24 sierpnia 2015

Balsamy shea - pięknie pachną i fajnie natłuszczają

O tym, że jestem miłośniczką kosmetyków naturalnych nie muszę Wam już chyba przypominać. Dziś mam dla Was recenzję balsamu shea z Mydlarni u Franciszka. Bardzo przypadły mi do gustu dwa zapachy, jednak nie sugerujcie się moim gustem dotyczącym woni.



Z tego co wiem, niezależnie od zapachu wszystkie balsamy dostępne w MuF na wagę mają takie samo działanie. Różne zapachy są tylko po to, by... umilić nam pielęgnację ;)

Za 100 gram balsamu zapłacimy 28 zł. Można poprosić o zapakowanie produktu w folię lub pudełeczko za które należy dopłacić 2,50 zł. Ja w przypadku kosmetyków na wagę wybieram już tę drugą opcję - jest to o wiele wygodniejsze. A pudełeczka które mi zostaną zawsze mogę wykorzystać przy kolejnych zakupach na inny produkt. Balsamy dostępne są w kilku zapachach: grejpfrut, pomarańcza z paczuli, pomarańcza z chili, guarana, zielona herbata, liść oliwny, mleko- marakuja, mango, magnolia, cedr, grecki, białe piżmo. Jak widzicie, wybór jest ogromny ;)

Stale powtarzam, że nie przepadam za kosmetykami pielęgnacyjnymi które pozostawiają zapach na długo. Jednak dla dwóch balsamów kupionych w MuF co jakiś czas zapominam o swojej zasadzie.



Po zużyciu balsamu o zapachu magnolii zdecydowałam się przetestować grecki. Najczęściej stosuję balsam w celu szybkiego natłuszczenia skóry po prysznicu na siłowni. Grecki jest jednak tak intensywny, że smaruję nim już tylko nogi. Nie przeczę - zapach jest naprawdę piękny, ale nie wyobrażam sobie wysmarować się cała czymś co ma tak intensywną woń.




Jak pachnie magnolia chyba nie muszę wyjaśniać. Grecki natomiast kojarzy mi się z czymś z dzieciństwa..... Jest słodki, trochę pudrowy, według niektórych pachnie poziomkami lub gumą balonową. I u mnie na siłowni robi furorę gdy używam go po kąpieli. Zaczyna się od pytań to, co tak pięknie pachnie a kończy na moim poleceniu ;)



Co do zastosowania to balsam jest w sumie do wszystkiego. Na twarz wprawdzie go nie stosuję (producent zapewnia jednak że zimą można nakładać go na usta), ale ten o zapachu magnolii nakładałam czasem na włosy zamiast oleju. Najczęściej jednak stosuję produkt do smarowania nóg tuż po potreningowym prysznicu. Czasem też zastępuje mi krem do rąk i stóp. Można też dodać do niego cukier i np.zmielony cynamon robiąc w ten sposób własny peeling.

Zdecydowanie bardziej lubię jednak najzwyklejsze masło karite, bez żadnych olejków eterycznych, jednak zastosowanie pachnącego balsamu shea co jakiś czas to całkiem przyjemne doświadczenie i wychodzi to nawet taniej.

Kosmetyki w MuF polecam kupować Wam wtedy, gdy w sklepach obchodzone są imieniny Franciszka - wtedy możecie zakupić wszystko z 15 proc. rabatu. I wcale nie musicie już mieć ze sobą specjalnego kalendarzyka. Musicie tylko powiedzieć sprzedawcy, że chcecie skorzystać z rabatu. Najbliższa promocja dopiero 9 września.

5 komentarzy:

  1. Mam ich masło shea o zapachu pomarańczy - jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam zapach. Ja jednak na dłuższą metę wolę czyste, bezzapachowe masło shea. Te z olejkami eterycznymi są fajne od czasu do czasu.

      Usuń
  2. Mam ich masło shea o zapachu pomarańczy - jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak długo wchłaniają się te balsamy? używasz po treningu więc w miare szybko można się po nich ubrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie przesadzę z grubością warstwy, to dość szybko. ;) Najczęściej robię tak, że smaruję się po wzięciu prysznica, a następnie owijam się w ręcznik, idę wysuszyć włosy, ogarnąć twarz, a po tym spokojnie się ubieram i ubrania nie są tłuste.

      Usuń