21 grudnia 2015

Zdrowie zaczyna się w kuchni

Spotkaliście się kiedyś z opinią, że nasz organizm to takie laboratorium chemiczne, którego funkcjonowanie jest uzależnione od tego, jakie składniki mu serwujemy? I nie dotyczy to tylko suplementacji, lecz także tego, co dostarczamy mu w naszych podstawowych posiłkach.



Niestety wiele osób wciąż zaniedbuje swój sposób odżywiania ładując w swój organizm byle co. Trochę to dziwne, ponieważ w samochód który jest rzeczą nabytą wlewamy najlepsze paliwa, a w nasz organizm który mamy jeden na całe życie często wrzucamy paści i konserwanty, co w konsekwencji odbija się na zdrowiu i samopoczuciu. 

Jedna z moich znajomych uważa, że wszelkie choroby (czy to nowotwory, czy zwykłe przeziębienia) w ogromnej mierze spowodowane są naszymi zaniedbaniami w żywieniu - dostarczając organizmowi jedzenie złej jakości czy pełne konserwantów zagrzybiamy nasz organizm bądź osłabiamy jego odporność. Przyznaję otwarcie, że sama jestem przekonana do tej teorii. Ponad rok temu, gdy zaczęły się moje problemy uczuleniowe (a równolegle do nich zaczęłam chodzić na siłownię i zapragnęłam trochę przybrać na wadze) zaczęłam zmieniać niektóre swoje nawyki żywieniowe. Część produktów wykluczyłam z diety, inne wprowadziłam, zaczęłam też przykładać większą wagę do jakości (i składu) spożywanego przeze mnie jedzenia. Moja walka z alergią to jedno, ale odkąd na moim talerzu ląduje zdrowsze jedzenie, czuję się o wiele lepiej i - w końcu - mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że znam swój organizm.

Na początku nie było to proste, z czasem jednak przyzwyczaiłam się do tego, że odżywiam się zdrowo i unikam fast-foodów. Chociaż szczerze powiedziawszy nigdy specjalnie za nimi nie przepadałam i naprawdę nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam hamburgera. Oczywiście czasem zdarza mi się kupić frytki, zjeść na mieście gofra czy skusić się na pizzę (do tej potrawy naprawdę mam słabość! Ale i tak najbardziej smakuje mi ta domowa), jednak są to naprawdę rzadkie sytuacje i nie ma możliwości by tego typu jedzenie stało się jakąś podstawą mojego menu.


Złe nawyki żywieniowe często wynikają z naszego lenistwa lub po prostu zmęczenia - szybciej jest zjeść coś na mieście niż stać w domu nad garnkami. A tak naprawdę zdrowe odżywianie wcale nie wymaga aż tak wielu poświęceń - są potrawy które możemy zrobić wcześniej i odgrzać wtedy gdy nie mamy czasu na gotowanie czegoś nowego (np. pierogi, których możemy zrobić więcej i je zamrozić). Poniżej dzielę się z Wami nawykami które udało mi się wypracować i dzięki zdrowszemu sposobowi odżywiania czuję się naprawdę lepiej.

Zdrowe przekąski 
Po sklepowe słodycze sięgam bardzo rzadko, zazwyczaj jem je wtedy gdy od kogoś dostanę lub gdy ktoś mnie poczęstuje. Chipsy kupuję również okazyjnie, na co dzień wolę przekąsić serek camembert lub ciastka domowej roboty niż objadać się chrupkami serowymi, a oglądając film w miseczce obok zamiast chipsów mam pestki z dyni lub orzechy. Do pracy - poza kanapkami - prędzej zabiorę sałatkę warzywną niż chrupki czy solone orzeszki z puszki. Jeśli pora roku na to pozwala, staram się jeść jak najwięcej owoców i warzyw zamiast sięgać po paczkowane przekąski. 


Domowe produkty
Kluski, pierogi, makaron - u mnie w domu takich rzeczy się nie kupuje tylko robimy je sami. Podobnie zresztą jak kompoty zamiast sklepowych soków czy sałatki do obiadu. Zdarza nam się też piec bułeczki i rogaliki. Tego typu produkty są zdrowsze, smaczniejsze, pozbawione konserwantów no i mamy pewność co do składników - chociażby taką, że w naszym domowym makaronie są jajka a nie susz jajeczny. A jak robimy sałatki z majonezem, to... tylko z takim domowej roboty, co również gwarantuje zero konserwantów i lepszy smak ;)


Jedzenie ze wsi i jak najwięcej produktów naturalnych
Gdy jesteśmy w miejscowości z której pochodzi moja mama, robimy spore zakupy w sklepie przy masarni a od znajomej która ma krowy kupujemy mleko i biały ser. I tu dokonałam pewnego odkrycia - zaczęłam podejrzewać u siebie nietolerancję laktozy, nadmierne picie mleka i spożywanie przetworów mlecznych niezbyt mi służyło. Pijąc mleko krowie z gospodarstwa uświadomiłam sobie, że to nie laktoza robi mi krzywdę lecz konserwanty zawarte w mleku z marketu. Sklepowe jogurty również pożegnałam kilka miesięcy temu. O wiele bardziej smakuje mi zsiadłe mleko (oczywiście ze wsi, a nie kupione w plastikowej butelce w osiedlowym sklepie). Niestety na wsi nie bywamy na tyle często by całkowicie wyprzeć sklepowe mleko tym prawdziwym. Miód również kupuję od sąsiada który ma pasiekę, a smak domowego chleba z pieca kaflowego czy jajecznica z jaj od kurek ze wsi są dla mnie po prostu nie do przebicia.



Ktoś kiedyś zasugerował mi, że chyba jestem nieszczęśliwa przez ograniczenia które sobie nakładam. Była to reakcja na moją niechęć do zakupu hamburgera. Czy rzeczywiście rezygnacja z odmrożonego mięsa przesmażonego na starym oleju, wsadzonego w bułkę o wątpliwej świeżości z dodatkami (a wszystko możliwie nafaszerowane konserwantami) to jakieś ograniczenie? Bo moim zdaniem coś zupełnie odwrotnego. A tak szczęśliwa jak teraz nie pamiętam kiedy byłam, podobnie jak mój żołądek i moja wątroba.

36 komentarzy:

  1. Cześć :) Polecam Spis Inspirujących Blogów, zbiór najlepszych blogów w sieci. Nie ma ograniczeń co do tematyki. Dołączasz w minutkę i więcej osób może inspirować się Twoimi wpisami! :) Ja już tam jestem http://spisinspirujacychblogow.blogspot.com


    NELA

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 200%! I wbrew pozorom przygotowanie zdrowszych wersji dań nie zajmuje więcej czasu niż zrobienie tych standardowych. A to jest najczęstszą wymówką wśród osób, które zapierają się rękami i nogami, żeby nie jeść zdrowiej. Sama niedawno wrzuciłam wpis ze zdrowymi przekąskami do pracy, czy szkoły, które nie wymagały żadnego przygotowania. Tutaj nie ma już usprawiedliwień, że "nie ma czasu". Szkoda tylko, że do sporej części ludzi to w dalszym ciągu nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie rozumiem wymówek większości osób, a wiele z nich patrzy na mnie jak na UFO gdy np. mówię, że u mnie w domu sami robimy makaron. Jeśli chodzi o przekąski, to przyznaję że było mi na początku trudno - sklepowe chrupki, orzeszki z puszki czy popcorn mają w swoich smakach coś, co kusi by po nie często sięgać. Trochę czasu minęło zanim udało mi się zastąpić je normalnymi orzechami które łuskam czy pestkami z dyni.

      Usuń
    2. To dlatego, że nigdy nie widzieli jak babcia robi makaron. Dla mnie to był normalny widok jak spędzałam u niej czas i nie dziwiłoby mnie to. Z upływem czasu stajemy się bardziej wygodni i leniwi i sięgamy coraz częściej po półprodukty lub nawet gotowe dania dla wygody.

      Usuń
  3. Ja też uważam, że to co jemy ma olbrzymi wpływ na nasze zdrowie. Od jakiegoś czasu unikam fast foodów, codziennie robię sobie na śniadanie koktajle owocowo warzywne (smoothies), piję praktycznie samą wodę i do tego dokładam jeszcze ćwiczenia. Nigdy nie czułem się zdrowszy i silniejszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że dostrzegamy efekty takich pozytywnych zmian ;)

      Usuń
    2. Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga kulinarnego :) https://jaglusia.wordpress.com/

      Usuń
  4. To prawda! Im lepiej jemy tym dużo lepiej się czujemy :-) W zeszłym roku przynajmniej raz dziennie piłam koktajl owocowy, a przekąski starałam się żeby były warzywne. I niesamowicie się wtedy czułam! Ostatnio tego zaprzestałam i niestety zauważyłam wzrost wagi i gorsze samopoczucie. Muszę obowiązkowo wrócić do moich starych dobrych nawyków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :) Ja również widzę ogromną różnicę w samopoczuciu gdy jem zdrowsze rzeczy.

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię jeść rzeczy "prosto ze wsi". Może nie zawsze są fit, ale są takie pyyyyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie muszą być fit, ważne że są zdrowe :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia - Twoje czy CC0?

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak Izo.. z tymi przekąskami bywa ciężko u każdego :-) Ja ma sposób.. tylko ja robię zakupy w domu, więc nie ma śmieciowego jedzenia. Chcesz coś kąsnąć? Proszę bardzo.. orzechy, pestki, warzywa, owoce ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, najlepsze przekąski to te zdrowe :) Można się przyzwyczaić, chociaż na początku brakuje tych słonych przegryzek.

      Usuń
  8. Coś w tym jest - wystarczy, że kilka dni sobie odpuszczę i jem byle co, byle szybko, to od razu zaczynam się gorzej czuć - pełny, ociężały, zmęczony. Tylko czasami czasu brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia priorytetów ;) Zawsze jak znajdzie się czas, można zrobić sobie zdrowe posiłki na zapas ;)

      Usuń
  9. "Jedna z moich znajomych uważa, że wszelkie choroby (czy to nowotwory, czy zwykłe przeziębienia) w ogromnej mierze spowodowane są naszymi zaniedbaniami w żywieniu - dostarczając organizmowi jedzenie złej jakości czy pełne konserwantów zagrzybiamy nasz organizm bądź osłabiamy jego odporność" zgadzam sie w 100%. Sama dostrzegam jak zmieniło sie moje np. samopoczucie gdy zaczełam poświęcać większą uwagę temu co jem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama o wiele lepiej się czuję, gdy odżywiam się bardziej świadomie. Wiadomo, że czasem się zachce tych chipsów (ale w moim przypadku bardzo rzadko), jednak po zjedzeniu ich nie czuję się tak dobrze, jak po zdrowszych przekąskach.

      Usuń
  10. Wszystko co tutaj napisałaś jest stuprocentową prawdą! Zdrowe odżywianie jest uzależniające i dla mnie ciężko z tego wyjść :)
    Zapraszam na swój kulinarny blog :) https://jaglusia.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowe odżywianie + aktywność fizyczna :) Jak już się człowiek nakręci, to przepadł :) I bardzo dobrze!

      Usuń
  11. To jak jedzą dzisiaj Polacy widać po tym jak wyglądają. W dobie modyfikowanego genetycznie jedzenia, nafaszerowanego chemią i różnymi rodzajami ulepszaczami człowiek sam podaje sobie "trutkę", która odbija się na jego zdrowiu. Pamiętam w dzieciństwie, kiedy mamy i babcie gotowały obiady z nieprzetworzonych, często własnoręcznie uprawianych produktów nie było dzieci otyłych. Wszystkie były za to ruchowo sprawne i zwinne. Dzisiaj dużo dzieci ma nadwagę, bo je przetworzone produkty, które niszczą zdrowie i wzmagają apetyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. U mnie w domu do tej pory robi się samodzielnie makaron, a przecier pomidorowy rzadko kupujemy, najczęściej robimy sami. Podobnie z sokami czy kompotami :)

      Usuń
    2. Super! Na szczęście coraz więcej ludzi wraca do tradycji samodzielnego przygotowywania przetworów i nie tylko.

      Usuń
  12. Kuchnia domowa jest znacznie zdrowsza, niż kupowanie dań gotowych czy stołowanie się w fast-foodach, nawet jeśli zdarza się korzystać z półproduktów. Świadomość produktów, które kupujemy jest bardzo ważna. Masz rację, że zdrowie zaczyna się w kuchni. Tym lepiej funkcjonujemy im lepsze paliwo w siebie wlewamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z domową kuchnią jest też tak, że jak już się wkręcimy, to po prostu rzadko mamy ochotę na to, co sklepowe, gotowe, przetworzone.

      Usuń
  13. Lubie nieprzetworzone produkty i lubie wiedziec z czego co jest zrobione. :) superzerobisz sama makaron.ja jeszcze nigdy nie robilam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super zdjęcia i temat artykułu <3

    #Dominik

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię małe grzeszki kulinarne, takie tradycyjne cięzkie niedzielne obiady ale raz na jkiś czas. Mysle ze współczesnie moda na zdrowe i świadome odzywianie powoli zaczyna stawać się nawykiem a nie dziwacznym trendem, ale mysle ze do pełnej swiadomosci społecznej jeszcze długa droga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja sama zauważyłam, że po spożyciu mleka jest mi niedobrze, a używam go w zasadzie tylko do kawy. Po serze żółtym tak samo, odstawiłam i jest o niebo lepiej, masz rację, jednak co swoje, ekologiczne jedzenie, warzywa i owoce tym lepiej dla naszego organizmu

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama nie wiem kiedy zaczęłam odżywiać się zdrowo...nawet były tygodnie bez mięsa :) gdybym sobie to zaplanowała to pewnie by nie wyszło...to wszystko mogę zawdzięczać mojemu M :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Temat zawsze aktualny. Niestety świadomość czytania składu produktów jest ciągle niska aczkolwiek widać światełko w tunelu. Edukacja żywieniowa jest kształtowana od najmłodszych lat, a jak wiadomo z tym bywa różnie, a konsekwencji widzimy w dorosłym życiu

    OdpowiedzUsuń
  20. Drugi raz piszę ten komentarz, bo nie chce się wysłać...
    Cieszę się, że jeste teraz swego rodzaju "moda" na powrót do prostego, zdrowszego jedzenia. Jeśli tylko będziemy sięgać po jak najmniej przetworzone produkty, na pewno odczujemy poprawę samopoczucia (i wyglądu ;)).

    OdpowiedzUsuń