4 kwietnia 2017

Wiosenna płukanka do włosów

Jestem zwolenniczką maksymalnego korzystania z tego, co dostępne w danym sezonie. Wiosną sięgam m.in. po wodę brzozową, ale nie sklepową, lecz taką świeżą, spuszczaną prosto z drzewa. W tym roku zdecydowałam się stosować sok z brzozy nie tylko wewnętrznie, lecz także w kosmetyce. 




Plus stosowania świeżego soku z brzozy to natura w najczystszej postaci, bez dodatku alkoholu czy innych konserwantów. Minus to dostępność - z takiego naturalnego luksusu skorzystamy tylko wiosną. Oczywiście wodę brzozową dostaniemy przez cały rok w aptece, drogerii czy nawet sklepie spożywczym, jednak musimy liczyć się z obecnością dodatkowych składników. 



Woda brzozowa prosto z drzewa jest smaczna i zdrowa, a do tego świetnie sprawdza się w pielęgnacji. Naturalny sok z brzozy wzmacnia cebulki włosów i odświeża skórę głowy. W efekcie normalizuje włosy, wzmacnia je i pomaga w walce z łupieżem. Dodatkowo zauważyłam, że moje włosy lepiej się układają (są posłuszne nawet po potraktowaniu ich suszarką), a gdy je dobrze wyczeszę podczas suszenia, są idealnie proste, jak po użyciu prostownicy. Kosmyki są również nawilżone (co przy moim rozjaśnianiu jest bardzo ważne), a także nie przetłuszczają się tak szybko. To, jak wyglądają, mieliście okazję zobaczyć na moim blogowym Instagramie.




Jak stosować sok z brzozy? 

Moją ulubioną metodą jest płukanka. Po umyciu, odżywieniu i wypłukaniu włosów, wlewam wodę z brzozy do miski i moczę w tym włosy i skórę głowy, co jakiś czas wcierając. Staram się wytrzymać tak kilka minut. Następnie osuszam włosy ręcznikiem z mikrofibry i - gdy jest taka potrzeba - to suszę suszarką.

Inne metody aplikowania to wcierka (czyli postępujemy tak, jak z produktami drogeryjnymi czy aptecznymi, wcierając sok bezpośrednio w skórę głowy), mgiełka, którą pryskamy nasze kosmyki lub pomoczenie włosów na noc i umycie ich rano (czyli coś na wzór olejowania). Ja jednak wolę wersję z płukanką, o której napisałam Wam powyżej.


Jeśli chcecie skorzystać z naturalnej wody brzozowej, to radzę się pospieszyć, bo kwiecień to ostatni dzwonek na pozyskanie jej. O tym, jak spuścić sok z brzozy, najlepiej wytłumaczy Wam wujek Google. ;)


Jeśli interesuje Cię zdrowy styl życia, dołącz do mojej grupy na Facebooku "Działaj naturalnie". Znajdziesz tam porady innych blogerów (i nie tylko) z zakresu zdrowego odżywiania, naturalnej pielęgnacji i ogólnie eliminacji wszechobecnej chemii. 

31 komentarzy:

  1. Bardzo lubię brzozowe płukanki, ale z tego co pamiętam takiej prawdziwej, naturalnej wody brzozowej nie miałam przyjemności jeszcze użyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jedynie porównanie wód brzozowych, jeśli chodzi o produkty spożywcze. Piłam kiedyś sklepową i prosto z drzewa. Ta prosto z drzewa o niebo lepsza. Myślę, że i w działaniu na włosy jest tak samo, bo ta prosto z drzewa to sama natura (a jeśli drzewko rośnie na dobrym terenie, to w ogóle super). Ja mam to szczęście, że w moim rodzinnym mieście jest sporo terenów leśnych, mam też znajomych mieszkających pod samym lasem, więc zbierają wodę z brzozy dzień w dzień gdy tylko jest na nią sezon.

      Usuń
  2. Ja uwielbiam płukankę z pokrzywy i rumianku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumiankową kiedyś robiłam, planuję do niej wrócić gdy skończy się brzozowy sezon. Natomiast pokrzywę mogę jedynie pić, bo mam aktualnie blond włosy, a takich nie powinno się moczyć w pokrzywie.

      Usuń
  3. Naturalne składniki są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę i staram się, by jak najwięcej korzystać z natury i w pielęgnacji, i w odżywianiu.

      Usuń
  4. Sok z brzozy super sprawa, w tym roku przypomniałam rodzicom o tym aby go pozyskać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jak się "wydoi brzozę" w czasie nocy - taki zimny sok ma świetny smak. Do włosów wolę już temperaturę pokojową.

      Usuń
  5. Wpis na czasie :) Akurat jest świeżo "nawrócony" na sok z brzozy. Z tym, że mam na myśli stosowanie go wewnętrznie, bo na włosy - nie mam potrzeby (z powodu ich braku ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Stary i znany, jednak przez lata zapomniany. Teraz wraca do łask ;)

      Usuń
  7. Brzoza to prawdziwy skarb, jakbym miała swoją to nigdy bym jej nie wycięła ;)polecam też cukier brzozowy - ksylitol, ale pewnie go znasz :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy sposób, zastanawiam się tylko, czy ten sok jest tak samo wartościowy u drzew w mieście, jak i tych z lasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wartościowość soku wpływa podłoże, na którym brzoza rośnie :)

      Usuń
  9. Naturalne substancje jako środek pielęgnacyjny to zawsze super pomysł. Zwłaszcza, że te wszystkie kosmetyki sprzedawane jako naturalne, zwykle z naturalności mają tylko zapach, oczywiście "identyczny z naturalnym".

    OdpowiedzUsuń
  10. Sok z brzozy nie tylko idealny na włosy, ale też do picia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Parę lat temu tata przyciął kilka grubszych gałązek, o śr. 5 mm, wczesną wiosną i zaczęła z nich wyciekać woda brzozowa. Wówczas nie widziałam jak dobroczynne ma działanie, ale zaczęłam ją zbierać do foliowych woreczków, które przywiązałam do każdej gałązki. Wtedy to uzupełniłam widzę w oczekiwaniu na nazbieranie się konkretnej ilości płynu. Byłam zaskoczona, że nigdy nie słyszałam o jej dobroczynnych właściwościach. Przez kilka dni wypiliśmy kilka litrów takiego soku, do momentu, aż brzoza zatkała źródełko :) nie wiedziałam, że można taką wodę stosować jako wcierkę do włosów :) Dobrze widzieć I na pewno jak tylko pojawi się okazja to skorzystam z twoich rad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o dobroczynnym wpływie soku z brzozy dowiedziałam się jakieś dwa lata temu, przypadkiem gdy szukałam informacji o ksylitolu. Wtedy też dowiedziałam się, że taki płyn był stosowany wieeeeeeele lat temu, ale został zapomniany. O stosowaniu zewnętrznym (włosy, a także skóra) dowiedziałam się jakoś w ubiegłym roku, ale dopiero w tym sprawdziłam wodę brzozową na włosach.

      Usuń
  12. Uważam, że to świetny pomysł korzystać z produktów dostępnych tylko w określonym sezonie. Czego jeszcze używasz na wiosnę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosną najczęściej robię różne przetwory roślinne, np. syrop z mniszka lekarskiego, planuję w tym roku też zrobić syrop z pędów sosny. Warto też robić napary i płukanki z tego, co w danej chwili rośnie w ogródku ;)

      Usuń
  13. Nigdy nie stosowałam soku z brzozy, w sumie to nigdy nie robiłam płukanek. Przynajmniej nie pamiętam ;) Zainteresowało mnie to, że pomaga zwalczyć łupież. Ostatnio z nim walczę i już nie wiem co robić. Chyba się bliżej przyjrzę tej metodzie z sokiem :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ta płukanka lepiej radzi sobie z łupieżem niż płukanka z octu jabłkowego.

      Usuń
    2. Według mnie ta płukanka lepiej radzi sobie z łupieżem niż płukanka z octu jabłkowego.

      Usuń
  14. Piłam sok z brzozy, jednakże nie pomyślałam, aby użyć go jako płukanki do włosów - świetny pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty spożywcze mają szerokie zastosowanie w pielęgnacji. ;)

      Usuń
  15. Chciałam w tym roku zebrać sok z brzozy ale za późno sobie o tym przypomniałam, ale mimo to zrobię płukankę z listków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to z brzozą - trzeba być czujnym i nie przeoczyć momentu, w którym puszcza soki.

      Usuń