28 lipca 2015

Dzień w którym stałam się egoistką

Podobno człowiek ma dwa życia, a to drugie zaczyna się wtedy, gdy uświadomimy sobie, że życie jest tylko jedno.



"Życie jest tylko jedno" - zdanie to słyszymy i sami powtarzamy niejednokrotnie. Ale chyba nie każdy poważnie się nad tym zastanawia i cokolwiek z tym robi.

Wszystko zaczęło się w czerwcu ubiegłego roku. Była to pozorna głupota, która prawie wysłała mnie na drugi świat. 30 czerwca ubiegłego roku wylądowałam na nocnym dyżurze, a wśród dolegliwości towarzyszących znalazł się obrzęk gardłowo-krtaniowy. Mój organizm nie zareagował na podwójną dawkę zastrzyku odczulającego, zaczęły się kolejne próby z innymi medykamentami. Tak. Przyczyną wszystkiego było uczulenie. Kilka godzin później dowiedziałam się, że mogłam się udusić własnym językiem. I wiecie co mi stanęło przed oczami? Trzy rzeczy: trumna, grobowiec i ciemność. Koniec. To wszystko co mam mogło się skończyć w jednej chwili. Zaczęłam się bać, że to w każdej chwili może się powtórzyć. Za dzień, za miesiąc, za rok, za 20 lat.

Wtedy dotarło do mnie naprawdę że mam jedno życie. Moje i tylko moje. Przestałam przejmować się oczekiwaniami innych. Zaczęłam poważniej myśleć o własnych potrzebach. Od tamtej pory nie traktuję poważnie osób, które mnie zawiodły, bo w moim życiu nie ma na to miejsca. Dbam w pierwszej kolejności o własne potrzeby, zachcianki i pragnienia. Gdy ktoś mi zarzuca, że to podłe proszę by wymienił mi konkretnie z imienia i nazwiska przynajmniej jedną osobę której dobro powinnam postawić ponad własne. Nigdy nie uzyskuję odpowiedzi na takie pytanie i dyskusja się urywa. Już kiedyś pisałam na tym blogu, że jeśli ktoś ceni cudze dobro ponad własne to niech podpisze kartę dawcy i pójdzie się zabić.

Uważam, a nawet jestem tego pewna, że swoją postawą nie czynię nikomu krzywdy. Spełniając oczekiwania innych osób wbrew sobie to ja byłabym osobą (po)krzywdzoną. Nie jest mi przykro gdy ktoś jest rozczarowany tym, że postępuję w danym momencie tak a nie inaczej, bo nie odpowiadam za uczucia i reakcje innych. Nie przejmuję się tym co mówią i myślą o mnie inni - przecież nikt nie musi znosić mojej osoby. Jeśli komuś nie odpowiadam - może zamienić moje towarzystwo na kogoś innego. Na świecie ludzi pod dostatkiem. Szanuję innych i ich uczucia, ale wymagam od innych tego samego.

Jeśli mam możliwość spełnić jakieś swoje pragnienie - robię to, nie czekam na lepszy moment bo skąd mam mieć pewność, że lepszy moment nadejdzie?

To jest właśnie w skrócie mój egoizm. Myślę, że w pełni uzasadniony. I wiecie co? Ten 30 czerwca 2014 to chyba jednak był najważniejszy dzień w moim życiu.

6 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że jest to zdrowe podejście, aczkolwiek mi w dużej mierze sprawia radość którą wywołują moje działania dla innych osób :) A do tego jestem syntoniczna i odczuwam emocje moich współtowarzyszy (tak generalnie rzecz biorąc). Ale oczywiście trzeba dbać o własne dobro, bo nikt tego za nas samych nie zrobi... A ja jako jedynaczka wyznaje hasło - umiesz liczyć licz na siebie... A do Twojej filozofii pasowałoby mi stwierdzenie - jeżeli nie jesteś wstanie oddać za mnie swojego życia - nie mów mi jak mam żyć.
    Dużo zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się nie poddawać mojej empatii i o dziwo małymi kroczkami udaje mi się to osiągać. Też jestem jedynaczką i zawsze mi powtarzano, że jeśli sama o siebie odpowiednio nie zadbam, to nikt tego nie zrobi za mnie ;)

      Usuń
  2. Ja zawsze starałam się cenić życie, ale masz rację - takie chwile zmieniają wiele. Mnie też zmienił miesięczny pobyt w szpitalu (w tamte wakacje), jeszcze bardziej pielęgnuje każdy dzień...Może kiedyś o tym napiszę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiele razy podchodziłam do tego tekstu i zastanawiałam się czy to opublikować. Ale w końcu się przełamałam. Myślę jednak, że właśnie najlepiej tego typu treści zrozumieją takie osoby jak Ty - co miały w życiu moment zwrotny dla światopoglądu.

      Usuń
  3. Do tej pory zawsze się przejmowałam tym co ktoś o mnie powie itp. przestałam niedawno i czuję się z tym świetnie, bo w końcu myślę tylko o sobie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na pewno sama przyznasz, że lepiej późno niż wcale ;)

      Usuń