7 czerwca 2016

Powtórki z polskiego

Wielu z Was na pewno chociaż raz odwiedziło na YouTube kanał "Mówiąc inaczej", gdzie Paulina - absolwentka polonistyki - wyjaśnia reguły języka polskiego. Języka, który do najłatwiejszych nie należy, a problemy z nim mają nie tylko obcokrajowcy, lecz również sami mieszkańcy kraju nad Wisłą. 



Książka Pauliny trafiła w moje ręce jeszcze przed premierą, jednak dopiero teraz znalazłam chwilę (i wenę) na napisanie swojej opinii na jej temat. 
Niewątpliwie zgadzam się z autorką w jednej kwestii - w naszym szkolnictwie brakuje zajęć poświęconych tym zagadnieniom języka polskiego, które okażą się przydatne w dorosłym życiu. Jak słusznie zauważyła Paulina, interpunkcja jest traktowana w szkołach po macoszemu, jej zasady pojawiają się gdzieś przy okazji. Ale nie martwcie się - w książce "Mówiąc inaczej" znajdziecie rozdział poświęcony jej najważniejszym regułom. :) W szkołach również brakuje zajęć, podczas których nauczylibyśmy się redagować pisma użytkowe, takie jak podanie, życiorys, wypowiedzenie itp. (Tego akurat Paulina Was nie nauczy, ale ja mogę Wam polecić książkę "Jak dobrze napisać", z której możecie korzystać na każdym etapie edukacji). Z racji ukończenia tego samego kierunku studiów i doświadczeń medialnych, mogłabym pisać tu wiele na temat tego, czego powinna nauczyć mnie szkoła. Ale ten post ma być poświęcony moim przemyśleniom na temat książki, a nie wspomnieniom z lat szkolnych i studenckich.



"Mówiąc inaczej" to książka, która w przyjemny sposób przypomina najważniejsze zasady języka polskiego, a także pokazuje najczęściej popełniane (być może nieświadomie) przez nas błędy. Chociaż mówi o regułach, to jest przystępna. W końcu nie napisał jej profesor akademicki, lecz absolwentka studiów filologicznych, która wzięła na tapet (tak, na tapet, nie tapetę!) to, jak mówią spotykane przez nią osoby, internauci i.... ona sama. Paulina otwarcie przyznaje się do swoich błędów, jednak zwraca uwagę, że nad tymi problemami trzeba po prostu pracować. I to niewątpliwie wpływa na jej autentyczność, a książki autentycznych osób czyta się przyjemniej. :)


W książce znajdziecie m.in. informacje na temat najczęściej popełnianych błędów, związków frazeologicznych, interpunkcji, ortografii i wulgaryzmów. A wszystko podane w sposób przyjemny, na konkretnych przykładach, bez naukowych wywodów. Gdybym pracowała jako nauczycielka języka polskiego, to na pewno poleciłabym tę książkę swoim uczniom. Chociaż jest jedna rzecz, z którą nie mogę się zgodzić z autorką.



W rozdziale poświęconym ortografii - ku mojemu zdziwieniu - przeczytałam, że... dobry polonista nie musi znać ortografii. Te słowa miała powiedzieć do autorki jej nauczycielka polskiego, a sama Paulina przytacza wiele argumentów przemawiających za słusznością tego stwierdzenia. Wprawdzie w książce znajdziemy sposoby na to, jak nauczyć się ortografii, jednak usprawiedliwianie braku jej znajomości nie trafia do mnie. Autorka stwierdza m.in., że jeśli ktoś zostaje dziennikarzem, to nie musi być dobry z ortografii, ponieważ tekst i tak oddaje się do korekty. Ja mam trochę odmienne zdanie - dla mnie bycie polonistą słabym z ortografii, to jak bycie chirurgiem nieznającym podstawowych pojęć anatomicznych. Tak jak studiując medycynę musimy poznać anatomię (niezależnie od tego, jaką specjalizację wybierzemy, nawet dentystyczną), tak samo decydując się na polonistykę należy poznać ortografię, bez względu na to, czy mamy specjalizację nauczycielską, edytorską czy medialną. Tłumaczenie, że zamierza się zostać dziennikarzem jakoś do mnie nie przemawia. Jeśli ktoś chce pracować w gazecie i liczy na korektę swoich wypocin, to proponuję mu iść od razu na dziennikarstwo, a nie poświęcać pięciu lat na ogólną naukę polonistyki. Chociaż z tego co mi wiadomo, na samym dziennikarstwie są zajęcia poświęcone poprawności językowej. Polonista musi znać ortografię. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Prędzej zaakceptuję niepoprawne wypowiadanie pewnych wyrazów (bo może to wynikać z przyzwyczajeń, wpływu środowiska w którym się znajdujemy - ale trzeba nad tym i tak pracować ;) ). Ale błędów ortograficznych popełnianych przez osobę wykształconą - już nie. Dlatego najchętniej odwiedziłabym wszystkie księgarnie w okolicy, by powyrywać strony dające pozwolenie na nieznajomość ortografii.



Poza tym książka na wielki plus. Czytajcie, analizujcie własne błędy, pracujcie nad swoją znajomością języka ojczystego. Ale nie wierzcie w to, że dobry polonista wcale nie musi znać ortografii. Bo musi.

34 komentarze:

  1. Bardzo fajna recenzja :-) Może się skuszę i przeczytam Pozdrawiam
    http://mamazcorkatestuja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyta się to dość szybko, więc w wolnej chwili polecam.

      Usuń
  2. Iza... trafiłaś w mój czuły punkt! Zawsze miałam dobrych polonistów i na szczęście słuchałam tego, co mówią. W dzieciństwie przeczytałam też całą szkolną bibliotekę :), więc to jak mówić, jak pisać, jak używać interpunkcji jest mi znane. Ale... jak słyszę innych (albo czytam, np. moje "ulubione" "także" zamiast ",tak że"), to czasem nóż mi się w kieszeni otwiera. Przekręcane słowa, pojęcia, to jest coś, co moje ucho wychwytuje od razu. Po książkę sięgnę. W zamian polecam książkę "Wszystko zależy od przyimka", która jest zapisem dialogu między profesorami Bralczykiem, Markowskim i Miodkiem oraz redaktorem, a rozmowa toczy się właśnie o języku. Czyta się szybko i z zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam książki o której wspominasz, muszę koniecznie zdobyć. :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach, trzeba znać ortografię! Nawet jeśli nie jest się polonistą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ortografia jest nawet ważniejsza od interpunkcji. Szczególnie, że ciągnie się za nami od podstawówki. :)

      Usuń
  4. Książka musi być ciekawa, a mi lektura jej by się przydała. Niestety jestem dyslektyczką i mam czasem duże problemy z ortografią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy sposób na ortografię to czytanie książek. Wtedy podświadomie zapamiętujemy wyrazy i ich pisownię.

      Usuń
  5. Chętnie przeczytałabym tą książkę :) Co do ortografii, masz trochę racji (z tym chirurgiem, na przykład), ale i Paulina ma. Nie musimy być świetni we wszystkim, a język polski ma tak wiele zagadnień, że naprawdę ciężko byłoby je wszystkie perfekcyjnie ogarnąć. Nie chodzi mi o to, że jak ktoś jest dziennikarzem czy literaturoznawcą, to może walić byki, a jak nauczycielem albo korektorem, to już nie. Ale myślę, że nawet polonista może czasami się zawiesić, zapomnieć, pomylić — i świat się nie zawali. To trochę tak, jak z byciem słownikiem — mimo wykształcenia, nie lubimy, kiedy ktoś nas pyta o pisownie czy znaczenie danego słowa, bo przecież nie musimy wiedzieć tego na zawołanie. Czy to czasem nie z Tobą kiedyś o tym rozmawiałam gdzieś w komentarzach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ze mną była ta rozmowa o irytacji, że wszyscy oczekują od polonistów bycia chodzącymi słownikami i zbiorami reguł. Jednak uważam, że ortografia jest ważna i każdy z nas, nawet jeśli nie jest polonistą, powinien ją dobrze znać. W końcu to zagadnienie ciągnie się za nami od podstawówki. Sądzę nawet, że ortografia to taka podstawa języka polskiego, bo jej znajomość jest weryfikowana w życiu wielokrotnie, nie tylko na studiach. Oczywiście polonista nie musi być wszechwiedzący i po kilku głębszych bez problemu tłumaczyć zagadnienia fleksji staropolskiej. Ale ortografia jest dla mnie bardzo ważna, o wiele bardziej niż prawidłowa wymowa "ę" w wygłosie. :D

      Usuń
  6. Bardzo lubię zaglądać do takich książek, tyle wiedzy można z nich wyciągnąć dla siebie, bawi mnie zabawa językiem polskim. Zawsze coś można udoskonalić w swoim warsztacie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wielu osobom, które sięgną po tę książkę, z łatwością przyjdzie przyswojenie sobie pewnych zasad, ponieważ nie jest to typowo szkolne wyłożenie wiedzy, lecz takie ludzkie. :)

      Usuń
  7. Jestem zdecydowanie grammar nazi, więc ta książka jest dla mnie w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Szczególnie dlatego, że książka napisana nie w sposób szkolny, ale taki normalny, przyjacielski, trafiający do odbiorcy.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa książka, chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie żałuję, że czytałam. Sama jestem absolwentką polonistyki, a jednak też czegoś dowiedziałam się z tej książki. :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, na pewno będzie to przyjemniejsze od sprawdzania czegoś w słowniku. :)

      Usuń
  10. Dla mnie tez polonista musi znac ortografiw:) nie ma bara. Przydalaby sie ta ksiazka wielu nlogerom, ktorzy pod wzgledem.stylistycznym i slownym czesto piszą bardzo niechlujnie, co odbieram jako brak szacunku dla czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zauważam na wielu blogach tego typu błędy, trochę mnie to dziwi, ponieważ - nawet jeśli ktoś ma problem z językiem polskim - to jednak działa coś takiego jak autokorekta.

      Usuń
  11. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tej blogerce, aż do wczoraj- oglądałam Ugotowanych , brała w nim udział. Co do ortografii to nie zgadzam się z nią, uważam, że kto jak kto ale dobry polonista przede wszystkim musi znać ortografię. Korekta korektą, ale każdy musi być jak najlepszy w swojej dziedzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polonista bez dobrej znajomości ortografii jest według mnie jak matematyk, który nie umie tabliczki mnożenia.

      Usuń
  12. Fajnie, że takie pozycje się pojawiają,ale moim zdaniem to pozycja bardziej dla młodszych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, nie dla najmłodszych ;) Ja pokazałabym tę książkę osobie, która skończyła już 15-16 lat.

      Usuń
  13. a ja znam kilku swietnych polonistow, nauczycieli, ktorzy maja problem z ortografia.i nie przeszkadza im to uczyc i odnosic swietnie wyniki w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę ;) Mam jednak swoje zdanie, co do ortografii, ale nie zaprzeczam - są osoby, które mimo braku jej znajomości lub problemów z nią świetnie sobie radzą.

      Usuń
  14. Dużo dobrego słyszałam o tej książce. Jednak nieco irytuje mnie to, że obecnie każdy bloger i youtuber pretenduje do miana pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją uwagę też to zwróciło. Jednak jest to jakaś kolejna forma dotarcia ze swoimi treściami dalej, no i - nie oszukujmy się - źródło zarobku. A bycie blogerem/ vlogerem to już naprawdę skuteczna metoda promocji publikacji.

      Usuń
  15. Hmm, muszę zajrzeć na Youtube, bo szczerze nigdy na Paulinę nie trafiłam. Co do książki pewnie nie znajdę czasu na jej przeczytanie, chociaż zapisuję na swoją listę ku pamięci, bo jestem fanka poprawności językowej, a jak wielu, ideałem w tym temacie nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę znalezienia czasu. ;) Naprawdę, przyjemnie się czyta. ;)

      Usuń
  16. Masz rację jak diabli ;) (z tym usprawieldliwianiem nieznajomości ortografii). To najzwyczjniej wstyd gdy osoba wykształcona mówi i pisze z błędami. No i wreszcie jak to swiadczy o jakości tego "wykształcenia" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, ze są osoby, które mimo problemów z ortografią odnoszą sukcesy naukowe, ale mam nadzieje, że w innej dziedzinie niż polonistyka. :)

      Usuń
  17. Zgodzę się z autorką książki: moim zdaniem polonista ma umieć zarazić uczniów miłością do języka polskiego (literatury). Sam może być nawet analfabetą :) Jeśli "sprzeda" uczniom pasję, sami dopracują sobie resztę, czyli wszystkie te technikalia typu ortografia czy interpunkcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale język polski to nie tylko literatura. To także ortografia. Polonista powinien ją znać. Profesor na Politechnice teoretycznie też, ale w jego przypadku problemy z ortografią są dla mnie mniej rażące.

      Usuń