13 października 2015

Kosmetyczne podsumowanie urlopu

W lipcu pisałam Wam o mojej wakacyjnej kosmetyczce. Dziś pora na rozliczenie się z tego, co zabrałam we wrześniu na urlop. Jeszcze przed wyjazdem moja lista produktów uległa modyfikacji, a na miejscu okazało się, że część kosmetyków była zbędna.
Najwyraźniej z wyjazdu na wyjazd człowiek uświadamia sobie, że do szczęścia potrzebuje coraz mniej produktów :)

Poniżej prezentuję Wam moją listę kosmetyków do zabrania, stworzoną jeszcze w lipcu a poniżej rozliczenie z tego, jak to u mnie ostatecznie wyglądało. 



W przypadku kosmetyków do opalania zabrałam filtry SPF20 i SPF50 oraz ten nieszczęsny olej z nasion malin o którym niedawno Wam pisałam. Mleczko po opalaniu jest dla mnie równie obowiązkowe jak kremy do opalania, ale z kremu z filtrem do twarzy zrezygnowałam - stwierdziłam, że mogę spokojnie smarować ją tymi samymi produktami ochronnymi co resztę ciała.Poza plażą na buzię stosowałam zwykły krem Nivea. Dodatkowo zabrałam jeszcze jeden balsam - a konkretnie balsam shea z Mydlarni u Franciszka, zapach grecki. Pudełeczko nie zajęło wiele miejsca, a silniejsze nawilżenie po kąpieli czasem było wskazane.

Na wyjazd zabrałam odlewkę szamponu nawilżającego, a zamiast olejku z Garniera wybrałam malutkie opakowanie olejku arganowego (który zużyłam na miejscu) i odżywkę do włosów w spray'u (która okazała się zbędna).

Jeśli chodzi o pomadkę ochronną do ust - zabrałam produkt marki Colway który otrzymałam w ramach współpracy. Szczerze polecam Wam ten kosmetyk, ponieważ świetnie chronił usta przed gorącem, wiatrem i innymi czynnikami atmosferycznymi które mogły je wysuszyć. W ciągu dnia stosowałam w celach ochronnych, a na noc - tuż po delikatnym peelingu ust - jako balsam nawilżający/ odżywczy/ regeneracyjny. Być może mogłabym się obejść bez tej pomadki i spokojnie chronić usta którymś z produktów z filtrem, ale po prostu jestem przyzwyczajona do pomadek i muszę czuć że mam nawilżone usta.


Z żelu pod prysznic zrezygnowałam, ale na rzecz Mydła Duo z Mydlarni u Franciszka - kostka jest bardzo wydajna i spokojnie zastępuje mi kilka produktów, tj. wspomniany żel pod prysznic oraz produkty do oczyszczania twarzy.

Jeśli chodzi o makijaż - przydał się jedynie tusz do rzęs, a cieni do powiek oraz kredki użyłam tylko dwa razy. W przyszłości chyba wystarczy sam tusz i jedna szminka.


Nie zabierałam żadnego mleczka czy płynu do demakijażu - tusz z rzęs usuwałam przy pomocy kremu Nivea lub chusteczek do demakijażu. A resztki z twarzy świetnie zmywało wspomniane już Mydło Duo.


Podsumowując - zmodyfikowana kosmetyczka urlopowa dostosowana do moich potrzeb:
  • kremy/  mleczka do opalania - jedno opakowanie z wyższym, drugie z niższym filtrem
  • mleczko/ balsam po opalaniu
  • jakiś olejek lub balsam nawilżający
  • krem do twarzy i pomadka ochronna do ust
  • naturalne mydło (które zastąpi produkty do oczyszczania twarzy i żel pod prysznic)
  • szampon nawilżający i olejki do włosów (te drugie dostępne są czasem w wersji mini - warto w nie zainwestować i zużyć wszystko na miejscu, by już nie wozić ze sobą opakowań)
  • pasta do zębów (wielkość opakowania uzależniona od długości pobytu - na jakieś 4 dni spokojnie wystarczy miniaturka, przy dłuższym pobycie lepiej zabrać całą, dużą)
  • tusz do rzęs
  • szminka (lub dwie) w ulubionym kolorze 
  • dodatkowo, choć niekoniecznie: cień do powiek, kredka do oczu

8 komentarzy:

  1. Na wakacje to grzech nie zabrać czegoś dobrego, jakiejś odżywki do włosów - bo strasznie się wysuszają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.... Ja miałam mocno nawilżający szampon i olejek, a mimo to włosy były susze od słońca, wiatru i wody morskiej. Gdybym w Polsce nałożyła na włosy tyle olejku co podczas pobytu w Czarnogórze to pewnie miałabym tłuste kosmyki. A tam? Jeszcze myślałam jak je nawilżać i odżywiać dodatkowo. Odżywka w sprayu okazała się jednak mało potrzebna bo to była normalizująca a nie nawilżająca.

      Usuń
  2. Oj prawda... kiedy znowu będą wakacje?:( pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety za rok :( Chociaż zawsze można pomyśleć o jakimś ciepłym kraju jeszcze zimą ;)

      Usuń
  3. Ja na urlop zabieram niemalże wszystko co używam w domu na co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kiedyś też tak było, ale z roku na rok zauważam, że potrzebuję coraz mniej ;)

      Usuń
  4. Na na wyjazdy zawsze brałam mini-kosmetyki lub próbki dla zaoszczędzenia miejsca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od kilku lat co mogę to odlewam do mniejszych buteleczek z Rossmanna, w tym roku przekonałam moją mamę by na swój wyjazd też zabrała wersje mini. I jestem nawet zdziwiona, że tak mało tych produktów się zużywa. Zawsze odlewając szampon zastanawiałam się czy mi nie zabraknie, a jeszcze potrafiłam trochę tego przywieźć do domu. Bardzo fajnie sprawdzają się u mnie na wyjazdach te malutkie olejki do włosów z Biedronki, czasem zabieram marakuja a czasem arganowy i staram się zużyć cały produkt na miejscu.

      Usuń