16 lutego 2016

Doceń co masz. Nie tylko w Walentynki

Kolejne Walentynki za nami. Święto w obliczu którego single zaczynają odczuwać wielkie cierpienie z powodu braku drugiej połowy, tak jakby właśnie od bycia związanym z kimkolwiek właśnie w tym dniu wszystko zależało. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w pozostałe dni roku osoby wolne nie przeżywają tak bardzo swojego stanu. 14 stycznia mało kogo rusza samotność, ale 14 lutego dla wielu jest ona powodem do smutku a nawet załamania. 



I jakoś nie przekonuje mnie argument, że to te czerwone serduszka tak działają. Dostosowywanie swoich emocji i samopoczucia do bodźców zewnętrznych w postaci symbolicznych serduszek to prawie jak reagowanie na dźwięk dzwonka w eksperymentach Pawłowa. Skoro ktoś potrafi poradzić sobie z brakiem drugiej połowy przez cały rok, to w ten jeden dzień tym bardziej. A jeśli już trzeba przeżywać samotność, to chyba ten stan jest gorszy podczas Świąt Bożego Narodzenia albo w trudnym momencie życia, a nie konkretnie w Walentynki.

Tego wpisu w ogóle miało nie być. Walentynki nie robią na mnie żadnego wrażenia, jestem z tych osób które uważają że uczucia są ważne każdego dnia a niespodzianki warto robić sobie częściej niż w dniu wskazanym przez kalendarz. Moje życie prywatne, moje uczucia, moi bliscy to nie tematy do ujawniania na blogu, więc o Dniu Zakochanych pisać nie planowałam. Mimo to naszły mnie refleksje i to z powodu dwóch obozów - zakochanych i singli.



Gdy dzień po Walentynkach przeglądałam stronę główną na Facebooku moim oczom ukazywały się zdjęcia kwiatów, prezentów a nawet kolacji czy wanny wypełnionej wodą i płatkami róż. Ale czy to świadczy o szczęściu i udanym związku? To świadczy jedynie o odbębnieniu święta. Szczęście i udany związek to kwiaty, prezenty, kolacja, przygotowanie kąpieli czy sprawienie jakiejkolwiek przyjemności drugiej osobie każdego innego dnia w roku, z zaskoczenia, bez konkretnego powodu. Niestety w przypadku moich znajomych, a raczej na podstawie tego co zamieszczają w portalach społecznościowych, widzę że uczucia objawiają się tylko w Walentynki a przecież nie o to chodzi. 

O singlach napisałam już na początku tego wpisu. Dodam jeszcze, że osobiście boli mnie że ludzie nie mając z kim spędzić Walentynek tak to przeżywają, ale gdy nie mają już do kogo pójść z kwiatami i czekoladkami na Dzień Babci i Dziadka to jakoś specjalnie się tym nie przejmują. To samo dotyczy innych członków rodziny. 

Uczucia są fajne. Czułość jest fajna. Chwile we dwoje są fajne. Sprawianie sobie niespodzianek jest fajne. Ale róbmy to na co dzień, a nie tylko przez jeden dzień w roku. I zachowujmy szczegóły tego wszystkiego dla siebie, bo ściganie się na Facebooku o to która dostała większy bukiet i ładniejszy pierścionek przypomina przedszkole. Tak, szczęściem trzeba się dzielić, ale niekoniecznie relacjonować je wszystkim trzystu znajomym.

19 komentarzy:

  1. W samo sedno. Podoba mi się porównanie do Dnia Matki czy Dnia Ojca. A tego typu samotność też ciężej chyba znosi się podczas świąt Bożego Narodzenia, aniżeli 26.05 czy 23.06. Walentynki to dzisiaj trochę sztuczne święto, rozumiem świętowanie w jakąś rocznicę, bo to ma symboliczne znaczenie dla danej pary, ale nie rozumiem obnoszenia się wanną z płatkami róż na Fb ;) Ludzie, zachowajcie coś dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zachowajmy coś dla siebie. Często zastanawiam się na ile pewne wynurzenia są wyrazem szczerego szczęścia którym ktoś naprawdę chce się podzielić a na ile zwykłą popisówką.

      Usuń
  2. Racja powinniśmy bardziej doceniać to co mamy w życiu

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie tam walentynki ani nie przeszkadzają, ani nie ekscytują jakoś szczególnie. Jak ktoś chce się chwalić kwiatami czy serduszkami to niech się chwali skoro ma taką potrzebę :), ja na przykład nie chcę to się nie chwalę. A że kochać się należy cały rok a nie tylko w walentynki wiemy wszyscy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedzieć wiemy, ale chyba nie wszyscy o tym pamiętają.

      Usuń
  4. A mnie tam walentynki ani nie przeszkadzają, ani nie ekscytują jakoś szczególnie. Jak ktoś chce się chwalić kwiatami czy serduszkami to niech się chwali skoro ma taką potrzebę :), ja na przykład nie chcę to się nie chwalę. A że kochać się należy cały rok a nie tylko w walentynki wiemy wszyscy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie to nie boli i nawet rozumiem. większość ludzi wcale nie ma jakiegoś specjalnie bliskiego i dobrego kontaktu z dziadkami. co innego z rodzicami. zazwyczaj ich strata to wielka tragedia. ale samotność i brak miłości to też nic fajnego. a jeżeli wszyscy dookoła w ten jeden dzień tak się obnoszą ze swoją miłością to naprawdę można złapać porządnego doła. zresztą nie oceniałabym w ten sposób, że brak babci czy matki to tragedia a brak partnera to takie nic i nie ma się co przejmować. tak, wiem. matka jest tylko jedna. babcie tylko dwie. a chłopaków możesz mieć mnóstwo. mimo wszystko nie bagatelizowałabym problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię że brak drugiej połowy jest fajny. Właściwie to nic w tym wpisie nie mówię na temat tego który stan jest dobry, który zły, niczego tu nie pochwalam ani nie potępiam. Bo czasem bywa tak, że ktoś jest singlem z wyboru a czasem bo coś w życiu nie wyjdzie i najczęściej jest to nieprzyjemna sytuacja w każdy inny dzień roku. Tylko że to nie jest problem ani do bagatelizowania ani do rozdmuchiwania. To indywidualny problem każdego człowieka. Uważam tylko, że skoro ktoś jest w stanie radzić sobie z samotnością np. 14 stycznia, to 14 lutego tym bardziej. Wiadomo - jeśli coś nie wyjdzie w związku i wciąż się to rozpamiętuje to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w dniu zakochanych może się to rozpamiętywanie i smutek spotęgować, ale nie ma co popadać w rozpacz. Gdyby spojrzeć w kalendarz (m.in. świąt nietypowych) to praktycznie każdego dnia trafi nam się jakieś święto i jakoś nie porównujemy tego z naszą obecną sytuacją

      Usuń
    2. moim zdaniem jednak poza 14 lutym samotnym łatwiej, bo świat się tak z miłością nie obnosi, tylko pędzi sobie do przodu. a żeby wiedzieć o walentynka nie trzeba szukać kalendarza świąt nietypowych. wystarczy wyjść z domu lub włączyć tv/internet i już się człowiek dowiaduje ;) bez względu czy chce czy nie.

      Usuń
  6. a jeszcze odnośnie statusów na fb, gdyby codziennie czy co tydzień wrzucali romantyczne kolacje, wyznania miłosne czy sweetaśne wspólne fotki też by im się dostało i też by było źle ;)

    moim zdaniem wrzucanie takich rzeczy na fb nie świadczy totalnie o niczym. jedynie o tym, że chcieli to wrzucić. myślę, że kompletnie nie ma to związku z tym jak udana i szczęśliwa jest bądź nie jest ich relacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdzę, że skoro ktoś nie wrzuca takich postów codziennie czy raz w tygodniu to źle się dzieje w jego relacji. Wręcz przeciwnie - mam już tyle lat i tyle doświadczeń swoich i bliskich mi osób, by nie tyle uważać, co mieć świadomość tego, że nasze życie osobiste najlepiej układa się wtedy gdy jak najmniej osób zna jego szczegóły, a tego typu posty które wspominam to najczęściej zwykła popisówka w której wiele osób napędza się nawzajem. Większość szczęśliwych par które znam rzadko wrzuca na fejsa zdjęcia kwiatków, kolacyjek czy przytulanek bo wolą cieszyć się wspólną chwilą a nie dokumentować wszystko co się dzieje. Być może jestem staroświecka, ale uważam że jeśli romantyczna randka odbywa się pomiędzy mną a moim ukochanym to jest to nasz czas, nasza chwila i kilkaset znajomych nie musi nam towarzyszyć na FB.

      Usuń
    2. kwestia indywidualna. jedni lubią dzielić się swoim życiem w social media, a inni nie. nie nazywałabym tego od razu popisówą.

      dla mnie to trochę tak jak podczas fascynującej wycieczki w góry jeden się zachwyca i ogląda, drugi komentuje piękno natury ze współtowarzyszem, trzeci cyka zdjęcia a czwarty dzwoni do mamy żeby jej opowiedzieć jak tu pięknie.

      Usuń
    3. No tak... był taki demotywator z napisem "Dzięki Bogu za Facebooka, inaczej musiałbym dzwonić do każdego z moich 760 znajomych i mówić im że idę na siłownię" ;) Media społecznościowe są dobre, ale z umiarem a nie od skrajności do skrajności. Zresztą na temat Facebooka i relacjach międzyludzkich w jego dobie pisałam już tutaj: http://fajna-sprawa.blogspot.com/2015/05/fejsem-poaczeni-fejsem-podzieleni-o.html

      Usuń
  7. Też jestem zdania, że należy okazywać uczucia każdego dnia, a nie tylko w Walentynki. Dlatego robię chłopakowi przy każdej okazji pyszne śniadanie do łóżka, a nie tylko w walentynkowy poranek :)
    http://inspirationforlife.byania.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. To prawda. Budzimy się dopiero, gdy stracimy...

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nauczyłam się nie widzieć walentynek i cudownie mi z tym. Bardziej czekam na kwiatka w Dzień Kobiet, niż na serduszko w lutym:) Ta miłość na pokaz, o której piszesz u znajomych, chyba nie jest do końca dojrzała...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się, że miłość trzeba sobie okazywać codziennie, a nie tylko od święta. Ale to się nie tyczy tylko Walentynek, ale wszystkiego. Tak samo czasu z rodziną nie powinno się spędzać tylko w Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Są to jednak dni symboliczne. I oczywiście, jeśli akurat tak wyjdzie, to nie ma co rozpaczać, że w ten jeden dzień nie spotkamy się z ukochaną osobą. Ale mimo wszystko lubię to święto, bo to taki trochę kopniak, by postarać się bardziej niż zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie, to nie serduszka powodują przygnębienie - to my sami, w naszych głowach decydujemy, co nas przygnębia, a co nie. Boże Narodzenie, Sylwester, wesela - to są imprezy, kiedy samotność (szczególnie długa) może dawać się we znaki. Ale w Walentynki nikt nam nie każe wychodzić z domu do miejsc przepełnionych szczęśliwymi parami (a też nie wszystkie z nich są szczęśliwe w inne dni). Warto też pamiętać, że lepiej być szczęśliwym samemu, niż nieszczęśliwym z drugą osobą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku, ile w tym racji. Podobnie jest ze świętami. Moja Mama zawsze mówi, że kochamy się przecież codziennie, a nie od święta (jak druga część rodziny robi aferę o to, kto do kogo ma jechać...) :)

    OdpowiedzUsuń