29 sierpnia 2016

Mała próbka, która spowodowała duży problem

Większość z Was już wie, że rzadko robię sobie pełny makijaż. W domu nauczono mnie, że w kwestii twarzy najważniejsza jest pielęgnacja, a makijaż to coś co pomaga nam pobawić się swoim wizerunkiem i jeśli jest, to powinien być delikatny i jedynie podkreślać urodę a nie zmieniać ją. A gdy już nakładam fluid, stosuję coś ze sprawdzonych nazw. Kilka miesięcy temu przetestowałam jednak otrzymane w drogerii próbki podkładu Bielenda.



I całe szczęście,  że tylko na próbce się skończyło.

Wiem, że każda twarz jest inna. To, co mi nie służy, dla kogoś innego może okazać się dobrym wyborem.
Jedyny efekt jaki fluid dał na mojej skórze to podrażnienie. Bardzo silne. W kwestii wizerunkowej makijaż przy użyciu tego podkładu to nic szczególnego. W pracy nawet nikt nie zauważył, że jestem pomalowana.



Wieczorem w domu zrobiłam demakijaż - twarz oczyściłam olejem kokosowym (sprawdzony, nigdy mnie nie podrażnił), po czym umyłam twarz mydłem marsylijskim z opuncją figową (stosuję drugi rok, nigdy nie podrażniało, odkąd je mam moja cera jest w lepszym stanie). Po umyciu mydłem nałożyłam je jeszcze raz na twarz, planowałam na 10 minut, jako maseczkę i nagle poczułam szczypanie. Szczypanie porównywalne do polewania rany alkoholem. Szybko zmyłam mydło wodą, a po chwili na mojej twarzy, w okolicy brody i na policzkach (moje wyjątkowo wrażliwe miejsca) pojawiły się czerwone plamy. Skóra nieprzyjemnie piekła, miałam uczucie jakby ktoś mi ją naciągał. Zażyłam leki odczulające, posmarowałam zmiany masłem karite (zawsze łagodzi mi wszelkie podrażnienia), jednak skóra w tym miejscu robiła mi psikusy jeszcze przez 4 dni. Walczyłam z pojawiającym się co jakiś czas zaczerwienieniem/ zaróżowieniem, przesuszeniem i pieczeniem. Podczas wizyty u alergologa i przeanalizowaniu co dokładnie jadłam i jakie produkty stosowałam przez ostatnie dni, lekarz potwierdził, że wina leży po stronie próbki.

Sytuacja, o której piszę, miała miejsce już jakiś czas temu, bo w lutym albo marcu. Nie miałam w planach tej publikacji, zdecydowanie wolę zamieszczać posty o produktach, których stosowanie okazało się przyjemnością. Tym razem nie tylko dzielę się z Wami niemiłym doświadczeniem, ale i namawiam - zanim sięgniecie po nowy, niesprawdzony na Waszej skórze produkt, ZAWSZE starajcie się zdobyć wcześniej próbki kosmetyku. Nawet, jeśli produkt się nie sprawdzi, to przynajmniej zaoszczędzicie pieniądze. W moim przypadku reszta próbek Bielendy wylądowała w koszu.

13 komentarzy:

  1. Z próbkami trzeba uważać. Mnie denerwuje, że na niektórych nie ma daty ważności tylko nr serii. Dostaję np. taką próbkę w drogerii i nawet nie wiem czy nie jest przeterminowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czasem tragiają się próbki bez daty ważności. W przypadku takich próbek kremów stosuję je do stóp. Najbezpieczniejsza opcja ;)

      Usuń
  2. trzeba uważać, zwłaszcza, że teraz w kosmetykach mnóstwo chemii :(
    msflowless.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. :/ Nigdy nie wiemy, co nam może zaszkodzić.

      Usuń
  3. U mnie na szczęście do niczego takiego nie doszło,stosuję ten podkład. Ostatnio jednak zmieniłam sobie na wersję Cover i wyszłedł mi jakiś "syf" po nim... Myślę, że po tym, bo nic innego nie stosowałam, a z niedoskonałościami sobie poradziłam a tu klops.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda skóra reaguje inaczej, ja akurat jestem uczuleniowcem, więc jestem bardziej wrażliwa.

      Usuń
  4. Nie lubię próbek. Mam sprawdzone kosmetyki naturalne - te mogę testować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od tamtej pory już nie przyjmuję wszystkich próbek. Ale chętnie biorę próbki tych firm, które już znam lub właśnie kosmetyków naturalnych.

      Usuń
  5. Często też w nasze ręce trafiają przeterminowane próbki, których daty ważności nie mamy możliwości sprawdzenia, bo jest zazwyczaj na kartoniku, w jakim zostały dostarczone do danego sklepu załóżmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że z moją tak właśnie było. Wstyd się przyznać, ale do tej pory nigdy nie myślałam o terminie ważności otrzymując próbki.

      Usuń
  6. Chyba najlepiej to sprawdzić skład przed nałożeniem nowego produktu. Ja zawsze tak robię z kosmetykami do twarzy.

    OdpowiedzUsuń