16 marca 2016

L'biotica Biovax, Złote Algi i Kawior

Dziś mam dla Was recenzję maski, która w blogosferze była bohaterką wielu pozytywnych wpisów. Ogólnie Biovaxy cieszą się dobrą opinią wśród włosomaniaczek, więc sama postanowiłam po nie sięgnąć. Kiedyś testowałam te dostępne w Biedronce w saszetkach i byłam zadowolona, więc zdecydowałam się na pełnowymiarowe opakowanie z Rossmanna. W przypadku wszystkich Biovaxów ogromnym plusem jest opakowanie - saszetki lub plastikowe pudełeczka, które nie są za duże, dzięki czemu nie musimy się męczyć z maską gdy nam nie spasuje.




Za maseczkę zapłaciłam chyba 12 zł. Sądząc po składzie i opisie producenta, ta wydała mi się najodpowiedniejsza spośród dostępnych w drogerii. 
Producent zapewnia, że jest to maska intensywnie regenerująca, która doskonale nawilża i chroni włosy, szczególnie kolor. W opisie czytamy, że ekstrakt z kawioru chroni włosy przed utratą koloru i zachowuje ich młodość. Aminokwasy i lipidy kontrolują poziom nawilżenia włosów i wygładzają ich powierzchnię, dodając im szlachetnego połysku. Natomiast złote algi obfitujące w białka, witaminy i minerały algi morskie stanowią przebogate źródło składników nawilżających i wzmacniających włosy. Złote algi z rodzaju Laminaria wykazują silną aktywność przeciwko promieniowaniu UV, chroniąc włosy przed fotostarzeniem. 
Brzmi nieźle, a dla posiadaczek włosów farbowanych czy rozjaśnianych wręcz idealnie. 



Maskę stosowałam na dwa sposoby - czasem do pierwszego "O" w myciu metodą OMO, a czasem tak jak zaleca producent - wmasowałam w umyte włosy i trzymałam minimum 15 minut. 

Mój test maski dowodzi tego, że nie wszystkie produkty z dobrymi recenzjami spisują się świetnie na każdych włosach. Oczywiście kosmetyk ma swoje plusy które zauważam, ale nie nazwałabym go hitem, najlepszym odkryciem kosmetycznym czy odżywką idealną. Pójdę nawet krok dalej deklarując, że więcej tej maseczki już nie kupię. Moje włosy po zastosowaniu tej maseczki nazwałabym... śliskim, delikatnym puszkiem który stracił na objętości. Stosując ją na włosach farbowanych na brązowo w ogóle nie zauważyłam jakiegoś blasku, ale na blondzie już zaczęłam go dostrzegać, chociaż bardziej nazwałabym to "systemem odbijającym światło". Włosy są w dotyku miękkie i gładkie, jednak w moim przypadku odnoszę wrażenie że tracą na objętości i... życiu. Problem pojawia się przy próbie spięcia włosów, ponieważ po tej maseczce są śliskie i nie chcą się trzymać, a zawijając włosy na noc w kitkę musiałam kilka razy poprawiać ją przed zaśnięciem ponieważ gumka ciągle zjeżdżała. 

Maseczka Złote Algi i Kawior w mojej łazience już nie zagości, jednak nie odradzam jej - w Internecie znajdziecie naprawdę dużo opinii zadowolonych dziewczyn czy to na blogach, czy na forach. Mało tego, sporo blogerek uważa, że spośród Biovaxów to ona jest jedną z najlepszych. Czyli spróbować można, szczególnie że opakowanie nie jest duże. Jeśli nie będziecie zadowolone z efektów - zawsze możecie wykańczać ją podczas mycia metodą OMO czy mieszając z jajkiem albo olejem. Podsumowując - lekki połysk i gładkość są, ale kosztem objętości i witalności, a ja nie takiego efektu oczekuję na włosach. 



Jeśli chciałybyście wypróbować ten produkt lub inną maskę z serii Biovax Glamour, to śledźcie promocje w Rossmannie. Można je wtedy dostać za niecałe 10 zł.


Szczerze mówiąc, gdybym chciała wyrobić sobie opinię o Biovaxach tylko na podstawie tej maseczki, to nie oceniłabym ich najwyżej. Jednak miałam to szczęście, że kiedyś kupiłam w Biedronce saszetki Biovax z innymi maseczkami i dwie z nich - do włosów suchych i zniszczonych (zawierająca ekstrakt z miodu i cynamonu, olejek ze słodkich migdałów, ekstrakt z henny) oraz zawierającą naturalne oleje (argan, makadamia, kokos) - spisały się u mnie całkiem nieźle. Wkrótce czeka mnie też test wersji Latte oraz dla blondynek, a to dlatego że dostałam te produkty na Dzień Kobiet od znajomego ;)

8 komentarzy:

  1. hmmm... uwielbiam swoją objętość - i na pewno nie chciałabym jej stracić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utrata objętości + ześlizgujące się gumki i spinki przesądziły o tym, że tej maski więcej nie kupię. Ale w niedzielę użyłam wersji Latte i jest o wiele lepsza. Jednak na recenzję trzeba będzie jeszcze poczekać - muszę sobie jej trochę poużywać.

      Usuń
  2. Bardzo przydatny post :) zapraszamy do nas, dopiero zaczynamy <3 http://queens-of-fucking-everything.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rzeczywiście się przydał to bardzo się cieszę.

      Usuń
  3. te nowe biovaxy jakoś u mnie też się nie sprawdzają :) dla mnie hitem jest ta dla włosów blond :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, bo czeka na swoją kolej w moich testach ;)

      Usuń
  4. Używałam jej i nie zauważyłam jakiejkolwiek zmiany, fakt, że miałam wersję w saszetce, ale powinnam dostrzec przez ciebie opisany efekt śliskich włosów, na pewno nie sięgnę po pełno wymiarowy produkt, a twoja recenzja jeszcze potwierdziła mnie w moim postępowaniu!
    Zapraszam http://annxdf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dziwnie to zabrzmi, ale... miło się to czyta. Byłam pewna, że zostanę zjechana w komentarzach za moją recenzję, bo na wielu blogach dziewczyny zachwycają się tą maską.

      Usuń