3 sierpnia 2015

Migawki z urlopu

Znów na moim blogu zapanowała cisza i to ta spowodowana przeze mnie. Jednak kto śledzi moje konta na Facebooku i Instagramie ten wie, gdzie podziało się te kilka dni.



Jakby na to nie patrzeć, realizowałam jeden z punktów mojego wyzwania #12na12 o którym - mam nadzieję - pamiętacie. (Bo ja często zapominam chwalić się poszczególnymi zmianami i nowościami, mimo że stworzyłam w tym celu specjalny tag ;) ).

Dałam się namówić na kilkudniowy wypad do Wisły na letnie skoki narciarskie. Według planu miał to być towarzyski wypad połączony z oglądaniem skoków na żywo, a wyszło tak, że mam ochotę regularnie brać udział w tej imprezie.



Relację z samych skoków Wam podaruję, ponieważ - jeśli jesteście zainteresowani - znajdziecie ją na stronach prowadzonych przez osoby posiadające w tym temacie większą wiedzę niż ja. Ze swojej strony mogę Wam zdradzić, że to niesamowite uczucie usłyszeć na żywo, wśród tylu ludzi, nasz hymn oraz że bardzo lubię tę całą "zakulisowość" czyli to, co się dzieje na miejscu a czego nie mamy okazji oglądać w TV.
Siedząc w fotelu przed telewizorem nie miałabym okazji przyglądać się przygotowaniom zawodników, nie miałabym też szansy zobaczyć ich z bliska tuż pod skoku. I ta atmosfera na skoczni! Ciężko mi znaleźć odpowiednie słowa, by to wszystko Wam przekazać. Mam jednak nadzieję, że za rok na moich profilach będę pokazywać Wam kolejne zdjęcia z tego wydarzenia.

Wracając do samej Wisły - miasto jest niesamowite, a podczas naszego pobytu klimatu dodawał jej trwający Tydzień Kultury Beskidzkiej. Wprawdzie wiele prezentowanych tam występów to zupełnie nie moje klimaty, ale przyjemniej jest spacerować wieczorem lub nocą po mieście, w którym coś się dzieje i co daje dużo radości wielu ludziom. Pół żartem, pół serio stwierdzam także, że główną cechą wyjazdu do Wisły jest to, że możesz cały czas wydawać tam pieniądze, a jak przyjdzie co do czego to nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie o to, co właściwie kupiłaś. (W moim przypadku większość pieniędzy zostawała w kawiarniach i cukierniach a także u prowadzących stoiska z grillowanymi oscypkami).



Jeśli macie w planach odwiedzić Wisłę, poniżej zamieszczam dla Was kilka - mam nadzieję, że praktycznych - informacji.

Dojazd
Zdecydowaliśmy się na podróż pociągiem i wydaje mi się, że była to najlepsza decyzja - w jednym czasie trwały dwie imprezy (skoki i Tydzień Kultury Beskidzkiej), więc oznaczało to jedno: korki! A tego nie znoszę. Bilet z Katowic do stacji Wisła Uzdrowisko kosztował 12 zł (jeśli macie ulgę studencką, to zapłacicie tylko 5,88 zł) a podróż trwała niewiele ponad dwie godziny.

Nocleg
Baza noclegowa w tym mieście jest akurat bardzo bogata, jednak jeśli chcielibyście bym coś Wam poleciła, to my wynajmowaliśmy pokój przy ul. Lipowej (w bliskim sąsiedztwie dworca PKP oraz naprzeciwko PKS). Dane kontaktowe, ceny, opinie oraz zdjęcia obiektu znajdziecie wpisując w google: "Aleksandra Podżorska pokoje Wisła". Radzę Wam jednak nie czekać z rezerwacją pokoju na ostatnią chwilę.

Co zwiedzić?
Jeśli pogoda pozwala, najlepiej spędzać czas nad rzeką ;) To była chyba moja ulubiona opcja w ciągu słonecznego dnia. Poza tym w centrum miasta jest wiele miejsc gdzie można pospacerować oraz knajpek w których można usiąść (jeśli znajdzie się miejsce, gdy w mieście były dwie tak wielkie imprezy to momentami było ciężko). Jeśli macie czas i ochotę, warto wybrać się do Wisły Malinki (bilet z centrum w cenie 3,80 zł) i zwiedzić skocznię.

Gdzie się bawić?
I tu pojawia się problem - nigdzie. W rynku znajdziecie wiele knajpek w których napijecie się piwa, ale na dyskotekę nie liczcie. Podobno w Gołębiewskim organizują dancingi, ale typowej imprezowni w tym mieście niestety brakuje.

Co kupić?
Oscypki i inne sery! Ja jako ich miłośniczka nie mogłam sobie odpuścić tej przyjemności - poza zakupem zapasu do domu - ciągle kupowałam grillowane serki z żurawiną. Na straganach znajdziecie też wiele pamiątek a także ziół czy kosmetyków naturalnych.


To tyle jeśli chodzi o mój pobyt w Wiśle. A już w środę kolejne sportowe emocje, o których wkrótce Wam napiszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz