15 grudnia 2014

Magia Wiednia

W miniony weekend miałam okazję zwiedzić Wiedeń, a przy okazji kolejny raz spędzić czas na Jarmarku Bożonarodzeniowym. Wcześniej byłam na takich jarmarkach w Dreźnie oraz Pradze i mam nadzieję, że takie wyjazdy w okresie adwentowym staną się jakąś moją małą tradycją.






Wprawdzie nie poczułam magii świąt tak jak rok temu w Dreźnie, bo ograniczyłam się jedynie do Christkindlmarkt, czyli Jarmarku Dzieciątka Jezus zlokalizowanego przy ratuszu, jednak wyjazd jak najbardziej zaliczam do udanych. Krążąc wśród stoisk ograniczyłam się jedynie do uraczenia się grzanym winem i zakupu drobnych upominków dla moich przyjaciółek (nie powiem co to było, ponieważ jeszcze się z nimi nie spotkałam, a znają one adres tego bloga). Większość dnia spędziłam na starówce, w międzyczasie rozczarowałam się Ringstrasse Galerie, gdy straciłam nadzieję na znalezienie drogerii DM - ta nagle wyrosła przed moimi oczami, podobnie jak sklep spożywczy, na podstawie obserwacji sporej liczby Turków w pewnym momencie zastanawiałam się czy to na pewno Wiedeń a nie Stambuł, ale ogólnie zakochałam się w tym mieście.


Podróż z Katowic do Wiednia trwała ok. 7 godzin (w tym 3 postoje po 15 minut). Po doświadczeniach w Dreźnie i Pradze nie brałam zbyt wielu pieniędzy, co w tym przypadku okazało się błędem - gdy dojechaliśmy do Wiednia pobrano od nas dodatkową opłatę w wysokości 10 euro (opłata parkingowa, przewodnik, wjazd na Ringstrasse i bilety na metro), co trochę uszczupliło mój budżet  i wymusiło zweryfikowanie wszystkich produktów, które zamierzałam zakupić. Ale udało się spędzić ten czas oszczędniej i nawet przywieźć do Polski całe dwa i pół euro :D.

Początkowo zwiedzaliśmy Wiedeń z autokaru jeżdżąc po Ringstrasse. Właśnie ta forma zwiedzania - autokarem a nie pieszo - zaważyła o konieczności uiszczenia dodatkowej opłaty. Ze względu na długość Ringu - 5,2 km - zwiedzanie na nogach trwałoby min. półtorej godziny, co w grudniu może nie jest najlepszym pomysłem, szczególnie że później czekał nas bardzo długi spacer po mieście. Właśnie to był kolejny etap naszej wycieczki - piesze zwiedzanie starówki, przejście do dzielnicy żydowskiej a następnie greckiej, powrót na Ringstrasse i czas wolny, który rozpoczęłyśmy tak jak widać na poniższym zdjęciu:


Szczegółów zwiedzania Wiednia z przewodnikiem, zarówno z autokaru, jak i pieszo, nie będę opisywać z dwóch powodów: po pierwsze - jest sporo blogów i stron internetowych na których można znaleźć tego typu informacje, a po drugie - zachęcam do odwiedzenia tego miasta i poznania wszystkiego na miejscu. Wolę skupić się na tym, jak spędzić w Wiedniu czas wolny.




Kawa
Swój czas wolny rozpoczęłyśmy od poszukiwania kawiarni. Oczywiście w Wiedniu jest ich sporo i nie wiem jak przez resztę roku, ale w grudniu ustawiają do nich kolejki. W końcu udało nam się znaleźć taką, gdzie nie musiałyśmy długo czekać. Trafiłyśmy do Cafe Restaurant Griensteidl gdzie za Latte Macchiato każda z nas zapłaciła 4,80 euro. Warto dodać, że w Austrii picie kawy to nie tylko spożywanie trunku - to przede wszystkim styl życia. Zainteresowanych pogłębieniem wiedzy na ten temat odsyłam tutaj. 

Jarmark Bożonarodzeniowy
Magię świąt w Wiedniu można poczuć w dwunastu miejscach. Dokładny wykaz Jarmarków Bożonarodzeniowych znajduje się tutaj. My zdecydowałyśmy się na odwiedzenie Christkindlmarkt - Jarmark Dzieciątka Jezus. Ceny na jarmarkach bożonarodzeniowych - jak to w przypadku miejscowości odwiedzanych przez taką liczbę turystów - są wysokie i trzeba się trochę naszukać by kupić coś w rozsądnej cenie. O ile za jakąś figurkę mogę dać 2 euro, tak 30 euro za średniej wielkości bombkę uważam za sporą przesadę. Oczywiście spacerując po jarmarku nie można odmówić sobie Glühwein, czyli grzanego wina. Standardowo zdecydowałam się na Rottwein mit würzen, czyli czerwone wino z przyprawami. Cena trunku to 4 euro, jednak trzeba doliczyć dodatkowo kaucję za kubek. Zapłaciłam za niego 3 euro, jednak pieniądze można odzyskać jeśli zdecydujemy się oddać kubeczek. Ja postanowiłam wziąć go sobie na pamiątkę. 

Poza tym na jarmarku znajdziemy sporo słodyczy - zarówno tradycyjnych wypieków, jak i piernikowych serc czy cukierków jak na odpuście, ozdób świątecznych, świeczek zapachowych czy naturalnych (podobno ;]) mydełek. 


Zakupy

Po spędzeniu czasu na Christkindlmarkt rozpoczęłyśmy spacer po Ringstrasse poszukując zauważonej już z autokaru galerii. Niestety Ringstrasse Galerie okazała się rozczarowaniem - trafiłyśmy tam na sporo drogich sklepów, więc po pewnym czasie zrezygnowałyśmy z przebywania w tym miejscu. Bardzo nad tym ubolewałam, bo zależało mi na odwiedzeniu drogerii DM, jednak chwilę po wyjściu z galerii moim oczom, po drugiej stronie ulicy, ukazała się...właśnie ta drogeria! Od razu skierowałyśmy się na dział z kosmetykami pielęgnacyjnymi do włosów i - ze względu na konieczność uiszczenia wcześniej wspomnianej opłaty w wysokości 10 euro - ograniczyłam się tylko do zakupu trzech szamponów marki Balea. 


Koszt jednego to 0,75 euro, więc o wiele taniej niż w przypadku zamawiania przez allegro, gdzie cena takiego szamponu waha się w przedziale 12-15 zł + koszt przesyłki. Po wyjściu z DM zdecydowałyśmy się poszukać sklepu spożywczego by tam zrobić trochę zakupów dla bliskich. Podczas narzekania, że nigdzie takiego nie widzimy, wpadłyśmy w końcu na market, gdzie udało nam się kupić kilka rzeczy. Ja kupiłam kawę ziarnistą Wiener Krönung (podobno bardzo dobra, aromatyczna i intensywna), a koleżanka piwa polecone przez pana sprzedawcę. Oczywiście żaden mój wyjazd w jakiekolwiek miejsce nie może się odbyć bez zakupu pocztówek, więc i te trafiły na moją listę zakupów. Inne rzeczy, które podobno warto kupić w Wiedniu to Mozartkugeln, czyli kule Mozarta - czekoladki w kształcie kuli (jest wiele podróbek, a oryginalne muszą mieć środek pistacjowy) oraz świnki, które są symbolem szczęścia. Ze względu na konieczność uiszczenia wspomnianej wcześniej opłaty postanowiłam sobie jednak odpuścić zakup dwóch ostatnich produktów. 

Włóczenie się bez celu
Podobno najlepiej zwiedza się miasto wtedy, gdy się w nim zgubi. Wracając z zakupów poszłyśmy w innym kierunku, jednak dzięki uprzejmości innych spacerowiczów udało nam się szybko wrócić na Ringstrasse. I to jest w tym mieście cudowne - gdziekolwiek człowiek nie zabłądzi, to wystarczy spytać o Ring, a wtedy już problem mija, bo na Ringstrasse  po prostu idzie się przed siebie i nie ma możliwości by nie dojść na umówione z pilotem miejsce. 



Mimo zimna i niespodziewanego uszczuplenia budżetu wyjazd zaliczam do udanych i nie żałuję, że zdecydowałam się na taką formę zwiedzania Wiednia. Miałam wszystko po trochu: poznanie miasta dzięki pilotowi i przewodnikowi, Jarmark Bożonarodzeniowy i kilka godzin czasu wolnego na samodzielne zwiedzenie miasta. Mam nadzieję, że za rok o tej porze napiszę kolejną krótką relację z innego, równie pięknego miasta. 

22 komentarze:

  1. Jejku też bym tak chciała jechac do Wiednia, zwiedzić zobaczyć :)
    Ech marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całego serca życzę, żeby udało się zrealizować to marzenie jak najszybciej ;)

      Usuń
  2. Ha, również byłam na studiach filologicznych, ale tylko chwilę :).

    Osobiście uwielbiam zwiedzanie i mam taką małą niepisaną zasadę, że gdzie jestem, to zawsze próbuję jakiejś kawy. Czasem przywożę opakowania tych, które bardzo zasmakują.

    Pozdrawiam!

    lumberdeer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł z tym przywożeniem kawy ;) Ja jak gdzieś wyjeżdżam to rzadko próbuję nowych kaw, idąc do kawiarni najczęściej ograniczam się do Latte Macchiato.

      Usuń
  3. Super post i cudowny blog. Obserwujemy? Daj znać u mnie :)
    http://shaawty-mane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog :)
    zapraszam : http://michalina-wolska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Twojemu opisowi poczułam magię świątecznego Wiednia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z doświadczenia wiem, że Wiedeń jest droższym miastem niż np Budapeszt czy Praga więc lepiej zaopatrzyć się w większą gotówkę :)

    Byłam w Wiedniu na "majówkę" i też było pięknie, ale w okresie świątecznym musi być jeszcze piękniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W okresie świątecznym jest pięknie, ale magię świąt bardziej czułam w Niemczech.

      Usuń
  7. Ja byłam w Wiedniu tylko raz :) W sumie nie miałam grosza przy duszy, tylko odliczone euro na pociąg do Salzburga, gdzie jechałam do mojej tureckiej (haha) rodzinki i dwa bilety na metro ;) Kilka godzin spędziłam spacerując po starym mieście, ale i tak, wiadomo, pewnie widziałam tylko ułamek tego co powinnam była zobaczyć. Twój tekst przypomniał mi, że muszę jeszcze raz się tam wybrać, ale najlepiej na więcej niż jeden dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turecka rodzina w Austrii wcale mnie nie dziwi :)

      Usuń
  8. Zawsze staram się, oprócz tych wędrówek z przewodnikiem, zajrzeć również samemu w inne miejsca zwiedzanego miasta, mam wówczas wrażenie, że poznaję go także z innych stron, tych bardziej nacechowanych codziennością, ale również ciekawą. :) W Wiedniu byłam już kilka razy, ale znów bym chętnie się tam wybrała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zwiedza się miasto w czasie wolnym ;) A jeszcze jak się człowiek zgubi, to zwiedzi najwięcej ;)

      Usuń
  9. Jakoś to miasto mnie nie porywa, może dlatego, że wszyscy właśnie o tym piszą, dają smutne zdjęcia i niczym do niego nie zachęcają. Może brakuje pewnej historii a może zwyczajnie jestem zakochana i zaślepiona Grecją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedeń jest piękny, ale bardzo monumentalny - wszędzie pomniki.

      Usuń
  10. Byłam tam kilkanaście lat temu! Przepiękne miasto, trochę niedocenione, a szkoda bo infrastruktura jest zjawiskowa. Zazdroszczę wizyty Jarmarku Bożonarodzeniowego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o jarmarki, to bardziej klimatyczny jest w Dreźnie. A Wiedeń chciałabym zobaczyć wiosną lub latem, wtedy musi być jeszcze piękniej w tym mieście.

      Usuń
  11. Nie byłam w Wiedniu, ale warto to zmienić widzę:). Tylko zdjęcia ciut większe bym tu chciała pooglądać:P da się załatwić:)? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wpis z czasów, gdy jeszcze nie zwracałam uwagi na wielkość zdjęć. :( dopiero rok temu zaczęłam bardziej dbać o stronę wizualną.

      Usuń
  12. Wiedeń mi się marzy... byłem tylko przelotem i nie było wtedy czasu żeby pozwiedzać. Może w przyszłym roku się uda ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim ja pojechałam zwiedzić Wiedeń to też kilka razy byłam jedynie przelotem. Ale warto było w końcu tam pojechać.

      Usuń