11 stycznia 2016

Produkty spożywcze których nie kupuję

W tekście "Zdrowie zaczyna się w kuchni" pisałam Wam, że staram się przykładać jak najwięcej uwagi co do jakości i pochodzenia produktów które lądują na moim talerzu. Oczywiście staram się nie popadać w skrajne paranoje, jednak gdy mam możliwość wyboru tego co naturalne i sprawdzone, to decyzja jest oczywista.




Dziś mam dla Was listy produktów których w ogóle nie kupuję lub rzadko zdarza mi się po nie sięgnąć, a także tych do których wciąż mam słabość, ale staram się je wykluczać z mojej diety.

Produkty których nie kupuję

Makaron

W sklepie mamy ogromny wybór - od zwykłych, tradycyjnych nitek idealnych do rosołu, aż po makarony o przeróżnych kształtach do różnych potraw. Wystarczy jednak spojrzeć na skład gotowych produktów, a ochota na domowy rosół z makaronem czy spaghetti mija. Poza tym nie lubię smaku kupnego makaronu i podczas wyjazdów naprawdę prowadzę ze sobą walkę. Jestem przyzwyczajona już do tego, że makaron robi się w domu - smakuje o wiele lepiej i mam pewność co do składu.


Pierogi, uszka, krokiety i kluski

Tu rzecz wygląda podobnie jak z makaronem - jest dla mnie oczywiste, że przyrządzam je samodzielnie. Nie kupuję gotowych mrożonych produktów ze względu na skład wątpliwej jakości oraz konserwanty. W ogóle nie rozumiem, jak można kupować zamrożone pierogi zamiast samodzielnie je ulepić. Jeśli chodzi o jedzenie restauracyjne to unikam pierogów czy krokietów ponieważ nie mam pewności co do ciasta oraz jakości nadzienia.

Frytki mrożone

Nigdy w życiu w moim domu nie pojawił się worek z mrożonymi frytkami gotowymi do rzucenia na olej. Jestem nauczona, że jeśli robi się frytki, to z ziemniaków i od razu, a nie smażąc coś, co zostało zapaczkowane i zamrożone więcej niż pół roku temu. Czasem zdarzy mi się kupić frytki w barze, ale już coraz rzadziej, bo szkoda mi mojego układu pokarmowego.

Gotowe potrawy

Zupka chińska, mrożona pizza, lasagne z marketu, gotowe puree, nadziewane rogaliki zapaczkowane ponad pół roku temu i zabezpieczone konserwantami itp. - tego typu jedzenia u mnie nie znajdziecie. Są przepisy, są składniki, więc jeśli mam ochotę to mogę sobie sama przygotować. Wtedy mam pewność, że nie jem potrawy wyprodukowanej kilka lub kilkanaście miesięcy temu, nafaszerowanej konserwantami i innymi spożywczymi śmieciami. Wyjątek: podczas kilkudniowych wyjazdów zdarza mi się kupić barszcz w proszku. Wiem, że to niezdrowe, ale ten zakup zdarza mi się tak rzadko (a dążę też do wyeliminowania tej potrawy), że czuję się usprawiedliwiona. Nie kupuję również ogórków kiszonych czy sałatek - wszelkie warzywne przetwory robimy w domu, podobnie jak dżemy, marmoladki czy powidła. Rzadko też kupuję majonez - przecież przepis na niego jest banalnie prosty, a różnica w smaku nieporównywalna.


Jogurty, serki homogenizowane i kefiry

W jogurtach smakowych wyczuwam posmak sztucznych aromatów smakowych i barwników, a te naturalne oraz kefiry są tak naprawdę tak wyjałowione, że nasz organizm nie ma z nich żadnego pożytku. O wiele bardziej wolę smak zsiadłego mleka, zrobionego samodzielnie z mleka ze wsi lub śmietany zmiksowanej z jagoami. Serki homogenizowane nigdy nie były jakąś moją spożywczą miłością, więc bezboleśnie usunęłam je z mojej diety, głównie ze względu na skład.




Produkty, które chciałabym wykluczyć z diety lub maksymalnie ograniczyć


Kawa

Zrywanie z tą używką idzie mi całkiem dobrze, w tygodniu praktycznie w ogóle jej nie piję, czasem zdarzy mi się podczas spotkania sięgnąć po latte. Kawa rozpuszczalna jest po prostu niezdrowa, tak naprawdę do torebki czy słoiczka może być zmielone wszystko. Gdy w domu mam ochotę napić się kawy, sięgam po zbożową i piję ją z mlekiem. Ogólnie kawa nie działa na mnie specjalnie pobudzająco, więc jeśli ją piję to tylko dla smaku. A ten w przypadku zbożowej jak najbardziej mi odpowiada

Chrupki, chipsy i inne solone przekąski

Uwielbiam chrupki orzechowe, popcorn i chipsy bekonowe. Solonymi krakersami też nie gardzę. Jednak skład większości tego typu przekąsek budzi we mnie dylematy. Czasem mam potrzebę przegryźć którąś z wspomnianych przekąsek, jednak staram się nie robić tego zbyt często. Potrafię się powstrzymywać przez kilka miesięcy, sięgając w tym czasie po coś zdrowszego (np. pestki dyni czy orzechy łuskane w domu)

Sklepowe słodycze

W domu bardzo często pieczemy ciasta, więc nie mam potrzeby dokupywania sobie słodyczy. Oczywiście nie gardzę czekoladą czy pralinką z adwokatem, ale zauważyłam że po tego typu słodkości sięgam coraz rzadziej i dobrze mi z tym.



Być może większość z Was przeciera ze zdumienia oczy, że tylu - wydawać by się mogło - podstawowych produktów spożywczych nie kupuję tylko babram się w kuchni. Dla mnie to jednak nic nadzwyczajnego - jestem nauczona takiej kuchni i przyzwyczajona. I gwarantuję Wam, że szybko można się przyzwyczaić, a przygotowanie makaronu czy majonezu wcale nie jest specjalnie czasochłonne. Jeśli jednak z jakichś powodów nie możecie sobie pozwolić na domową produkcję, to po prostu zwracajcie uwagę na składy wypisane na opakowaniach.

24 komentarze:

  1. a co konkretnie takiego złego znajdujesz w składzie gotowego makaronu? bo te co ja oglądam z reguły zawierają jedynie mąkę, wodę i kurkumę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu wolę smak domowego makaronu, krojonego nożem, na świeżych jajkach, bez ryzyka że kupuję coś w czym zamiast jaj znajdę susz jajeczny. Poza tym gdy robię w domu makaron mam świeży na jakieś 2,3 tygodnie, czasem na miesiąc (w zależności ile zrobię), w przypadku sklepowego mam raczej produkt zleżały trochę dłużej.

      Usuń
    2. No właśnie... też mnie to zastanawia :)
      Ja z Twojej listy kupuję jeszcze naturalne kefiry i jogurty, głównie ze względu na brak dostępu do prawdziwego mleka.
      Chipsów, kostek rosołowych czy zup/sosów instant oraz sklepowych słodyczy nie jadłam już od wielu lat.
      Na liście produktów do ograniczenia mam puszkowane warzywa - co tylko widzę w szkle, to kupuję w szkle. Czasami zdarza mi się kupić pomidory lub fasolę w puszce... Nie mam zamiaru jednak się za to ganić, bo jednak jestem tylko człowiekiem a nie cyborgiem i często wybieram kwadrans z książką na kanapie zamiast stanie nad garami w imię nie kupowania fasoli w puszce ;)

      Usuń
    3. Dobre podejście- jak id czasu do czasu zjemy coś z puszki, nic się nie stanie ;)

      Usuń
  2. Zgadzam się ze wszystkim oprócz makaronów - uwielbiam makaron, ale jem go dosyć rzadko :) Fajnie jest zrobić domowy makaron pod warunkiem, że ma się na to czas. Osobiście wolę robić coś innego niż spędzać czas w kuchni, a to dlatego, że nie przepadam za gotowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrobienie i rozwałkowanie ciasta wiele czasu nie zajmuje, w tym czasie można pooglądać tv albo czegoś posłuchać, później sobie rozpłaszczone placki schną jakiś czas, a następnie krojenie. Ja tam lubię spędzać czas w kuchni, a jeśli chodzi o makaron to jakoś wolę smak tego domowego. Sklepowy wydaje mi się lekko ślimaty.

      Usuń
  3. W większości produktów nasza lista się pokrywa- mnie zostały jeszcze makarony i kefir. Chociaż zainspirowałaś mnie właśnie do domowego makaronu - chleb już robię, czas na makaron :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to do dzieła ;) Robienie makaronu jest prostsze niż chleba ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do większości się zgadzam, ale makarony które kupuję to 100% pszenicy durum więc nie przeraża mnie ten skład ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej w składach makaronów przeraża susz jajeczny.

      Usuń
  6. Ja kawę uwielbiam - i chyba nigdy z niej nie zrezygnuję (no, o ile nie zmusi mnie to tego "wyższa siła";)) Co do pozostałych rzeczy - jedyne, co tak naprawdę kupuję z wymienionych w pierwszej części artykułów to makarony - po prostu je uwielbiam, a sama nie mam za bardzo ani czas, ani nawet umiejętności, by przygotowywać je w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam makarony i uwierz, domowej roboty ma zupełnie inny smak niż sklepowy. ;) No i pewniejszy skład ;)

      Usuń
  7. Makarony akurat kocham i nie mam czasu na dużo kucharzenia ale często babcia nam podsyła makaron. Ja jednak wolę smak sklepowego :) Kawa mój grzech ale przy moim maluchy niezbędna niestety.. Ja chcę całkowicie zrezygnowąć z mleka a produkty mleczne ograniczyć do minimum. Nic mi sera żółtego nie zastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja znowu za bardzo lubię mleko i jego przetwory, ale oczywiście ze swojskiego mleka od krowy ze wsi ;)

      Usuń
  8. Myślę, że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia - jesli chodzi np o robiebie makaronu. I organizacji. B.lubię domowy makaron, ale w ciagu roku rzadko kiedy mam możliwość taki zjesc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zawsze mam czas, żeby domowy robić, więc jak już go znajdę, to robię duży zapas ;)

      Usuń
  9. Podziwiam Cię za to ile produktów przygotowujesz sama w domu. Serio, pełen szacun! Ja nie mam nie raz czasu obiadu zrobić :p Ale może jak dziecko będzie starsze... :) Chciałabym kiedyś móc się pochwalić taką domową spiżarką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, co do obiadów, to czasem zdarza mi się zjeść na mieście, ale w sprawdzonych miejscach, gdzie mam pewność świeżości i jakości. A robienie makaronu to sama przyjemność, można zrobić więcej i mieć na dłużej ;)

      Usuń
  10. zgadzam się. makaron domowy to najlepsza rzecz pod słońcem. z kawy chyba nie zrezygnuję nigdy, jestem kawoholikiem. jednak wszystko siedzi w głowie, kiedy dobrze sobie w niej poukładamy, jesteśmy w stanie przenieść górę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawę pijam już tylko jak jestem na jakimś spotkaniu na mieście, i to nie zawsze. Postęp jest :D

      Usuń
  11. Dla mnie te wszystkie wymienione produkty śmierdzą chemią i plastikiem. Też ich nie kupuję i jak przyszły (chociaż już całkiem doświadczony) dietetyk wszystkim odradzam! Czasem kupię makaron razowy, kiedy chcę zrobić coś na szybko i połączyć z pesto. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zachęcam do domowego jedzenia, a nie nafaszerowanego chemią. ;) Moje samopoczucie to potwierdza. :)

      Usuń
  12. To prawda, że to od jedzenia pochodzi i nasze zdrowie, więc masz rację, warto zwracać uwagę na to co się kupuje.

    OdpowiedzUsuń