29 stycznia 2015

L'Orient Beurre de karite - moje torebkowe must have

Początkowo jedynie na gruncie zawodowym, później już bardziej prywatnie, zaczęłam regularnie odwiedzać Mydlarnię u Franciszka. Przez długi czas fascynowałam się pięknymi zapachami peelingów (szczególnie kawowym, kojarzącym mi się ze słodkim cappuccino), z czasem zaczęłam wkładać swój nos w inne słoiki, a dzięki znajomości z dziewczynami pracującymi w mydlarni w moim mieście, często zawartość różnych testerów lądowała na mojej skórze.

W zeszłym roku dostałam w sklepie kalendarzyk z zaznaczonymi dniami, kiedy możemy zrobić zakupy z 15 proc. rabatem. Jakiś czas temu stałam się posiadaczką masła karite w wersji mini. 



W regularnej sprzedaży kosztuje 22 zł, ja po rabacie zakupiłam w cenie 18 zł. Pudełeczko zawiera 20 g produktu i na dnie opakowania możemy znaleźć informację, że kosmetyk służy do pielęgnacji i ochrony ust. Jednak jak wiadomo, masło karite ma wiele innych zastosowań.

24 stycznia 2015

Be the best and fuck the rest

Od najmłodszych lat byłam karmiona wielkim kłamstwem. Być może słowa te miały mnie uchronić przed popadnięciem w jakąś manię wyższości, a może po prostu jak najdłużej utrzymywać mnie w przekonaniu, że bajki o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie to nie pożywka dla dziecięcej psychiki skłonnej do fantazjowania, marzeń i wiary, że to co najpiękniejsze w końcu nam się przytrafia. Nie pamiętam ile lat miałam gdy usłyszałam to po raz pierwszy, pamiętam natomiast że powtarzano mi to odkąd tylko potrafiłam się komunikować. Nie wątpię, że intencje pouczania mnie tymi słowami były dobre, cieszę się jednak, że zdanie to - choć chyba najczęściej mi powtarzane - nie ukształtowało mojego światopoglądu. I wiem na pewno, że ja czegoś takiego do moich dzieci nigdy w życiu nie powiem. Czy komukolwiek z Was, podobnie jak mi, wmawiano, że życie podporządkowane jest zasadzie "Siedź w kątku a znajdą Cię" ?


Co myślicie o tym z perspektywy lat? Bo ja czuję się oszukana. Być może dla mojego dobra, co nie zmienia faktu, że kłamstwo powtarzane w dobrej wierze wciąż jest kłamstwem.

21 stycznia 2015

Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara - kolejne pozytywne zaskoczenie wśród tanich kosmetyków

No i stało się... Trafiłam na tusz, który dorównał mojemu dotychczasowemu faworytowi. Obok Lovely Curling Pump Up pojawił się kolejny ulubieniec, czyli Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara. Jak nazwa wskazuje, maskara ma za zadanie pogrubić i stymulować wzrost rzęs.


Limonkowe opakowanie zawiera 8 g tuszu o gęstej, kremowej konsystencji, dzięki czemu szczoteczka nie jest cała ubabrana kosmetykiem (co jest dla mnie bardzo ważne, bo nie lubię gdy na szczoteczce jest nadmiar tuszu). Rzęsy rzeczywiście są pogrubione, zauważyłam też lekkie uniesienie i minimalne wydłużenie. Kolor również bardzo mi się podoba, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to czerń.



18 stycznia 2015

#1 "Perfekcyjna kobieta to suka. Poradnik przetrwania dla normalnych kobiet"

Niezależnie od tego, czy obudzi się o piątej rano czy w południe, zawsze wygląda na wypoczętą.
Na śniadanie jada samodzielnie wyhodowane kiełki i pije mleko migdałowe, bo nie jest dzieckiem krowy by pić krowie mleko (o czym za wszelką cenę próbuje Cię uświadomić, gdy Ty podczas wspólnych zakupów wkładasz do koszyka dwa kartony Łaciatego 3,2%), w swojej pracy jest idealna, bo najlepiej wykształcona, w ciągu dnia nigdy nie rozmaże jej się makijaż ani nie odpryśnie lakier, bo to największy wstyd (o czym mimochodem rzuci, gdy akurat Tobie lekko rozmaże się cień do powiek), a na koniec dnia nałoży na swoje włosy masło shea i weźmie kąpiel w swoich ulubionych olejkach, bo nie ma przyjemniejszej formy relaksu (najczęściej uświadamia o tym te osoby, które w domu mają tylko prysznic).

Znasz chociaż jedną taką osobę, która za wszelką cenę kreuje się na perfekcyjną pod każdym względem? A może - podobnie jak ja - masz taką osobę w swoim najbliższym towarzystwie? I może - podobnie ja ja - nie wiesz co o tej osobie tak naprawdę myśleć? Najpierw przyznaj to - jest perfekcyjna (lub na taką się kreuje). A potem rzuć okiem na okładkę tej książki.

Książkę zakupiłam jakiś czas temu, jednak dopiero wczoraj miałam czas po nią sięgnąć. Porzuciłam wszystko i czytałam cały wieczór.

14 stycznia 2015

Lovely Up Up To The Sky

Przez długi czas myślałam, że w świecie kosmetyków "tańsze" znaczy "gorsze", jednak dzięki zaryzykowaniu przygody z takimi nazwami jak Bell, Lovely czy Wibo wiem, że czasem warto zaryzykować bo kosmetyk z pozoru z niższej półki może zdegradować dotychczasowego makijażowego faworyta, za którego płaciło się wcześniej 3 razy tyle, co za wspomniane wcześniej marki.

Od pewnego czasu moim ulubionym tuszem jest Lovely Curling Pump Up. I chociaż w mojej kosmetyczce zawsze jest kilka maskar, ta ma zarezerwowane pewne miejsce wśród moich malowideł. Jakiś czas temu pisałam o innym produkcie tej marki, który niestety nie spełnił moich oczekiwań. Mowa o Lovely Collagen Wear Volume.  

Dziś pora na kolejny tusz do rzęs wypatrzony na regale Lovely w Rossmannie. Tym razem Up Up To The Sky.


Na pewno nie jest tak świetny jak mój ulubieniec w żółtym opakowaniu, ale również zalicza się do produktów, które szczerze mogę polecić.

10 stycznia 2015

Dlaczego nie warto ćwiczyć?

W związku z nadejściem Nowego Roku zdecydowana większość po raz kolejny zaczęła realizować swoje postanowienie dotyczące pracy nad własną sylwetką. W tym celu zakupiliście (albo zakupiliśmy ;) ) banany, jabłka i kiwi by każdego ranka móc sobie przygotowywać przepyszne smoothie i zaczęliście gotować na parze. Z wielkim entuzjazmem, który każdego dnia słabnie. Kolejnym krokiem było kupienie karnetu w klubie fitness.






No więc (nie zaczyna się zdanie od "no więc"!) wybraliście interesujące Was zajęcia, byliście przynajmniej na dwóch treningach podczas których okupowaliście cały czas bieżnię (w przypadku siłowni) lub czailiście się po kątach sali treningowej (w przypadku zumby, bpu itp.), a przed tym wszystkim zakupiliście sportowe buty, koszulkę odprowadzającą wilgoć i spodnie z oddychającego materiału, nie pomijając skarpetek wartych o wiele więcej niż wszystkie moje koszulki treningowe z Lidla? Pomyśleliście również o ręczniku z mikrofibry (zajmuje mało miejsca w torbie i szybciej wchłania wilgoć)? To super! Ale pewnie część z Was zastanawia się czy wytrwać w swoim postanowieniu. W tym poście zdradzę Wam dlaczego nie warto ćwiczyć ani prowadzić zdrowego trybu życia.

8 stycznia 2015

Pomysł na prezent noworoczny

Prezent, który dziś dostałam, tak mnie zachwycił, że muszę się nim z Wami podzielić. W końcu mój blog nazywa się #FajnaSprawa , a niespodzianka dnia dzisiejszego niewątpliwie taką fajną sprawą jest. Radość jest ogromna, ponieważ jestem miłośniczką zdjęć i uwielbiam otaczać się wszystkim, co ma związek z moimi przyjaciółmi. A pomysł na prezent zapewne sama kiedyś wykorzystam. (Pewnie najwcześniej za rok).



Lovely Collagen Wear Volume Mascara - przekleństwo wśród moich maskar

Żeby nie było zbyt pięknie, nadeszła pora na recenzję tuszu, którego na pewno już nigdy nie kupię. Maskara pogrubiająco - wydłużająca marki Lovely ani nie pogrubia, ani nie wydłuża. Po prostu pokrywa rzęsy, a jedyny jej plus jest taki, że ich nie skleja.




6 stycznia 2015

Peeling kawowy - najlepszy jaki miałam

Od pewnego czasu mam obsesję na punkcie naturalnych kosmetyków, szczególnie tych, które można wykonać samodzielnie wykorzystując to, co mamy w kuchni. Spośród nich mam dwóch ulubieńców - bananową maskę rozjaśniającą do włosów i peeling kawowy.



Jest kilka drogeryjnych peelingów, które bardzo lubię, jednak daleko im do kawowego, więc zrezygnowałam z kupowania tego typu kosmetyków. Największą zaletą samodzielnie przygotowanego peelingu jest jego naturalność i możliwość dobierania składników według własnych upodobań.

4 stycznia 2015

Avon Care ochronny krem do rąk z silikonem

Jedną z pozycji w moim torebkowym niezbędniku jest krem do rąk. Najczęściej stosuję te z serii Avon Care, ponieważ najlepiej służą moim dłoniom. Teraz, w okresie zimowym, używam ochronnego kremu z silikonem. Jak zapewnia producent - produkt działa jak niewidzialna rękawiczka, chroni dłonie przed wysuszeniem i pozostawia je aksamitnie gładkie.
Opakowanie które aktualnie wykańczam zakupiłam jeszcze pod koniec zeszłego roku, jednak nie miałam częstej potrzeby by go stosować.

2 stycznia 2015

#12na12 , czyli 12 wyzwań na 12 miesięcy

Jak wspominałam w poprzednim wpisie, mam kilka planów związanych z 2015 rokiem i mam nadzieję, że będzie on lepszy od minionego. Na te 12 miesięcy podejmuję kilka wyzwań, o których już pisałam, a także tworzę własne - #12na12 . Ten projekt to nic innego, jak podjęcie się w tym roku zrealizowania 12 nowych rzeczy, których jeszcze nie robiłam. A wszystko po to, by poczuć się bardziej szczęśliwą.



Te nowe rzeczy mogą być przeróżne - od pieczenia chleba, poprzez naukę czegoś nowego lub zdobycie jakiegoś nowego szczytu, po sporty ekstremalne. Często jest tak, że chcielibyśmy coś zrobić, jednak ciągle odkładamy to w nieskończoność.
W tym roku będzie inaczej - jeśli przyjdzie nam ochota na coś nowego, zróbmy to ;)

1 stycznia 2015

2015, please be better!

O chwilach pozytywnych oraz tych, które wiele mi dały już wspominałam na swoim blogu. Jeśli jeszcze nie czytaliście dwóch ważnych dla mnie wpisów, to zapraszam:
Tak jak pisałam - rok 2014 był dla mnie najlepszym rokiem od kilku lat. Wszelkiego rodzaju zmiany, nowe wyzwania, znajomości (zarówno te naprawdę wartościowe sprzed lat, jak i nowe) dały mi naprawdę wiele.
I choć nie wszystkie dni były usłane różami, to jednak jestem niezwykle wdzięczna za te minione 12 miesięcy.


2015 rok rozpoczynam z nastawieniem, że będzie to jeszcze lepszy czas. Postanowienia noworoczne wzorem minionego roku zamieniam w plany do zrealizowania.