18 kwietnia 2015

#3 "Bycie miłym to przekleństwo"

W końcu udało mi się skończyć książkę o której wspomniałam Wam w poście "Zeszyt dobrych myśli (o sobie)". Czytając "Bycie miłym to przekleństwo" utwierdziłam się w swoim przekonaniu o słuszności kultywowania zdrowego egoizmu.



Ten wpis nie będzie typową recenzją. Będzie zachętą dla Was, byście sięgnęli po tę pozycję a także zbiorem kilku przykładów, gdy przekleństwo bycia miłym zabiera nam radość życia.

W opisie książki czytamy: Książka to swoista sesja terapeutyczna, w trakcie której człowiek może nauczyć się zmierzyć z przekleństwem bycia miłym. Stanowi niezbędne źródło wiedzy dla wszystkich osób mających problem z mówieniem nie. Autorka zabiera czytelnika w podróż do poznania siebie i własnych potrzeb. Wyjaśnia przyczyny i mechanizmy zjawiska bycia miłym, nie ocenia ludzkich zachowań, lecz daje szczegółowe wskazówki, jak zrozumieć i zmienić męczące nas postępowanie pokazuje, jak skończyć z zapominaniem o własnych potrzebach, zacząć szanować siebie i nauczyć się być miłą dla samej siebie. Liczne przykłady prawdziwych życiowych historii oraz pełne humoru podejście autorki oraz dystans do samej siebie pozwalają w pełni zobrazować problem i sprawiają, że staje się on bardziej zrozumiały i czytelny.

Pierwszy test przeszłam kończąc czytanie książki - siedziałam w poczekalni u alergologa, świadoma tego że zajmie to trochę czasu oddałam się lekturze. Zerkając na zegarek zaczęłam się stresować, że przecież już tyle czasu tu siedzę, że muszę iść do pracy itp. Szybko jednak odgoniłam od siebie nerwy - przecież książka którą trzymałam  ręce jasno mówiła, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Nie moją winą jest, że w przychodni czekało tylu pacjentów, nie moją winą jest że spóźnię się do pracy - w końcu nie byłam w wesołym miasteczku tylko u lekarza, a zdrowie jest najważniejsze. Poza tym miałam do wykorzystania kilka nadgodzin, więc w piątek nie można było mówić o żadnym spóźnieniu, lecz o wyrównaniu czasu pracy.

Na pewno już dziś mogę śmiało powiedzieć, że książka ta w pierwszej kolejności nauczyła mnie odmawiać. Kiedyś przymierzając ciuchy w sklepie nie potrafiłam powiedzieć ekspedientce wprost, żeby przestała mi przynosić do przymierzalni inne fasony, skoro ten który mnie nie interesuje okazał się źle leżeć. Konsekwencją była moja tłumiona irytacja (i myśli w stylu: "Jaka ta kobieta jest upierdliwa i męcząca") i zapewne rozczarowanie pracownicy, że nic nie kupiłam (no bo jak to - jedna sukienka mogła źle leżeć, ale przecież ona pokazała mi jeszcze 3 inne i to każdą w dwóch rozmiarach). Teraz nie mam problemu powiedzieć w sklepie wprost: "Proszę nie pokazywać mi innych fasonów, bo interesował mnie ten który przymierzyłam przed chwilą. Skoro nie pasuje to trudno - przyjdę za tydzień, może będzie mój rozmiar" lub "Tych spodni proszę mi nie dawać do mierzenia bo i tak ich nie kupię, szukam dżinsów w cenie do 70 zł, nie droższych". Łatwiej mi także spławiać doradców klienta. Paniom atakującym mnie w drogeriach pytaniem "Czy mogę w czymś doradzić?" odpowiadam uprzejmie: "Nie". A jeśli rzeczywiście ich pomoc może mi pomóc w wyborze - korzystam. Książka o której moja uświadamia nas, że nie jesteśmy odpowiedzialni za myśli i uczucia innych, za to jak odbiorą nasze słowa czy czyny. Jedyne za co odpowiadamy to tylko i wyłącznie nasze zachowania.

"Bycie miłym to przekleństwo" nie tylko pomaga w uwolnieniu się od ciągłego zadowalania innych kosztem samych siebie, lecz także pomaga podnieść swoje poczucie wartości - znajdziemy tam różne ćwiczenia i porady, dzięki którym będziemy akceptować prawdziwych siebie i poczujemy więcej pewności w trudnej sytuacji. Znajdziemy też metody ratujące, które pomogą nam przestać się przejmować opinią innych osób.

Jednym z ćwiczeń jest rozczarowywanie innych każdego dnia. Wiele razy zdarzają nam się takie sytuacje, że po prostu nie mamy ochoty lub nie możemy czegoś zrobić. Ważne jest w tym wszystkim to, by nie owijać w bawełnę tylko jasno zakomunikować o co nam chodzi. Jeśli chcemy odwołać jakieś spotkanie bo naprawdę jesteśmy zmęczeni, powiedzmy to drugiej osobie wprost. Jeśli szef oczekuje od nas byśmy zabrali część pracy do domu, powiedzmy otwarcie że też mamy swoje życie prywatne i nie zrobimy tego, a swoje zdanie zmienimy tylko wtedy jeśli za wykonanie tych zadań w domu jutro będziemy mogli wcześniej wyjść.

Bardzo spodobała mi się metoda tłumienia wewnętrznych głosów krytyki. Chodzi o to, że każdy z nas czasem słyszy ten wewnętrzny głos krytyki, który odzywa się dokładnie wtedy gdy chcemy zrobić coś inaczej niż do tej pory. W książce znajdziemy kilka propozycji na to jak się ich pozbyć lub chociaż wyciszyć. Ja najczęściej stosuję tu metodę zakotwiczenia w teraźniejszości połączonej z przedrzeźnianiem tych głosów. O szczegółach przeczytacie w książce, jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć.



Szkoda, że czytanie książki rozciągnęło się w czasie, bo podczytywałam ją w wolnych chwilach, których zbyt wiele ostatnio nie miałam. Przez to często musiałam wracać do wcześniejszych stron.

Ogromnym plusem treści jest przytaczanie autentycznych przykładów - autorka wspomina o swoich przypadkach, a także swoich pacjentów których uczyła asertywności. Polecam Wam, ponieważ w niektórych opowieściach bez trudu odnajdziemy samych siebie, a dzięki poradom autorki przekonamy się, że naprawdę nie musimy ulegać kiedy nie mamy na to ochoty.

32 komentarze:

  1. Miłym i kulturalnym być trzeba, ale też i asertywnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, i tego własnie uczy ta książka ;)

      Usuń
    2. Hm ale naprawdę coś w tym jest ;) książka na pewno bardzo dobra i przydatna.

      Usuń
  2. Lubię tego typu książki, jak znajdę czas, to po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ;) Ja po tego typu książki sięgam ostatnio o wiele chętniej niż po różne powieści (których w swoim życiu sporo się naczytałam ;) )

      Usuń
  3. Właśnie zaczęłam ją czytać :) Zapowiada się ciekawie!
    Zaobserwowałam i zapraszam Mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz czas to polecam przeczytać za jednym razem, a nie rozkładać tego w czasie tak jak ja - łatwo zgubić/ zapomnieć kilka wątków i później trzeba wracać do poprzednich rozdziałów. Życzę miłej lektury i skutecznego wcielania porad autorki w życie ;)

      Usuń
  4. chętnie bym ją przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią bym ją przeczytała, muszę poszukać w kolo siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją kupiłam na allegro. Miałam to szczęście, że wydawnictwo miało wówczas jakieś promocje, i kupno przez internet wraz z wysyłką wyszło taniej niż zakup w księgarni.

      Usuń
  6. zainteresowałaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę przeczytać tą książkę, to z pewnością coś idealnego dla mnie :) pozdrawiam i zapraszam do nas https://siostrydajarade.blogspot.com/2016/06/na-gowie-staneo-micha-krupa.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka razy miałam tą książkę w ręku i tak jakoś jeszcze jej nie nabyłam ;) Ale dopisuję do listy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dr House jednak miał rację... :) A tak na poważnie, zdrowy egoizm, to nic złego. Zbyt dużo poprawności, wymuszanej przez otoczenie, z reguły prowadzi do frustracji. Trzeba dbać o siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Poza tym - niestety - w Polsce egoizm jest źle pojmowany. Słysząc lub mówiąc "egoista" większość ludzi ma na myśli złośliwego człowieka, który za wszelką cenę chce osiągnąć korzyści kosztem innych. A przecież tak naprawdę jest odwrotnie - egoista to ktoś, kto pamięta, że jego potrzeby są ważne i nie będzie z nich rezygnować dla potrzeb innych. (Owszem, są kompromisy, ale to inna bajka i zarezerwowana dla określonych relacji, czy to prywatnych, czy zawodowych ;) ).

      Usuń
  10. Tytuł trochę mylący, bo bycie miłym nie ma nic wspólnego z asertywnością, niemniej fajnie umieć odmawiać;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi jak idealna pozycja dla mnie 😃 czasami za słabo wyznaczam granice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam z tym poważny problem, teraz już jest on troszkę mniejszy ;)

      Usuń
  12. Swego czasu bardzo chciałam przeczytać tę książkę i utwierdzasz mnie w przekonaniu, że warto ;). Z tym odmawianiem też nauczyłam się być bardziej stanowcza i gdy np. w sklepie pani atakuje mnie kolejnymi rzeczami, grzecznie odmawiam, mówiąc, że nie tego szukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie "pomagające" i "doradzające" w sklepach to temat rzeka. Też nauczyłam się im kulturalnie odmawiać, najczęściej mówię, ze nie jestem osobą wstydliwą i gdy będę potrzebować pomocy, to wtedy sama o nią poproszę.

      Usuń
  13. Bardzo interesująca propozycja czytelnicza, bardzo by mi się przydała, zwłaszcza kiedyś, ale i teraz pewnie wiele z niej skorzystam, sięgnę, bo temat mi bliski. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tego typu książki w ogóle warto sięgać od czasu do czasu.

      Usuń
  14. Ja nie mam problemu takiego... Ale że cały czas uważam się za osobę świeżą na rynku pracy, i teraz np. jestem nowa - to mam się na baczności właśnie. Żeby nie wziąć zadań, które nie są moją kompetencją, żeby nie brać czegoś, bo mam swoje obowiązki, a nie odciążanie innych. Mam nadzieję, że mi się uda tego trzymać :) A, no i o podwyżkę grubą poprosić za 2 msc. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Złapanie odpowiedniego "flow" w życiu to podstawa. Nie zawsze musimy być pierwsi w kolejce, najlepsi na egzaminie czy bezbłędni w pracy. Kiedy sami siebie do tego przekonamy, będzie się nam żyło dużo lepiej. Ja też wciąż szukam swojego "flow", bo są chwile kiedy płynę z zupełnie obcym prądem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nauczyć się odmawiać to jest wielka sztuka, więc już wiem za co się zabieram.

    OdpowiedzUsuń