28 września 2015

Bałkany we wrześniu

Przez jakieś trzy tygodnie zaniedbywałam bloga, jednak kto śledzi mnie na Facebooku ten wie, że przyczyną tego milczenia były przygotowania do urlopu i w końcu sam wyjazd do Czarnogóry.



Wyjazd we wrześniu pozwolił mi na przedłużenie sobie lata, jednak po powrocie do Polski przeżyłam lekki szok pogodowy.

Docelową miejscówką była czarnogórska miejscowość Bar, jednak na miejscu moje plany uległy małej modyfikacji - zarówno nasze biuro podróży, jak i miejscowe agencje oferowały wycieczki w naprawdę atrakcyjnych cenach, więc przy niewielkim nakładzie dodatkowych finansów zwiedziłam najważniejsze miejsca wybrzeża Czarnogóry oraz miałam okazję zobaczyć Albanię, skąd przywiozłam o wiele więcej pamiątek i prezentów niż z kraju w którym spędziłam praktycznie całość urlopu.



Bar
Miejscowość ta staje się coraz popularniejsza wśród turystów, co jest dla mnie jak najbardziej zrozumiałe - jest tańsza niż Kotor czy Budva, a jednocześnie stanowi bardzo dobrą bazę wypadową zarówno na północ, jak i południe Czarnogóry, a i do samej Albanii blisko. Bar polecam szczególnie tym, którzy dobrze znają język rosyjski - mieszkańcy przez wiele lat przyjmowali turystów z Rosji i większość bardzo dobrze włada tym językiem. Ja niestety nie miałam okazji uczyć się mowy naszych wschodnich sąsiadów, ale z angielskim też można dać sobie radę. Jednak jeśli wezmą Was tam za Rosjan, to możecie liczyć na wyjątkowe traktowanie ;) W moim przypadku wygląda to tak, że w wielu krajach biorą mnie za Rosjankę, ale dopiero w przypadku Czarnogóry zaowocowało to prezentami od ratowników czy pozwoleniem na nieodpłatne korzystanie z leżaków na prywatnej plaży i innych dobrodziejstw hotelu w którym mieszkali nasi wschodni sąsiedzi.



Plaże w Barze są kamieniste, jednak zamiast inwestować w leżaki na plaży najlepiej zakupić na straganie specjalną matę - ze słomki lub gąbkową - w cenie od 2 do 8 euro. Moja gąbkowa za 4 euro sprawdziła się bardzo dobrze, dlatego też przyjechała ze mną do Polski i będę ją zabierać na kolejne wczasy. No, chyba że znów wezmą mnie za Rosjankę i po kilku dniach załapię się na serwis plażowy ;)





Pogoda
Pogoda na szczęście dopisała - termometry wskazywały dobrze ponad 30 stopni, jedynie przez dwa dni do południa było lekkie załamanie pogody, a w dniu wyjazdu żegnała nas ulewa. Przez większość urlopu słońce dopisywało, co pozwoliło porządnie się wygrzać przed powrotem do Polski. Przyznam, że w sobotę przeżywałam ogromny szok termiczny, spędzając większą część dnia pod kocem.


Ceny
W przypadku restauracji i knajpek ceny możemy porównać do polskich. Za kawę na mieście zapłacimy ok. 2 euro, podobnie za piwo w pubie. W markecie natomiast kupimy za 2 euro dwulitrową butelkę piwa. Duża butelka wody mineralnej, w zależności od sklepu, kosztuje od 50 eurocentów do 2 euro. Sporo też zależy od miejscowości - w Barze za gałkę lodów płaciłam 60 eurocentów, natomiast w Kotorze już 2 euro.



Usługi turystyczne i są dość tanie - za 45 euro w sezonie można wybrać się do Dubrovnika, a za 5 euro mniej zwiedzić Szkodrę i Tiranę. Tanie są również autobusy, jednak to wiem tylko ze słyszenia, ponieważ nie korzystałam tam z publicznych środków transportu.



Skoro jesteśmy przy cenach i płaceniu - co warto przywieźć z Czarnogóry? Obowiązkowo rakiję, czyli popularny na Bałkanach alkohol. Najlepiej zakupić ją w sklepie, ponieważ w przypadku przeszukiwania walizek na granicy mogą pojawić się problemy przy wywożeniu alkoholu bez banderoli. Jeśli ktoś potrafi dowieźć do Polski kozi ser, to również warto w niego zainwestować. Wielu turystów kupuje na Bałkanach dżem figowy, jednak w Albanii jest on dwa a nawet trzy razy tańszy niż w Czarnogórze. Osoby palące inwestowały w papierosy, gdyż ich paczka kosztowała 1,5 euro. Ja akurat jestem osobą niepalącą, ale dla nałogowców ten kraj musi być rajem. A w Albanii oczywiście było jeszcze taniej.


Ludzie w Barze
Właściciele naszego hotelu przyjęli nas rakiją, którą także częstowali podczas wieczorku czarnogórskiego. Reszta mieszkańców przez pierwsze dwa dni nieufnie nam się przyglądała, a następnie zagadywali (oczywiście po rosyjsku albo po serbsku). W moim przypadku pojawiły się drobne upominki w postaci muszli od ratowników a nawet miejscowi nauczyli mnie jak czyścić ośmiornice. Oczywiście w moim przypadku nie mogło zabraknąć przygód - dostałam propozycję wstąpienia do serbskiej sekty, a ostatniego dnia okazało się że zadawałam się z wyznawcami islamu. I wiecie co? Cieszę się, że to wyszło przed samym wyjazdem do Polski, bo pewnie wcześniej nabrałabym niepotrzebnych uprzedzeń.

Uchodźcy
Temat na czasie, więc trudno go przemilczać - żadnego uchodźcy nie spotkałam, jednak podczas powrotu do Polski luk bagażowy naszego autokaru był sprawdzany na granicy. Ale celnicy nie znaleźli nikogo ani niczego podejrzanego.


To tyle na dziś. W najbliższym czasie będę umilać Wam jesień relacjami i widokami z pozostałych czarnogórskich miejscowości które odwiedziłam a także migawkami z Albanii która wywarła na mnie ogromne wrażenie.

14 komentarzy:

  1. Ja ostatnio wróciłam z Portugalii i także przeżyłam szok termiczny! Co za maskara! Co do Twojej wyprawy - czuję się zainspirowana - Bałkany zawsze mnie pociągały ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na www.paintingneverlandblogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze bardziej pociągały Włochy, Francja, Hiszpania. W ubiegłym roku byłam nastawiona na Chorwację, bardziej na zasadzie "kraj natopie, wypadałoby odwiedzić". Ostatecznie trafiłam do Czarnogóry i Albanii i przepadłam. Bałkany to moja nowa miłość ❤

      Usuń
  2. Widzę,że wypoczynek był udany :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Do tego stopnia, że mam kolejne plany związane z Bałkanami.

      Usuń
  3. Tam jeszcze nie byłam. Zdjęcie z lodami wygląda całkiem jak Włochy ;) Dzięki za praktyczne wskazówki i porady. Wielu dalszych, wspaniałych podróży Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie z lodami zrobione wKotorze, a tam właśnie taki włoski klimat, nawet skuterów tak dużo jak w Italii

      Usuń
  4. Przygodna z sektą mnie rozwaliła, lubię takie podróżnicze nieoczekiwane zwroty akcji, opowiedz wiecej...i te muszle od ratowników, romantycznie trochę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przygoda z sektą to pomysł na oddzielny post? ;)

      Usuń
  5. Pięknie w tej Czarnogórze. Dopiszę do mojej listy miejsc które chciałabym zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisz koniecznie! Ja do mojej listy dopisałam jeszcze inne miejsca z tego kraju , m.in. Sutomore i kaniony

      Usuń
  6. Czarnogóra to od dawna moje marzenie. Pięknie tam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna relacja. Cieszy mnie to, że ceny sa porównywalne do polskich bo mam planie na 2017 właśnie Czarnogórę :)

    OdpowiedzUsuń