21 kwietnia 2017

Nie zaszalałam w Rossmannie

Promocje Rossmanna, podczas których kosmetyki do makijażu są przecenione o 49 proc. , zawsze cieszą się dużą popularnością i są długo wyczekiwane. W tym roku, dzięki specjalnej aplikacji, kolorówkę można zdobyć z jeszcze większą zniżką - 55 proc. 



Niestety, tak duży upust zadziałał na niektóre głowy jak zbyt mocno grzejące słońce. Przepychanki w sklepie w celu walki o towar i długie kolejki wzbudziły we mnie spory niesmak. A ostatecznie podczas swoich zakupów nie zaszalałam. 
Moje makijażowe zakupy podczas wiosennej edycji promocji były wyjątkowo skromne, co potwierdza poniższe zdjęcie.


Tym razem zdecydowałam się nie wpadać w szał zakupowy maskar i szminek, co do tej pory mi się zdarzało. Przejrzałam swoje kosmetyki, jak na typ "bezmakijażowca" mam ich i tak za wiele. Aktualna promocja, na którą faktycznie czekałam, tym razem stanowiła dla mnie okazję do kupienia taniej tego, co naprawdę potrzebuję kupić, a nie do robienia zapasów. Zresztą zdecydowałam, że kończę z chomikowaniem. ;)



Podczas wcześniejszych promocji tego typu kupowałam także różne podkłady i kremy BB, których później nie miałam kiedyś zużyć. Dlatego zdziwienie mnie bierze, gdy widzę na Facebooku i Instagramie tyle zdjęć, na których dziewczyny chwalą się zakupem kilkunastu podkładów, maskar, pomadek i lakierów, a do tego kilku paletek do makijażu i zestawów do stylizacji brwi. Pod jednym ze zdjęć znalazłam nawet podpis, że dziewczyna dzięki użyciu aplikacji zrobiła roczny zapas kosmetyków i zaoszczędziła 800 zł. Skoro aplikacja daje upust 55 proc., to klientka jednego dnia na kolorówkę wydała niecałe 800 zł. Naprawdę warto? Naprawdę w ciągu roku ktoś zużywa 14 opakowań fluidu? Kiedyś kupiłam podczas promocji 1 podkład i 2 kremy BB, a później miałam problem, by to zużyć (ale może też dlatego, że jestem typem "bezmakijażowca", na co dzień mało kiedy używam czegoś więcej niż maskary i ewentualnie kredki). 


Dlatego tym razem moja makijażowa kosmetyczka wzbogaciła się jedynie o maskarę Lovely. Kredka do oczu Miss Sporty trafiła do mojej mamy. 




Promocje 49 proc. (lub 55 proc. z aplikacją) naprawdę pozwalają na fajne zakupy w atrakcyjnych cenach, jednak pod warunkiem, że kupimy naprawdę tylko to, czego potrzebujemy. W przeciwnym razie, przy kupowaniu kilkunastu sztuk każdego kosmetyku "bo taniej", być może zostawimy w kasie drogerii więcej pieniędzy, niż faktycznie wydałybyśmy na kolorówkę w ciągu całego roku. 

5 komentarzy:

  1. Słuszna uwaga, na końcu posta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tusze z L'oreal polecam goraco, a z lovely nigdy nie mialam :) Sluszne podsumowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie wcześniej taka promocja nie kusiła ale tym razem wybrałam się na zakupy i tylko dzięki siostrze nie wyszłam z pustymi rękami ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że promocje nie powinny aż tak kusić. W ogóle przeważnie i tak lepiej wychodzą większe zamówienia w sieci, niż promocje w sieciówkach ;) Trafne podsumowanie swoją drogą :)

    OdpowiedzUsuń