24 listopada 2015

Co niszczyło moje włosy?

Pisałam Wam już o mojej jesiennej pielęgnacji włosów,  a dziś przyszedł czas na przyznanie się do pewnych grzechów, za które zapłaciłam pogorszeniem się kondycji moich kosmyków.



Część z nich jest na pewno wielu z Was dobrze znana, dlatego też podzielę się z Wami moimi sposobami na naprawienie wyrządzonych samej sobie szkód.

Mycie kilka razy dziennie
O tym, że teraz myję włosy co drugi dzień pisałam Wam w poście poświęconym jesiennej pielęgnacji. Przez wiele lat myłam je przynajmniej codziennie. Tak. Przynajmniej. Bo poza codziennym myciem włosów przed snem potrafiłam umyć głowę przed wyjściem na spotkanie czy imprezę. A kilka lat temu, podczas pobytu we Włoszech przez dwa tygodnie myłam włosy kilka razy dziennie: po przebudzeniu, po powrocie z plaży, gdy po plaży jeszcze gdzieś poszłam to oczywiście umyłam włosy przed wieczornym wyjściem na miasto, a później jeszcze wieczorem przed snem.


Z codziennym myciem włosów sprawa wygląda tak, że zakłóca ono pracę gruczołów łojowych i czasem - chcąc rozwiązać problem przetłuszczających się włosów częstym myciem - możemy jeszcze bardziej pobudzić skórę głowy do wytwarzania sebum. Natomiast jeśli zbyt często mamy styczność z chlorowaną wodą, to niewykluczone, że włosy zaczną się przesuszać. Dziś uważam, że mycie głowy co drugi dzień to w moim przypadku najlepsze rozwiązanie. A gdy zdarza mi się, że muszę umyć częściej (np. po dodatkowym dniu treningowym czy podróży) to staram się stosować szampon normalizujący (np. łopianowy).

Farbowanie włosów
Nie oszukujmy się - farbowanie szkodzi włosom, mimo że obecne farby są mniej inwazyjne niż kiedyś i nawet zawierają substancje pielęgnacyjne. Ja swoje włosy pierwszy raz zafarbowałam mając lat 17. Na początku były to różnego rodzaju brązy, później przez 6 lat byłam blondynką, obecnie znowu mam brązowe włosy.


Najwięcej dał mi popalić okres rozjaśniania. Być może robiłam to zbyt często, bo pewnego dnia moje włosy stały się pozbawione życia i zaczęły się kruszyć. Widziałam dla nich tylko jeden ratunek - regeneracja pod ciemniejszą farbą. I jakoś tak zostało, że - póki co - wciąż mam brązowe włosy. Nauczona swoim przykładem mogę Wam tylko poradzić, żebyście nie ulegały modzie i nie zaczęły farbować włosów zbyt wcześnie. Farbując włosy pamiętajcie o szczególnej pielęgnacji - olejowanie, regenerujące maski itp. Nie bez znaczenia jest też wybór farby - jeśli nakładacie kolor same w domu to wybierajcie produkty bez amoniaku. Ja obecnie stosuję farbę Garnier Olia i szczerze polecam.

Suszarka
A raczej nieodpowiedzialne jej używanie, czyli suszenie gorącym powietrzem ze zbyt bliskiej odległości oraz stylizacja włosów przy pomocy suszarki i okrągłej szczotki. Najwięcej krzywdy robiłam w ten sposób moim włosom wtedy, gdy myłam je częściej niż raz dziennie, bo wtedy suszarka szła w ruch częściej. A że włosów mam dużo i trochę czasu minie zanim je wysuszę, to długo są skazane na działanie ciepła.


Wiosną i latem staram się jak najrzadziej sięgać po suszarkę, a podczas tegorocznego urlopu nawet jej nie zabrałam ze sobą na wczasy. Jeśli temperatura pozwala, pozwalam włosom by wyschły same. A gdy już muszę użyć suszarki, staram się dmuchać nią w lekko już wilgotne włosy i obowiązkowo zabezpieczam kosmyki jakimiś ochronnymi produktami. Niestety teraz, w okresie jesienno - zimowym suszarka jest niezbędna, bo gdybym zostawiła mokre włosy na noc to pewnie następnego dnia obudziłabym się z kaszlem i katarem.


Prostownica
Bywały czasy, gdy pierwszą rzeczą po przebudzeniu się było prostowanie włosów. Mam nawet zdjęcia sprzed 6 lat na których jestem ze znajomymi na majówkowym wypadzie w góry. Wszyscy w piżamach, bez makijażu, bo zdjęcia były zrobione wczas rano. Ale na wszystkich mam idealnie wyprostowane włosy. Najwięcej szkody zrobiłam swoim włosom gdy obcięłam je na boba - wtedy prostowanie było po prostu konieczne, bo moje kosmyki są bardzo podatne.


Ratunek był tylko jeden - sprzedaż prostownicy na aukcji internetowej (nie mam jej już od 5 lat!) i decyzja o zapuszczeniu włosów. Gdy włosy sięgały już za łopatki, zaczynałam ścinać przesuszone i kruszące się końce zachowując długość włosów lekko za ramiona. A do tego regeneracja w postaci sauny na włosy i intensywnego nawilżania na długości od uszy w dół.



Zdecydowanie najwięcej zła moim włosom wyrządziła stylizacja na ciepło, szczególnie prostowanie. Dziś stawiam na stylizację włosów bez ciepła, co jest nawet proste jeśli chcę zrobić sobie fale - ponieważ mam podatne włosy, wystarczy że położę się spać w niedbałym koku spiętym gumką. Gorzej z idealnym wyprostowaniem, ale na to też mam swoje sposoby którymi wkrótce się z Wami podzielę ;)

20 komentarzy:

  1. Serio myłaś włosy dwa razy dziennie? Ja myję tak co 5 dni, ale rozważam używanie suchego szamponu, żeby myć raz w tygodniu. Suszę tylko chłodnym powietrzem i używam sprayu, który chroni przed wysoką temperaturą. Prostuję jak mam kaprys, ale tylko bezpośrednio po myciu. Farbuję regularnie od 15 lat, od blondów po czerń - wszystko już było. I powiem Ci zauważyłam w tym czasie jedno - im mniej dziwnych olejków, odżywek, masek nakładałam, tym lepsza kondycja moich włosów :) Obecnie używam tylko szamponu, odżywki do spłukiwania i sprayu, włosy rosną jak szalone i nie sypią się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafiłabym myć co 5 dni... Myję co 2, jak zdarzy się co 3 to maksimum. Zauważyłam natomiast, że najlepsze efekty na moich włosach dają szampony o niewymyślnym składzie - np. łopianowy z Farmony. Takie delikatne zwyklaki myjące, prawie jak te szampony które pamiętam z dzieciństwa.

      Usuń
  2. Ja też kiedyś myłam włosy o wiele częściej niż teraz, ale nie wpłynęło to na nie dobrze. Teraz nawet ich wcale nie prostuje a nigdy też nie farbowałam włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym mogła cofnąć czas to możliwe że też bym nie farbowała, a na pewno nie zaczynałabym koloryzacji tak wcześnie.

      Usuń
  3. Czytałam chyba w Fashionelki, że właśnie suszenie suszarką jest ok, bo zamyka łuskę włosa i dzięki temu są gładkie. Ale oczywiście - tak jak piszesz - wysoka temperatura temu nie pomaga. Ja od dawna szukam czegoś na to, by włosy wygładzić właśnie. Jak natkniesz się kiedyś na taki preperat (tylko nie jedwab), to czekam na wieści. Będę śledzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć jak trzeba suszyć to najlepiej chłodnym powietrzem. Wtedy łuska włosa jest dobrze zamknięta. Ja suszę ciepłym bo zimnym zajęłoby mi to za dużo czasu. Ale pod koniec suszenia traktuję moje włosy chłodnym nawiewem. Jeśli chodzi o wygładzenie to polecam szampon Balea Feuchtigkeit z mango. W moim przypadku dawał efekt idealnie gładkich i prostych włosów. Kiedyś stosowałam jedwab, jednak w porę odkryłam że robi więcej szkody niż pożytku.

      Usuń
  4. Bardzo fajnie, że poruszyłaś ten temat! Nigdy nie suszyłam włosów suszarką, myłam je co 2-3 dni, bardzo sporadycznie używam urządzeń do stylizacji, ale niestety farbowanie zrobiło swoje... Gdybym tylko wcześniej wiedziała o kondycji włosów po częstym farbowaniu to w życiu bym się nie zdecydowała na taki "upiększający" zabieg. Nie farbuję włosów od ponad roku i widzę ogromną różnicę! Teraz przynajmniej widzę jaki mają kolor, hehe. Nie ma porównania. Postaram się teraz jak najdłużej skorzystać z dobroci natury, czego i Tobie życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety od listopada do marca nie mogę zrezygnować z suszarki :( No chyba że umyję je wcześniej, a cały wieczór spędzam w domu, w ciepełku ;) Ale za to przez resztę roku pozwalam by włosy wyschły same. Jeśli chodzi o urządzenia do stylizacji to już się ich dawno temu pozbyłam. A gdy już muszę wystylizować na ciepło, to albo idę wtedy do fryzjera albo proszę kogoś ze znajomych o pomoc/ pożyczenie prostownicy bądź lokówki.

      Usuń
    2. A ja, jeśli tylko mam okazję staram się żeby włosy wyschły mi same. Przeważnie myje je wieczorem więc zanim pójdę spać są już suche. Mam tak cienkie włosy, że wysychają w bardzo szybkim czasie :)

      Usuń
  5. Oj mi ciężko jest się obyć bez suszarki. Zwykle podchodzę do niej jednak racjonalnie i wybieram niską temperaturę. Gorzej jednak jest z prostownicą. Jako, że naturalnie mam kręcone włosy to żeby uzyskać idealnie gładkie i proste włosy muszę wybrać naprawdę wysoką temperaturę - około 200 stopni. Przy codziennym prostowaniu bardzo szybko stan moich włosów uległ pogorszeniu. Na szczęście teraz się opamiętałam i maksymalnie raz w tygodniu sięgam po prostownicę. Po kilku miesiącach konkretnej pielęgnacji zauważyłam poprawę kondycji włosa :) Już nie mogę się doczekać tych Twoich sposobów na proste włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie zainteresowanie postem o sposobach na proste włosy ;) W przyszłym tygodniu na pewno się pojawi ;)

      Usuń
    2. Czekam z niecierpliwością ;)

      Usuń
  6. Podziwiam Cię za mycie włosów kilka razy dziennie. U mnie domowe rozjaśnianie także dało w kość włosom. Teraz prostownica od większego święta a suszarka tylko z chłodnym nawiewem i z jonizacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sama siebie podziwiam że kiedyś myłam włosy kilka razy dziennie :D Teraz już wiem, że w moim przypadku raz na dwa dni to idealnie.

      Usuń
  7. Na całe szczęście moje włosy nie mają takich przeżyć ze mną. Suszę je tylko zimną, albo tuż prze wyjściem, modeluję i prostuję bardzo rzadko, myję co 2 dni i nigdy ich nie farbowałam bo kocham swój kolor. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojego naturalnego koloru właśnie nie kocham za bardzo ;)

      Usuń
  8. Faktycznie chlorowana woda przesusza włosy. Byłam na wakacjach w Alpach i była tam miękka woda. Po dwóch tygodniach moje włosy były nie do poznania, a nie zmieniałam pielęgnacji 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację co do wody - ja jeżdżąc na wieś często myłam włosy korzystając z wody.... ze studni. Tzn. w domku był kran, umywalka, wanna i te sprawy, tylko po prostu nie było rozwiniętej sieci wodociągowej i każdy na własną rękę pobierał wodę. W tym przypadku pompa była podpięta pod studnię. Woda miękka, bez żadnych dodatków i po trzech tygodniach włosy wyglądały zupełnie inaczej niż podczas mycia wodą w mieście.

      Usuń
  9. Moje włosy maja się całkiem nieźle. Nie używam prostownicy, staram sie unikać suszarki (zasypiam z ręcznikiem na głowie) oraz po każdym myciu nakładam odżywkę. Póki co działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd sama nie używam prostownicy to widzę poprawę. Wprawdzie nie taką jakbym chciała, ale jednak ;)

      Usuń