20 grudnia 2014

Nawilża, ale nie przetłuszcza - szampon Balea Feuchtigkeit Mango + Aloe Vera

Podczas mojej wizyty w Wiedniu nie mogłam zrezygnować z zakupów w drogerii DM. Aktualnie używam pierwszego z zakupionych tam szamponów marki Balea - niezwykle popularnego na blogach kosmetycznych pomarańczowego z mango i aloe vera.


Opinie na jego temat nie są przesadzone - szampon jest naprawdę rewelacyjny i niewykluczone, że jak wyczerpię wszystkie moje zapasy kosmetyczne do włosów (a trochę tego mam) to zamówię sobie zapas na allegro. No, chyba że w międzyczasie będę gdzieś gdzie mogę go dostać to na pewno skorzystam. Niestety na allegro ceny kosmetyków marki Balea są trzykrotnie wyższe (plus koszty przesyłki) niż w drogeriach DM.




Przejdźmy jednak do rzeczy - Balea Feuchtigkeit Schampoo Mango + Aloe Vera to szampon do włosów suchych i zniszczonych. Moje włosy są dość specyficzne - z jednej strony zniszczone sześcioletnim rozjaśnianiem (od stycznia tego roku dochodzą do siebie pod ciemniejszą farbą), z drugiej - bardzo podatne na przetłuszczanie i obciążanie. Z jednej strony potrzebują nawilżenia (szczególnie na końcach), z drugiej muszę naprawdę uważać żeby nie przesadzić. Dlatego trochę obawiałam się tego szamponu, ale ze względu na jego popularność w blogosferze musiałam go po prostu kupić. Stwierdziłam, że jak się nie sprawdzi to oddam do mamie.

Szampon póki co sprawdza się rewelacyjnie. Świetnie nawilża włosy, nadaje im lekki, naturalny połysk, ale nie obciąża ich ani nie przetłuszcza. Nawet moja mama, która jest bardzo krytyczna wobec moich włosów, zauważyła poprawę ich stanu. Ogromny plus tego kosmetyku to brak silikonów w składzie - dzięki temu włosy są pielęgnowane w sposób naturalny i delikatny, a nie sztuczny. Natomiast poprawa wyglądu jest efektem skutecznego działania przyjaznych składników szamponu, a nie silikonów które tylko obklejają i obciążają włosy.



Podsumowując:


+ brak silikonów

+ wygodne zamykanie 
+ nawilża, ale nie obciąża, dzięki czemu następnego dnia włosy nie są przetłuszczone ani oklapnięte
+ nawet przy noszeniu czapki włosy przy nasadzie nie są oklapnięte, co udowadnia, że szampon nie tylko nawilża ale też myje i to skutecznie 
+ w przypadku moich włosów sprawdza się świetnie bez dodatku innych kosmetyków - nie potrzebuję odżywki ani serum na końcówki, bo szampon wykonuje całą robotę. A to dla mnie ogromny plus bo naprawdę nie zawsze mam czas żeby skupić się na kompleksowej pielęgnacji. 
+ włosy nie elektryzują się i nie puszą, nawet po wysuszeniu suszarką
+ cena w DM - w zagranicznych kosmetykach zastanawia mnie to, że naprawdę tanie produkty (za recenzowany tu szampon zapłaciłam w wiedeńskim DM 0,75 euro. Czyli na nasze to nawet nie 4 zł!) działają o niebo lepiej niż te, za które w Polsce trzeba zapłacić kilkanaście a nawet kilkadziesiąt złotych. U nas za niecałe 4 zł nie ma szans żeby dostać tak dobry szampon


- zapach. Dla mnie jest zbyt intensywny i drażniący 

- dostępność. Niestety w Polsce ciężko go dostać
- cena w Polsce - na allegro można go dostać za 12-15 zł + koszt przesyłki. Trochę dużo, bo będąc w drogerii DM można za tę cenę mieć kilka szamponów. 


Ogólna ocena: 10/10

4 komentarze:

  1. Koniecznie muszę wypróbować ten szampon!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeniosłaś się, wiec jestem tu :) Nie miałam nic Balea, nie wiem jak się uchowałam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero poznałam markę Balea w zeszłym roku, więc też długo się uchowałam ;)

      Usuń