24 marca 2015

Niedzielny pokaz

Chociaż Dzień Kobiet już dawno za nami, w minioną niedzielę miałam okazję wziąć udział w typowo damskiej imprezie, a wszystko dzięki uprzejmości organizatorów, którzy sprezentowali mi podwójne zaproszenie na Pokaz Mody i Urody, który odbył się w jednym z lokali w mojej miejscowości.





Podczas spotkania - po powitaniu lampką szampana i podarunkami od organizatorów - miałyśmy okazję obejrzeć wiosenno - letnią kolekcję marki odzieżowej ECHO (swoją drogą - zupełnie niedawno dowiedziałam się, że ubrania tej marki są szyte w Jaworznie), posłuchać porad z zakresu makijażu i pielęgnacji oraz obejrzeć pokaz zumby.

22 marca 2015

Słowo na niedzielę cz.5

Zgodnie z planem, to kolejna niedziela gdy dzielę się z Wami ciekawymi linkami oraz tym, co w ciągu minionego tygodnia mnie zainspirowało.


Ponieważ ostatnio spodobał się Wam pomysł z polecaniem instagramowych profili, dziś mam ich dla Was sporo. Zapraszam!

17 marca 2015

Trochę objętości na chwilę i nic poza tym - szampon Balea Volumen Kirsche + Jasmin

Kolejny szampon przywieziony z Wiednia, jednak w porównaniu z Balea Feuchtigkeit Mango + Aloe Vera wypada słabo. Balea Volumen Schampoo ma za zadanie nadać włosom objętości. Trochę jej nadaje. I nic poza tym.



Kosmetyk - jak to Balea - był tani, jednak ku mojemu zdziwieniu ten produkt nie podbił mojego serca. Ratując jedną z moich ulubionych firm muszę więc stwierdzić, że wspomniany szampon jest po prostu wyjątkiem potwierdzającym regułę :P

15 marca 2015

Słowo na niedzielę cz. 4

Powracam do cyklu, który założyłam sobie na początku prowadzenia tego bloga, czyli #SłowoNaNiedzielę.
Posty publikowane w jego ramach to nic innego jak dzielenie się z Wami adresami, które w jakiś sposób mnie zainteresowały, chociaż osoby śledzące mojego Facebooka co jakiś czas mogą trafić na ciekawe - moim zdaniem - linki do wpisów innych blogerów.



Zeszyt dobrych myśli (o sobie)

Zadanie, które początkowo może wydać się głupie, jednak na dłuższą metę jest bardzo fajnym wyzwaniem. Może nawet być trochę krępujące w momencie rozpoczęcia, jednak z czasem będzie o wiele łatwiej. Pomysł świetnie pasuje do kultywowania uwielbianego przeze mnie zdrowego egoizmu, dlatego chętnie się z Wami nim podzielę. Potrzebne będą nam dwie rzeczy: notes i długopis.

O metodzie tej dowiedziałam się z aktualnie podczytywanej przeze mnie książki, którą wkrótce Wam bliżej zaprezentuję. Bycie miłym to przekleństwo to świetna propozycja dla osób, które czują, że za dużo dają innym zapominając przy tym o sobie oraz dla tych, którzy postanowili postawić siebie na pierwszym miejscu i chcieliby uniknąć poczucia winy z tego powodu. Książka ma także za zadanie pomóc nam naprawdę polubić samych siebie.

10 marca 2015

Keep Calm And Love Yourself

Wracam tu po krótkiej nieobecności, uświadamiając sobie przy tym, że gdyby nie to, że w końcu miałam dziś wolne popołudnie, to pewnie jeszcze przez jakiś czas byłabym nieaktywna. Wygląda to wszystko tak, że w torebce noszę dwa terminarze i notes a do tego co chwilę dokładam kolejne przypomnienie w telefonie, moje biurko w pracy tonie w kilku zeszytach i różnych papierach (związanych zarówno z gazetą, jak i innymi działalnościami firmy, bo w końcu robię za redaktora, sekretariat, biuro reklam i ogłoszeń i co tam jeszcze się po drodze trafi - o czym zresztą pisałam w poście o organizacji), a o tej porze o której zwykle normalni ludzie idą spać, ja zastanawiam się co tego wieczoru (a raczej nocy) jest ważniejsze - umyć włosy czy zmyć odpryśnięty lakier z paznokcia. Jak dopuszczenie do takiego stanu ma się do zdrowego egoizmu o którym kiedyś pisałam? Nijak. Ale jakoś to sobie wszystko układam.






Mój tata zawsze powtarzał mi, że "lepiej być dobrym fachowcem niż ch***ym inżynierem" oraz że "człowiek który zna się na wszystkim tak naprawdę na niczym dobrze się nie zna i jest po prostu do niczego". Na pewno znajdą się osoby chętne do polemiki z tymi hasłami i na dodatek posiadające mocne argumenty na potwierdzenie swoich tez. Być może i mi się coś odmieni za dzień, miesiąc, pięć lat, albo.... wcale. Dziś przyznaję tym stwierdzeniom rację. Przez długi czas brałam na siebie więcej niż powinnam, nie mając z tego praktycznie nic. Tyczy się to zarówno dobrowolnego przemieszania części pracy z moim życiem prywatnym, jak i stricte prywatnego życia.


Zaobserwowałam to u siebie i obserwuję u innych. Czas zawodowy i prywatny lubi się przeplatać i to na nasze własne życzenie. W moim życiu, odkąd pamiętam, było obecne pisanie. Bez problemu łączyłam studia dzienne ze współpracą z różnymi tytułami oraz mając jakieś tam swoje życie towarzyskie. Później była przerwa na urząd. Później zupełnie inna sprawa, a niecały rok temu pisanie powróciło, znów w znaczeniu bardziej zawodowym. Z przyzwyczajeń studenckich (zadziwiające, że tak długo się u mnie utrzymywały) chętnie i dobrowolnie brałam część pracy redakcyjnej do domu i nagle zauważyłam, że w swoim prywatnym czasie... nie mam już na nią czasu. To chyba dobry znak i postęp w prowadzeniu życia zgodnie z zasadami zdrowego egoizmu. Coraz bardziej denerwują (chociaż to może za mocne słowo) mnie też niektórzy klienci, ale o tym innym razem w notce z przymrużeniem oka.

Więcej niż powinnam brałam też w relacjach prywatnych, ale od pewnego czasu staram się stopniowo ograniczać te znajomości, które już mi nic nie dają, działając przy tym na mnie destrukcyjnie. Spowodowane jest to zmianami w postępowaniu pewnych osób, które chyba wciąż odczuwają jakieś frustracje z dzieciństwa i widują się ze mną jedynie po to, by owe frustracje wyładować a braki w życiu i osobowości zatuszować przechwalaniem się czym popadnie i pokazywaniem, że cały świat jest od nich gorszy pod każdym względem. Nie mam dla nich czasu. Mam innych znajomych, niektórych dłużej, niektórych krócej. Normalnych, których obecność sporo mi daje. Na tyle wysoko się cenię, że na destrukcyjne zachowania innych osób nie mogę sobie pozwolić. Zresztą... kto z nas lubi być zamęczany przez złośliwe towarzystwo?
 

A teraz - zanim się rozmyślę lub kolejny raz zmienię coś w tym tekście - klikam "Opublikuj" i udostępniam link na Facebooku, gdzie serdecznie Was zapraszam: klik!