18 stycznia 2015

#1 "Perfekcyjna kobieta to suka. Poradnik przetrwania dla normalnych kobiet"

Niezależnie od tego, czy obudzi się o piątej rano czy w południe, zawsze wygląda na wypoczętą.
Na śniadanie jada samodzielnie wyhodowane kiełki i pije mleko migdałowe, bo nie jest dzieckiem krowy by pić krowie mleko (o czym za wszelką cenę próbuje Cię uświadomić, gdy Ty podczas wspólnych zakupów wkładasz do koszyka dwa kartony Łaciatego 3,2%), w swojej pracy jest idealna, bo najlepiej wykształcona, w ciągu dnia nigdy nie rozmaże jej się makijaż ani nie odpryśnie lakier, bo to największy wstyd (o czym mimochodem rzuci, gdy akurat Tobie lekko rozmaże się cień do powiek), a na koniec dnia nałoży na swoje włosy masło shea i weźmie kąpiel w swoich ulubionych olejkach, bo nie ma przyjemniejszej formy relaksu (najczęściej uświadamia o tym te osoby, które w domu mają tylko prysznic).

Znasz chociaż jedną taką osobę, która za wszelką cenę kreuje się na perfekcyjną pod każdym względem? A może - podobnie jak ja - masz taką osobę w swoim najbliższym towarzystwie? I może - podobnie ja ja - nie wiesz co o tej osobie tak naprawdę myśleć? Najpierw przyznaj to - jest perfekcyjna (lub na taką się kreuje). A potem rzuć okiem na okładkę tej książki.

Książkę zakupiłam jakiś czas temu, jednak dopiero wczoraj miałam czas po nią sięgnąć. Porzuciłam wszystko i czytałam cały wieczór.


Na okładce książki widnieje informacja, że jest ona francuskim bestsellerem, sprzedanym w 650 tysiącach egzemplarzy. Autorkami poradnika są siostry bliźniaczki pochodzące z Francji. Z mojego polonistycznego punktu widzenia panie Girard niczego wielkiego nie dokonały, właściwie - nie obrażając ich - podobne "dzieło" mógłby stworzyć każdy z nas posiadający odrobinę poczucia humoru oraz butelkę wina, które pozytywnie wpłynęłoby na kreatywność twórcy (jednak nikt z nas tego nie zrobił więc niezależnie od wszystkiego - szacunek dla dziewczyn). Mimo to książka okazała się wielkim hitem, a ja - jak już wspomniałam - cały sobotni wieczór spędziłam na jej lekturze.

Co zatem wpływa na fenomen książki? Tu należy zapomnieć o moim polonistycznym myśleniu i włączyć zwykłe, kobiece spojrzenie. Możliwe, że za sukcesem poradnika stoi fakt,że każda z nas w pewien sposób dąży do doskonałości, a tutaj dostaje od autorek sporą dawkę humorystycznego opisu kobiet perfekcyjnych, które wszystko wiedzą najlepiej i we wszystkim są najlepsze. Na dodatek autorki wspominają, że książka powstała m.in. po to, byśmy pozbyły się poczucia winy. Poczucia winy gdy nie jesteśmy doskonałe, gdy nie potrafimy czegoś ugotować, gdy złamie nam się paznokieć lub gdy się uchlejemy. Anne-Sophie Girard i Marie Aldine Girard udowadniają, że mają poczucie humoru oraz dystans do siebie i w zabawny sposób przekonują, że nie warto być perfekcyjną kobietą, bo taka kobieta to suka. I dają na to mnóstwo przykładów wraz z komentarzami oraz wiele porad które powinny stosować normalne kobiety. Książka nie obnaża naszych kompleksów, lecz pokazuje nam jak się z nich śmiać oraz udowadnia, że to właśnie dzięki naszej niedoskonałości nasze życie jest wspaniałe. Uczy jak nie być suką i zachęca, by walić pewne sprawy.



Poniżej kilka fragmentów książki:

Komu zdarza się jeść 5 porcji warzyw i owoców?

Poważnie! Tylko perfekcyjna kobieta może przestrzegać tej zasady! Je tylko EKO, często jest wegetarianką i w dodatku zmierza w kierunku odżywiania się wyłącznie nasionami. Gdyby tylko jeszcze nie miała misji nawracania nas, nieszczęsnych grzesznic. 

"Uprawianie własnych topinamburów to naprawdę nic skomplikowanego"
Okej. Jeszcze trzeba wiedzieć, co to jest ten topinambur.

"Jestem wegetarianką, ale mogę jeść jajka bo wiesz - a to warto wiedzieć - jajko jest neutralne, jeśli chodzi o zadawanie cierpienia zwierzętom"
Nie do wiary, co "warto wiedzieć" według niektórych ludzi.

" Nie powinnaś pić krowiego mleka, bo nie jesteś dzieckiem krowy!"
Aha! A ty może jesteś dzieckiem soi?





Facebook albo "Jakim cudem inni sprawiają, że wierzymy w ich fantastyczne życie"



Wszystkie mamy wśród znajomych na Facebooku kogoś, kogo za dobrze nie znamy, ale kto zdaje się prowadzić fantastyczne życie. Pamiętaj jednak, że życie innych nie jest wcale takie kolorowe... Wszystko jest kwestią punktu widzenia.



"Śniadanko z jajeczniczką! Juhu!"

- Aha, no więc jadła przed południem.


"Yesss! Już weekendzik!"

- Coś takiego, nie pracuje  w niedzielę.


"Uff! Wielkie dzięki dla Pana Ibuproma"

- Pewnie piła coś paskudnego... w paskudnej spelunie... i paskudnym towarzystwie.


"Mam najwspanialszego z mężczyzn!"

- Pewnie wyszedł po chleb.


"Ale mnie rozpieszczacie. Dziękuję! Zwariowaliście! xxx"

- Ktoś siedzący obok niej przy stole podał jej sernik. 




Kompleks ekspresu do kawy

Jest poniedziałek rano, i jak w każdy poniedziałek, koleżanka [...] postanawia opowiedzieć nam przy ekspresie do kawy o swoim weekendzie. No i panika. Nasz weekend sprowadził się do porządków w szafie i dokończenia szóstego sezonu "Dextera". Nie możemy o tym opowiadać, to oznaczałoby przyznanie się do porażki! I to jest to, co nazywamy "kompleksem ekspresu do kawy". W tym właśnie momencie powiedz sobie, że inni wcale nie prowadzą fantastycznego życia! [...] I przypomnij sobie, że Krysia z księgowości naprawdę jest suką!




W poradniku znajdziemy nie tylko propozycje komentarzy i zachowań na teksty suki, lecz odrobinę prawdy o nas samych, usprawiedliwienie pewnych zachowań a także porady jak dążyć do... niedoskonałości.
Nie wiem co tak naprawdę kierowało siostrami Girard podczas tworzenia tej książki - chęć utarcia nosa konkretnej suce (jeśli tak - gratuluję, chciałabym widzieć jej minę), silna potrzeba pogodzenia się z własnymi kompleksami (każda z nas jakieś ma, jeśli to zainspirowało autorki do napisania poradnika - dziękuję, będzie mi o wiele łatwiej żyć z moimi, które od wczoraj uważam za zalety a nie wady), pragnienie usprawiedliwienia się za różne sytuacje (jeśli tak - ja też na tym skorzystałam, czuję się usprawiedliwiona za wiele imprez i zachowań sprzed lat) czy może upojenie alkoholowe, ale jedno trzeba przyznać - książka będzie bawić normalne kobiety, a suki urazi. No ale.... suka to suka i nic na to nie poradzimy. Osoby szukające poważnych rad, niczym z babcinego notatnika nic w tej książce nie znajdą. Natomiast te z nas, które chcą się jedynie odmóżdżyć - spędzą całkiem fajny wieczór przy książce nieperfekcyjnej jak jej autorki i jak większość z nas.

15 komentarzy:

  1. Akurat kilka dni temu skończyłam ją czytać :) Powiem tak - chwilami rozbawiała mnie niemalże do łez, świetna luźna pozycja na wieczór przy gorącej herbacie albo lampce wina :) Koniecznie do potraktowania z przymrużeniem oka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna propozycja! Wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale chętnie po nią sięgnę. Zapraszam do mnie: http://koralfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z miłą chęcią sięgnę po nią i już wiem co będzie moją lekturą na weekend

    http://beauty-and-life21.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawa nie powiem:) ostatnio szukam czegoś zabawnego, więc może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już ją na zbyciu, jakby co ;)
      http://allegro.pl/perfekcyjna-kbieta-to-suka-i5005963775.html

      Usuń
  5. Uśmiałam się, zwłaszcza przy fragmencie o byciu dzieckiem krowy... No i to hodowanie topinamburu :D

    Perfekcyjne kobiety nie istnieją, to oczywiste przecież... A takie chwalenie się co to ja nie robię po pracy to idiotyzm , nikt nie lubi nadętych bufonów, więc zwykle takie paniusie nawet nie mają normalnych znajomych, chyba, że tworzą kółeczka wzajemnej adoracji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej... dziwnie mi się to wszystko czytało ;P hmmm... nie uważam się za sukę, chociaż często odstraszam ludzi, którzy mnie oceniają po pozorach. Sprawiam wrażenie chłodnej i wyrachowanej, ale jeśli ktoś zna mnie bliżej, to zupełnie nie widzi tego na pierwszym planie, kto nie ma wad? Uprawiam topinambur, słonecznik bulwiasty jest rośliną staropolską, nasi dziadowie go jedli:) Podobnie jak w swoim ogródku 3x3 m mam pomidory, jarmuż, radicchio czy phisalis. Myślę nad kupieniem kilku kur, żeby mieć 'swoje' jajka:D Kwestia pasji. Lubię się czuć atrakcyjna, dlatego zamiast oglądać seriale wolę zrobić sobie manicure (sama, własnoręcznie, tak jak lubię go robić siostrze i mamie), koreańską maseczkę na płacie ze śluzem ślimaka czy przygotować sobie do pracy chia z mleczkiem kokosowym. Nie dlatego że muszę, ale dlatego że sprawia mi to przyjemność. Nie twierdzę, że założenia są błędne, ale nie należy oceniać ludzi powierzchownie. apeluję o to. Wiem po sobie, raczej nie jestem suką...jej... chętnie pomagam, zresztą warto zobaczyć mojego bloga:) który wiele o mnie mówi. Zadbana kobieta nie niekoniecznie ma perfekcyjne życie. Nie, nie piję mleka, bo źle działa mi na skórę, tak olejuję włosy, bo każdy kto choć odrobinę interesuje się tematyką urodową wie, jak zbawienny ma to wpływ. 5 minut a robi różnicę. Kurcze, niby tylko humorystyczna książka, ale szkoda, żeby takie stereotypy funkcjonowały i obrażały kobiety, które z pozoru są podobne do tych opisanych w książce. Zrobicie z tym co będziecie chciały, ale nie fajnie mi się czytało ten sarkazm i bezwarunkowe osądy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mawiał klasyk: "Dystans, k***, albo wszyscy zginiemy" :) Ta książka to nie tyle pogarda perfekcyjności, co usprawiedliwienie braku perfekcji. :) A to,że dbasz o siebie i zdrowie to bardzo dobrze, sama to robię, ale tu chodzi o to, by nie przesadzać z tym, nie przechwalać się tym, nie uważać za gorszych tych, którzy mają inne podejście.

      Usuń
    2. No cóż... Odniosłam inne wrażenie. Generalnie nigdy nie reaguje na takie posty, ale tym razem uznałam, że warto. Zwłaszcza, że jak mowilam początek prawie idealnie opisuje mnie, (nie czynię niechcianych komentarzy/uwag) natomiast ja do perfekcji nie dąrzę. Przedstawiam swój punkt widzenia. Nie podoba mi się to, że książka / przytoczone fragmenty subiektywnie fałszują rzeczywistość. Tyle...

      Usuń
    3. Wiadomo, że żadnej sytuacji nie da się ocenić obiektywnie :) Ja sama staram się zdrowo odżywiać, kiedyś miałam kury, a i o siebie zadbać lubię. Dla mnie ta książka była formą rozrywki. Każdy z nas w jakiś tam sposób dąży do perfekcji/ bycia lepszym. Ważne tylko, by robić to dla siebie, a nie na pokaz i dla zgnębienia innych (a znam osoby, które właśnie tak robią i to przede wszystkim ich twarze miałam przed oczami pisząc o tej książce).

      Usuń
  7. To byłaby dobra lektura na kocyk:) Myślę, że w jej czytaniu dystans do nas samych i całego perfekcyjnego życia jest wskazany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jeśli szukasz czegoś lekkiego, rozrywkowego, wręcz odmóżdżającego ;)

      Usuń