2 kwietnia 2015

Nabiał w pielęgnacji

Jakiś czas temu pisałam o mojej kosmetycznej rewolucji - w przypadku produktów do pielęgnacji twarzy i ciała staram się stawiać na naturę. Wszelkie kremy i balsamy drogeryjne zastąpiłam naturalnymi balsamami na bazie masła shea, a od dobrych kilku miesięcy nie miałam na twarzy żadnej maseczki z tubki czy saszetki. Zamienników chemicznych smarowideł szukam nie tylko w mydlarni, ale i we własnej lodówce.



Niezwykle uniwersalnym produktem jaki możemy wykorzystać w wielu domowych zabiegach pielęgnacyjnych jest jogurt naturalny.

Gdy jeszcze kupowałam różne kosmetyki drogeryjne wiele naczytałam się o dobroczynnym działaniu produktów mających w swoim składzie mleko. Zaczęłam eksperymentować z nim w zaciszu własnej łazienki zaczynając na dodawaniu go do masek na włosy a skończywszy na dolewaniu do wanny.

Z czasem zaczęłam częściej sięgać po jogurt głównie ze względu na jego kremową konsystencję, która pozwala wykorzystać go do większej liczby domowych zabiegów. Jogurt dodany do maski na włosy nie rozrzedza jej konsystencji tak jak mleko, a ponieważ nie spływa można wykorzystać go jako składnik maseczki do twarzy.

Powoli zaczynam zauważać, że jogurty częściej znajdują zastosowanie w mojej łazience niż kuchni. Sprawdzają się w pielęgnacji twarzy, ciała i włosów.

Twarz
Tutaj jogurt działa podwójnie - z jednej strony jego składniki działają odżywczo w maseczce, z drugiej jest on naturalnym peelingiem enzymatycznym. Najprostszy przepis na maseczkę jogurtową to... nałożenie produktu prosto na twarz na jakieś 5-10 minut a następnie zmycie letnią wodą. Druga, bogatsza w składniki maseczka, to maseczka aspirynowa z jogurtem. 2-3 tabletki aspiryny wkładam do małego kieliszka i zwilżam kilkoma kroplami wody tak, by lekko rozmiękczyć tabletki. Następnie dodaję większą łyżeczkę jogurtu, opcjonalnie można dołożyć łyżeczkę miodu. Mieszam i nakładam papkę na twarz. Po 10 minutach zaczynam delikatnie masować twarz zwilżonymi palcami - drobinki aspiryny działają wtedy jak delikatny scrub do twarzy. Po takim zabiegu cera jest gładka, odżywiona, a przy regularnym stosowaniu ułatwia walkę z zaskórnikami.

Ciało
Kiedyś pisałam Wam o peelingu kawowym. Przepisu przypominać już nie będę, bo robi on od długiego czasu taką furorę, że na pewno go znacie. Czasem stosuję dla odmiany peeling jogurtowo-cukrowy. Kilka łyżek jogurtu mieszam z 2 łyżkami stołowymi białego cukru i stosuję jako scrub do ciała pod prysznicem. Sam jogurt działa podwójnie, jak w przypadku twarzy - jako produkt odżywczy oraz peeling enzymatyczny. Dodanie cukru powoduje jedynie lekkie ścieranie, dzięki czemu działanie takiego domowego kosmetyku będzie lepsze.

Włosy
W najprostszej wersji mieszam odrobinę jogurtu z miodem, nakładam na włosy (później standardowo: foliowy czepek, reklamówka, ręcznik) i trzymam na głowie od 15 do 45 minut. Później zmywam szamponem. Innym razem dodaję łyżkę jogurtu do mojej maski bananowej która również ma działanie lekko rozjaśniające.


Jeśli zwykły jogurt naturalny jest dla Was jednak za rzadki, polecam wykorzystać jogurt typu greckiego, który charakteryzuje się bardziej kremową konsystencją.


Największym plusem domowych kosmetyków jogurtowych jest ich delikatność (to chyba ostatnio moje ulubione słowo w ocenianiu produktów ;) ), dostępność (jeśli nie mamy jogurtu w lodówce, to bez wątpienia znajdziemy w najbliższym sklepie spożywczym), cena (śmiesznie niska) oraz możliwość kombinowania ze składnikami i proporcjami.

Sekret skuteczności jogurtu kryje się przede wszystkim w zawartości wapnia, białka oraz żywych kultur bakterii i właśnie to połączenie sprawia, że skóra i włosy są miękkie i odżywione, a cera delikatnie rozświetlona.

Jeśli nie próbowałyście to polecam ;)

18 komentarzy:

  1. Jogurt naturalny idealny na poparzenia słoneczne!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, ale nie próbowałam jeszcze ;)

      Usuń
  2. Lubię naturalną pielęgnacje, ale jestem chyba uzależniona od kosmetyków drogeryjno-aptecznych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem uzależniona od drogeryjno-aptecznych jeśli chodzi o włosy - owszem, stosuję różne domowe maski, ale bez kupnych odżywek i innych specyfików trudno mi się obejść. Natomiast w kwestii pielęgnacji twarzy i ciała ten minimalizm z naciskiem na naturę przyszedł mi nawet łatwo ;)

      Usuń
  3. Kiedyś robiłam często tą maseczkę aspirynową z jogurtem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że jest rewelacyjna ;) Jak ją odkryłam to pożegnałam się z drogeryjnymi maseczkami oczyszczającymi i wygładzającymi.

      Usuń
  4. Kiedyś próbowałam mieszanki na włosy, ale już nie pamiętam jak działała. Jestem zaskoczona działaniem na twarz, tu koniecznie muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy na twarz stosujemy regularnie to działa o wiele lepiej niż na włosy ;)

      Usuń
  5. pamiętam, że jogurt babcia zawsze stosowała na oparzenia słoneczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetestowałam ten wariant podczas zeszłorocznych wakacji. Działa. :D

      Usuń
  6. Na używanie w ten sposób jogurtu bym nie wpadła :).

    Pozdrowionka,
    Smiley
    https://www.facebook.com/SmileyProjectPL/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy by mi nie przyszło do głowy żeby wykorzystać jogurt naturalny w kosmetyce. Dzięki za podpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - trochę tych zastosowań jest ;)

      Usuń
  8. Słyszałam kiedyś, że mleko, maślanka albo właśnie jogurt naturalny świetny jest na oparzenia, ale oprócz tego nigdy nie słyszałam o użyciu nabiału w kosmetyce - dobrze wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o wykorzystaniu mleka w pielęgnacji czytałam już jako nastolatka w "Bravo Girl". Pamiętam, że trafiłam tam na artykuł o kosmetykach zawierających mleko, były też tam porady jak samodzielnie tworzyć jakieś kuracje z jego wykorzystaniem. A po latach gdzieś trafiłam na przepisy na maseczki z jogurtem.

      Usuń
  9. Robiłam kiedyś z niego maskę na włosy, ale dla mnie była troszkę zbyt rzadka. Może to faktyczne kwestia tego, że powinnam użyć greckiego, bo ma lepszą i bardziej zwartą konsystencję. Dzięki za przypomnienie o tym! :)

    OdpowiedzUsuń