10 stycznia 2017

Zimowy niezbędnik, czyli jak przetrwać te mrozy

Pamiętam zimy, gdy temperatura poniżej -20 nikogo nie dziwiła. Mimo to, podobnie jak większość, odzwyczaiłam się od tak niskich temperatur i silne ataki mrozu znoszę gorzej niż wiele lat temu, kiedy to każdego dnia dygotało się z zimna na przystanku, a śliska nawierzchnia zmuszała do wykonywania takich ruchów, których pozazdrościłby dziś niejeden choreograf tańca współczesnego. W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami moimi sposobami na radzenie sobie z wyjątkowo niską temperaturą. 



Nie ukrywam, że zima nie jest moją ulubioną porą roku i najchętniej spędzałabym ją gdzieś na południu Włoch. Może kiedyś będzie mi to dane, dziś jednak muszę sobie radzić na miarę polskich warunków. ;)



Ochrona dla skóry
Odkąd stosuję naturalną pielęgnację,znam niezawodny dla mojej skóry sposób na ochronę przed mrozem - masło shea. Kiedyś, gdy jeszcze namiętnie kupowałam drogeryjne kosmetyki, miałam w swojej kosmetyczce różne serie przeznaczone typowo na zimę. Żaden produkt nie spisał się tak dobrze, jak masło shea, zwane też karite. Świetnie chroni skórę twarzy i rąk przed zimnem i wiatrem, ma również doskonałe działanie regeneracyjne. Zimą stosuję go obowiązkowo jako krem do twarzy (również pod oczy) i pod szminkę, zamiast pomadki ochronnej. Więcej na temat tego produktu możecie przeczytać w moich dwóch starych wpisach, jednak coś mi mówi, że wkrótce muszę napisać na ten temat coś nowego. Nie sugerujcie się firmą i miejscem, które polecam. Dziś już wiem, że masło karite można kupić o wiele taniej, np. w sklepie zielarsko-medycznym. 

Dodatkowo, w okresie zimowym, polecam możliwie jak najdelikatniejszą pielęgnację skóry. Demakijaż i mycie przy użyciu oleju, np. kokosowego, peelingi wykonywane rzadziej, niż do tej pory (nawet te, w których wykorzystujemy delikatną fasolkę adzuki). Jeśli chodzi o dłonie, to już pisałam o ich zimowej pielęgnacji, jednak wpis ten jest troszkę nieaktualny. Obecnie zamiast kremu do rąk stosuję masło karite, a jakieś resztki kremu można znaleźć w mojej szufladzie w pracy. Sukcesywnie wykańczam ten produkt, choć niezbyt chętnie, bo wolę naturalne produkty. 



Odżywianie
Zimą, nie tylko podczas dużych mrozów, spalamy więcej kalorii, więc nasz organizm potrzebuje bardziej pożywnego jedzenia. Dla mnie, podczas ujemnych temperatur, konieczne jest śniadanie na ciepło - owsianka, jajecznica, omlet, naleśniki bądź tosty. Nie tylko świetnie smakują, lecz rozgrzewają i dodają energii na początek dnia. Przykładowe śniadania na ciepło znajdziecie w jednym z moich pierwszych wpisów. Zimą smakują równie dobrze. ;) Drugie śniadanie jest u mnie zawsze obowiązkowe, jednak zimą staram się, by było bardziej treściwe niż przez resztę roku, a jeśli to możliwe, staram się zjeść poza domem coś na ciepło. Zimą doceniam to, że nie muszę pilnować kalorii - nawet specjalnie jem wysokokaloryczne rzeczy, by mieć więcej energii, a gdzieś w sercu jest nadzieja, że przełoży się to na dodatkowe kilogramy. ;) O takich rozgrzewających napojach jak gorąca czekolada, kakao, herbata z sokiem malinowym czy grzaniec z piwa bądź wina chyba przypominać nikomu nie muszę? ;) Najlepiej smakują popijane wieczorem, podczas profilaktycznego moczenia nóg w gorącej wodzie z dodatkiem soli. 




Jak się ubrać
Odpowiedni sposób ubierania się to klucz do sukcesu na mrozie. Gdy jest bardzo zimno, potrafię przejść samą siebie w nakładaniu różnych warstw jedna na drugą. Rajstopy 40 DEN lub 60 DEN, na nie grube rajstopy, w nagłych porywach legginsy na polarze i spodnie. W nagłych porywach także... lekko rozkloszowana dłuższa spódnica. W przypadku kozaków nie widać, że mam pod nią spodnie, a dodatkowo robi ona za coś w rodzaju zasłony - zimne powietrze nie dotyka bezpośrednio spodni, lecz częściowo zatrzymuje się na spódnicy. Jeśli nie wierzysz, zrób eksperyment - załóż grube rajstopy i ewentualnie leginsy na polarze pod spodnie, a następnego dnia pod spódnicę o lekko rozkloszowanym fasonie. Będzie Ci cieplej w spódnicy. W przypadku góry podobnie - pod sweter/ grubszą bluzkę również ubieram się warstwowo. W roku 2016, podczas Pucharu Świata w Skokach Narciarskich w Zakopanem, potrafiłam założyć na siebie 2 podkoszulki, bluzkę i dwa swetry. Jeśli chcesz spytać, po co mi aż tyle tych warstw, już odpowiadam - jestem wyjątkowym zmarzluchem, a wtedy czekało nas kilka godzin stania w sektorze na skoczni. Możesz mnie wyśmiać, nazwać jak tylko chcesz, ale jeśli potrafisz wytrzymać w krótkiej sukience z rękawem 3/4 i cienkich rajstopach, mając na to założony tylko płaszcz, podczas mrozu sięgającego -25 stopni, to bardzo Ci zazdroszczę. ;) A teraz hit - kiedyś, przy -20 potrafiłam chodzić bez czapki, wprawdzie w kurtce z kapturem, a potem dziwić się, że problemy z zatokami. Dziś już przy -1 muszę mieć czapkę, a gdy trzyma zimny mróz to zwykłe rękawiczki ustępują miejsca tym z jednym palcem (gdy paluszki nie są rozdzielone jeden od drugiego, jest po prostu cieplej w ręce).




83 komentarze:

  1. Ze mnie też zmarzluch, albo wieczna zmarzlina, sama nie wiem ;) Bez warstw ubrań nie poradziłabym sobie w zimie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym najchętniej nie wychodziła zimą spod kołdry ;)

      Usuń
  2. Ja również jestem mega zmarzluchem. Zima jest dla mnie najgorszą porą właśnie z powodu zimna... Warstwy ubrań i gorąca herbata z sokiem malinowym to podstawa w okresie zimowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wolę te cieplejsze pory roku ;) Zima jest piękna, ale obserwowana zza okna domku w górach, przy kominku i z kubkiem grzanego winka. ;)

      Usuń
  3. Świetny pomysł na posta. Ja również dołączam do grona zmarzluchów. Chętnie wybrałabym się w ciepłe kraje na czas zimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również dołączam się do grona zmarzluchów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jeszcze ten tydzień, a w połowie lutego powtórka :/ Chociaż z dwojga złego, dla naszego zdrowia, lepsze mrozy niż odwilż.

      Usuń
  5. Fajne są chemiczne ogrzewacze do dłoni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie chyba dużą rolę gra też przyzwyczajenie się do pogody - przy -4 przy nagłej obniżce temperatury wydaje się zimniej, niż po kilku dniach np -8 stopni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Zdążyliśmy się przyzwyczaić do lżejszych zim i teraz nawet -15 stanowi problem i wyzwanie.

      Usuń
  7. Pamiętam zimę z -35 stopniami :) Ale wtedy jakoś te mrozy nie robiły wrażenia. Była zima, to miało być zimno. Spędzałam każde ferie w górach, nawet bez czapki chodziłam przy -15 stopniach. A teraz? Jako mega zmarzlak nie wyobrażam sobie nie założyć czapki, grubego szalika, kilku bluzek, swetra, rajstop z polarem itd itp. Chyba chce już wiosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. ;) Pamiętam te silne mrozy, podczas których w wielu miastach instalowano koksowniki, by ludzie mogli się ogrzać. I było to normą. Przerażało to zimno, ale było oczywiste, bo przecież była zima. A teraz? Odzwyczailiśmy się i trudno znów się przestawić na zimę z prawdziwego zdarzenia.

      Usuń
  8. nienawidzę zimy :( i mrozów... dla mnie śnieg mógłby być tylko w święta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie idealna zima to albo zima w górach obserwowana zza okna, albo spędzona w ciepłym miejscu ;)

      Usuń
  9. Nie cierpię zimy i zimna. W takie zimne dni popołudnia spędzam pod kocem z ciepłą herbatą, która grzeje mi ręce. Musze wypróbować moczenie stóp w gorącej wodzie z dodatkiem soli. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zimą ubolewam, że nie pracuję zdalnie :) :D

      Usuń
  10. Zima to także moja nieulubiona pora roku. Jestem stworzona do życia w lecie, dlatego mąż stwierdził, że powinniśmy wyjechać do jakiegoś kraju, gdzie zawsze jest ciepło, a nie budować tutaj dom :D
    Twoje wskazówki, jak przetrwać ten okropny czas, są bardzo cenne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to chyba powinnam mieć jakiś wolny zawód, który pozwoli mi pracować skąd chcę :D Wtedy mogłabym spędzać zimę w jakimś cieplejszym miejscu :D

      Usuń
  11. Ja na zimę nie narzekam - zaakceptowałam ją i z mrozami, i ze śniegiem, i z pośniegową pluchą. Bardziej od niskich temperatur, nie potrafię "przeżyć" smogu. To jest dla mnie zdecydowanie największy minus zimy - a najgorsze jest to, że sama nie mogę z tym nic zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, smog jest dużym problemem. Są działania, do których samorządy powinny namawiać mieszkańców, jednak czy oni posłuchają? To już inna bajka. W moim mieście są atrakcyjne ceny biletów na komunikację miejską i inwestujemy w pojazdy niskoemisyjne, w tym autobusy elektryczne, więc na pewno rozwiąże to problem spalin, jeśli więcej ludzi zdecyduje się przesiąść na autobus.

      Usuń
  12. Post idealny dla mnie:D wiecznie marznę na dworze a moja skóra cierpi. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci w takim razie masło shea. Dobre działanie ochronne ma też olej ze słodkich migdałów.

      Usuń
  13. Cenne wskazówki, na pewno skorzystam :) Moim problemem w zimie jest sucha skóra i spierzchnięte usta. Uśmiechnęłam się, gdy przeczytałam o rajstopach i o tym, jakie powinnam kupić. Nigdy tego nie wiedziałam i dopiero od niedawna wiem, że takie 15 DEN to rajstopy w sam raz do sukienki. (Nie umiem kupować rajstop i nie jestem za bardzo w temacie jakie wybrać).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na suchą skórę i spierzchnięte usta świetne będzie wspomniane masło shea. A jeśli chodzi o rajstopy - ja nie znoszę tych rozmiarów od 2 do 5, bo jednak, w zależności od producenta, różnią się te rozmiarówki.

      Usuń
  14. Tak samo piję mnóstwo ciepłych rzeczy i też ubierałam się tak bardzo grubo, warstwa na warstwę aż... do kiedy nie kupiłam sobie porządnej bielizny ocieplającej - czyli podkoszulki i legginsów z dodatkiem wełny. Są cieniutkie, a dają dużo ciepła, więc nie trzeba chodzić jak wańka-wstańka :)

    A powiedz, czy masło karite się wchłania? Nie gryzie się z makijażem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchłania ;) Cienka warstwa nie powinna gryźć się z makijażem.

      Usuń
  15. Ja jestem strasznym zmarzluchem i nie znoszę zimny. Twoje sposoby są bardzo dobre. Z tą spódnicą to racja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nas, przeciwniczek zimy, jest więcej niż myślałam ;)

      Usuń
  16. Od kiedy mieszkam na Teneryfie, nie muszę martwic się o to, jak przetrwać mrozy. Czasem zdarzają się u nas chłodne i wietrzne wieczory, dlatego sięgam w tym okresie po gorące zupy, herbaty z miodem lub gorącą czekoladę. Bardzo przydatny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego ciepełka jakie tam masz.

      Usuń
  17. Świetne porady! Zima jest taka ciężka dla ciała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dwojga złego, mrozy są dla nas lepsze niż roztopy, tylko trzeba odpowiednio o siebie zadbać.

      Usuń
  18. Nie lubię zimy, chciałabym aby wiosna trwała cały rok. Upałów niestety też nie znoszę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu uwielbiam upały ;) Chociaż lepiej znoszę je gdzieś w pobliżu wody, nawet niekoniecznie nad morzem, ale gdzieś blisko rzeki nawet. Wilgotne powietrze w czasie upałów - tak. Ale upał w centrum dużego miasta, już niekoniecznie.

      Usuń
  19. Ja tej zimy kupiłam sportowy ocieplany strój i na mrozy daje rade :D

    po za tym gorąca herbatka z cytryną i kaloryfer :D

    P.S. obserwuję i zapraszam do siebie :) --> www.zafrikooo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielizna dla narciarzy może też być dobrym rozwiązaniem. ;)

      Usuń
  20. A ja marznę, a i tak cieszę się z uroków zimy. :)
    Jedynie zapas świec zapachowych musiałam uzupełnić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję olejki eteryczne które wlewam do kominków zapachowych i nawilżaczy powietrza.

      Usuń
    2. To też sposób, pewnie nawet i lepszy niż mój. :)

      Usuń
  21. Ja jedynie zimą sięgam po kremy z parafiną ( tylko na morzy) nic tak skutecznie mnie nie chroni :) Ale powiem szczerze, ta zima jest naprawdę marna :( Pamiętam jako dziecko to dopiero były zimy od listopada po Marzec cały czas śnieg :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam czasy, gdy w Katowicach wystawiano koksowniki, by ludzie mogli się ogrzać. I faktycznie, zimy wtedy trwały długo. My po prostu się odzwyczailiśmy od nich. Parafinie na co dzień mówię nie, ale w zimie CZASEM mogę ją zaakceptować.

      Usuń
  22. Super post i na pewno skorzystam z niektórych rad.
    Zapraszam na mojego bloga, dopiero zaczynam :) http://zuuska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że rady okażą się pomocne kolejnej osobie. Życzę dużo zdrowia tej zimy i powodzenia w blogowaniu. ;)

      Usuń
  23. Nie miałam pojęcia, że masło shea jest tak skuteczne w ochronie przed zimnem... Przypomniałaś mi o nim, dziękuję! Zastanawia mnie za to jedno - jak Ty się poruszasz w tych wszystkich warstwach rajstop i spodni?:) Nie znoszę rajstop pod spodniami i już jedna para to dla mnie katorga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to dwie pary rajstop nie krępują mi ruchów :D A jeśli zakładam leginsy na polarze, to są one dość cienkie.

      Usuń
  24. Owsianka - uwielbiam. Mój numer jeden na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajne sposoby na przetrwanie zimy. Mam nowy balsam do ciała z masłem karite i shea, ale tych produktów samodzielnie nigdy nie próbowałam.

    Cieszę się, że podkreślasz wagę ciepłego śniadania. Kiedyś ich nie jadałam. Dziś nie mogę zacząć myśleć o niczym innym dopóki nie zjem śniadania.

    Jeśli chodzi o ubranie, polecam Ci bieliznę termoaktywną, taką dla narciarzy. Jest zrobiona z włókien syntetycznych, które mają zupełnie inne działanie niż bawełna. Pamiętaj też, że jeśli na mrozie spocisz się w zwykłym podkoszulku bawełnianym, tracisz ciepło 240 razy szybciej! Te dane pochodzą z audycji w radiowej Trójce o ubraniach funkcyjnych. Możesz także wypróbować wełnę z merynosa - moje dzieci mają z niej bieliznę (koszulki i getry) i jest ona bardzo ciepła. Mniej warstw, to większa wygoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słyszałam o tej bieliźnie, muszę sobie sprawić.

      Usuń
  26. Kocyk, kawa, książka - moje 3k! Szkoda tylko, że do pracy trzeba chodzić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, gdyby nie trzeba było wychodzić to byłby to wystarczający zestaw na zimę ;)

      Usuń
  27. ubieranie się warstwowo to mój stały sposób na mrozy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warstwy są świetnym rozwiązaniem, lepsze i wygodniejsze niż jeden mega gruby sweter.

      Usuń
  28. Ja przeważnie ubieram się mega ciepło, choć nie oznacza zaraz że "na cebulkę". Staram się jeść dużo ciepłych posiłków oraz kaszę jaglaną, bo ponoć zatrzymuje ciepło (?) nie pamiętam skąd to wiem :D

    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takim działaniu kaszy jaglanej nie wiedziałam :D

      Usuń
  29. Tez nie przepadam za zima ... brr tylko czekam aż się skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubie zimy. Nie lubię śniegu. Brrr, najgorsza pora roku. Gdybym mogła, to bym zasnęła snem zimowym :>

    OdpowiedzUsuń
  31. a co mają mówić ci co moją zime na - 50 np na suberi. ciekawy post''

    Zapraszam do MNIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wytrzymałabym zbyt długo będąc na ich miejscu :D

      Usuń
  32. Ja zazwyczaj ubieram się bardzo ciepło zimą, ale Twoje pomysły uświadomiły mi, że można jeszcze lepiej:) Pamiętam sylwestra na rynku w Krakowie - wtedy też byłam ubrana jak eskimos i nie zmarzłam ;) Muszę sobie zakupić legginsy z polarem, bo jeszcze nie mam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest ubieranie warstwowe ;) Zawsze można coś zdjąć gdy zrobi nam się cieplej.

      Usuń
  33. Ja zwykle ubieram czapkę, rękawiczki, ciepłe rajstopki a większość posiłków jem na ciepło. I nie marznę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety zbyt późno zaczęłam doceniać czapkę :(

      Usuń
  34. Strasznie spodobał mi się ten patent że spódnicą! Lubię i legginsy i spódnice, więc to coś dla mnie. P.s. Będzie mi miło jeśli dodasz ten wpis do Liniowego Party na moim blogu��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzę się u Ciebie na blogu i jak tylko znajdę , to dodam ;)

      Usuń
  35. Gorąca herbatka z imbirem - u mnie to zawsze działa:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno moczenie nóg w imbirze też pomaga się rozgrzać, ale to zalecane przy przeziębieniu. Jeśli chodzi o picie, to fajne efekty daje woda + imbir + cytryna + ew.miód. Fajnie uodparnia.

      Usuń
  36. Gorąca herbatka z imbirem - u mnie to zawsze działa:-)

    OdpowiedzUsuń
  37. O tak to coś dla mnie, super wpis, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. A ja o dziwo tej zimy jakoś tak bardzo nie marznę. Za to kalorii i czekolady (domowej) sobie nie żałuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja zawsze marznę. Nie ruszam się z domu bez rękawiczek, szalika i czapki, a po wejściu do budynku poszukuję ciepłego kąta i gorącej herbaty!

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo dobrze poznałam prawdziwą zimę studiując w Finalandii. Minus 10, 15, 20 stopni były na porządku dziennym, a że codziennie na uczelnie musiałam dojechać na rowerze szybko pojęłam jak mam sie ubrać. Więc tym bardziej Cię rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rowerze w takie mrozy? I to jeszcze tam? Podziwiam Cię!

      Usuń
  41. Z taką garścią ciekawych i przydatnych porad na pewno przetrwamy tę naszą zimę : ) Zainteresowanych tematyką zimy zapraszam też tu: http://och-wychowanie.blog.pl/2017/01/03/czego-na-pewno-nie-wolno-odpuscic-zima/

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo przydatne rady:) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja na mrozy mam jeden sprawdzony sposób - bieliznę termoaktywną. Nie ważne co będziemy robili i tak będzie nam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń