25 kwietnia 2016

Balea More Blond - szampon i odżywka dla blondynek

Wielokrotnie spotykałam się z opinią, że seria Balea More Blond to tańszy odpowiednik serii John Frieda Sheer Blonde Go Blonder. Obie serie dla blondynek posiadają te same rodzaje produktów (szampon, odżywkę i spray rozjaśniający) oraz opakowanie szamponu i odżywki w postaci tubki.



Po pozytywnych doświadczeniach z marką John Frieda zdecydowałam się na przetestowanie niemieckich kosmetyków.

Produkty JF stosowałam jako blondynka kilka lat temu i bardzo dobrze wspominam szampon, który podkreślał moje jasne kosmyki do tego stopnia, że wiele osób pytało mnie czy zrobiłam coś z włosami. Dlatego wracając do blondu zastanawiałam się czy ponownie zainwestować w JF czy przetestować inne produkty, które równie mnie ciekawiły - serię Balea More Blond.



Ostatecznie zakupiłam przez Internet niemieckie produkty. Za szampon, odżywkę i spray zapłaciłam 38 zł, z kosztem wysyłki wyszło niecałe 45 zł. To bardzo tanio, biorąc pod uwagę że szampon i odzywka JF w regularnej sprzedaży kosztują ponad 30 zł a sam spray to koszt ponad 50 zł. A niemieckie kosmetyki sprawują się całkiem przyzwoicie. Spray zrecenzuję Wam dużo później, ponieważ nie używam go zbyt często, dziś natomiast opiszę Wam szampon i odżywkę.


Produkty zamknięte są w stojących tubkach, co dla mnie jest bardzo wygodne przy aplikacji. Szampon dobrze oczyszcza i bardzo delikatnie wydobywa blond, jednak nie jest to tak silny efekt jak w przypadku John Frieda. Dla porównania powiem Wam, że John Frieda samym szamponem robił na moich włosach więcej niż Balea szamponem i odżywką. Najlepiej jednak stosować go podczas mycia metodą OMO lub po olejowaniu, wydaje mi się że przy takim sposobie mycia włosy wyglądają lepiej. Szampon szybko się pieni, dobrze spłukuje i radzi sobie ze zmywaniem olejów z włosów. Po umyciu moje włosy długo utrzymują świeżość, zachowują objętość a blond jest bardzo delikatnie podkreślony i fryzura fajnie się układa.


Z oceną odżywki mam problem, bo w przypadku moich włosów nic specjalnego nie robi. Czytałam na innych blogach że ułatwia rozczesywanie, ja jednak nie mam z tym problemów więc się nie wypowiem. Kupiłam ją tylko z ciekawości, ze względu na niską cenę, a podczas mycia i tak stosowałam zamiennie z innymi odżywkami, które dawały nawet lepsze efekty. Dlatego o ile szampon pewnie jeszcze zakupię, o tyle odżywkę sobie odpuszczę, ponieważ wolę nakładać na włosy inne produkty. Owszem, zastosowanie jej po myciu sprawiało że włosy były miękkie i fajnie się układały, ale ten sam efekt jestem w stanie uzyskać przy pomocy innych odżywek czy maseczek, np mocno nawilżających, które dodatkowo regenerują moje włosy. Tę samą zależność zauważyłam w przypadku odżywki John Frieda.



Podsumowując - nie nazywałabym niemieckich produktów odpowiednikiem słynnej serii John Frieda, powiedziałabym raczej że to imitacja. Ale szczerze mówiąc mi to nie przeszkadza, bo nie zależy mi na silnym wydobywaniu blondu z blondu. Dla mnie ważne jest delikatne podkreślenie koloru oraz by ten nie ciemniał, dodatkowo wiele osób zwraca na swoich blogach uwagę na dobry skład produktów Balea More Blond. Szampon na pewno jeszcze zakupię, odżywkę niekoniecznie ale tylko dlatego że podobny efekt jestem w stanie uzyskać innymi produktami które dodatkowo służą moim włosom. 

1 komentarz:

  1. Przyznam szczerze, że nigdy nie stosowałam żadnych odzywek do włosów, bo były w bardzo dobrej kondycji i bez tego. Ale odkąd zrobiło się takie "bum" na maski, odzywki, olejki i inne cuda, sama dałam się skusić i dopiero od tego czasu zaczęłam doceniać moc tych chemikaliów... :D

    OdpowiedzUsuń