10 sierpnia 2015

Nie pomogę

Jak część z Was zdążyła zauważyć, jestem specyficzną istotą - z jednej strony egoizm (ale ten zdrowy), z drugiej - mam swoje instytucje którym pomagam (m.in. hospicjum) oraz staram się - w miarę możliwości - być wsparciem dla bliskich. Jest jednak grupa ludzi, którym pomagać nie zamierzam.



Najczęściej czają się na Facebooku i w innych portalach społecznościowych, by - powiedzmy to sobie wprost - wyłudzić od nas pieniądze.

W gronie moich znajomych na Facebooku jest kilka takich osób. Z jednej strony kreatywnych, z ciekawymi pomysłami do realizacji, z drugiej - kombinujących jak cudzym kosztem osiągnąć swój cel. Jakiś czas temu jeden z nich założył wydarzenie, w którym opisuje swój wakacyjny plan i prosi o finansowe wsparcie jego wyprawy. Bo - jak sam przyznaje - pieniędzy potrzeba na wszystko. Począwszy od konserwy, przez paliwo, po "jakieś drobne na drogę". Człowiek ten pracuje (i na etacie, i prowadzi swoją firmę), a i rozrywek nie żałuje sobie. Czy nie byłoby prościej gdyby odpuścił sobie kilka imprez, a może nawet rzucił palenie i dzięki temu zaoszczędziłby pieniądze? Albo zrezygnować z jednej inwestycji i sfinansować sobie wyprawę, czyli najprościej mówiąc dokonać wyboru co w danym momencie jest ważniejsze. Prościej jednak szukać naiwnych, którzy zachwycą się wizją przygody, którą ów młodzieniec może przeżyć dzięki cudzym pieniądzom. W moim rozumowaniu wygląda to tak - jeśli Cię na coś nie stać i nie jesteś w stanie odłożyć, to albo odpuść albo pożycz pieniądze tylko później je oddaj. A jeśli masz świetny pomysł i szukasz sponsorów, to pisz do firm. Bo ja nie zamierzam rezygnować ze swoich planów, by wspierać cudze.

Też mam wiele planów, jednak realizuję je w miarę możliwości finansowych. Nie proszę się na Facebooku, by ludzie robili na mnie zrzutę, bo mam świadomość tego, że wspieranie cudzych pomysłów wiąże się z ograniczeniem realizacji własnych. Jeśli czegoś chcę, a w tym momencie nie mam na to środków, przyjmuję do wiadomości że mnie na to nie stać. I albo odpuszczam, albo inaczej gospodaruję pieniędzmi, bym mogła osiągnąć swój cel sama, bez konieczności żebrania na Facebooku. Co innego wsparcie od firm - dla nich częściowe finansowanie jakiegoś projektu to forma marketingu i jeśli pomysł jest ciekawy, na pewno chętnie w niego zainwestują. Niezależnie od tego, czy chodzi o wyprawę jachtem po Bałtyku, wydanie książki czy zwiedzanie Europy na deskorolce w różowym pióropuszu na głowie. Kreatywnym ludziom zawsze polecam tego typu rozwiązanie, ponieważ oczywistym jest, że na pierwszym miejscu stawiam realizację własnych marzeń, a jeśli mam kogoś wspierać, to tylko i wyłącznie instytucje czy fundacje ratujące życie innych. Zdecydowanie wolę przekazać pieniądze do hospicjum bo tam są potrzeby o wiele (po)ważniejsze niż organizowanie komuś wycieczki.

2 komentarze:

  1. Z drugiej strony jakże mało ludzi potrafi nawet w trudnycj sytuacjach życiowych prosić o pomoc.
    O ile mniej byłoby samobójstw gdyby o problemie wiedziały więcej niż dwie osoby.
    Oczywiście cwaniakom i leniom mówię Nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym, komu i jak pomagać będzie już wkrótce. A osoby o których piszę w komentowanym właśnie poście to nikt inny jak cwaniaczki i lenie ;)

      Usuń