7 grudnia 2014

12 wniosków po 12 miesiącach

Mimo, że do końca roku zostało jeszcze trochę czasu, a magii zbliżających się świąt jeszcze nie wyczuwam, od kilku dni gromadzę najważniejsze wnioski wyciągnięte w mijającym roku. Wiem, że na ostateczne podsumowania jeszcze za wcześnie i - jak to mówią - nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca, mniej więcej rok temu o tej porze postanowiłam sobie, że Nowy Rok będzie dla mnie lepszy od mijającego. I słowa dotrzymałam w takim zakresie, w jakim miałam na to wpływ. Przy okazji starałam się wyciągnąć wnioski, które pomogą mi w tym, by rok 2015 i kolejne były jeszcze lepsze. Większość z wniosków wydaje się oczywista i banalna, prawie każdy część z nich często powtarza, jednak chyba mało kto naprawdę tego w życiu przestrzega.










Moje dwanaście (najważniejszych) wniosków po dwunastu miesiącach:


  1. Zdrowie jest najważniejsze - tekst powtarzany z pokolenia na pokolenie, na dodatek tak często, że stał się już oklepany i mało kto zastanawia się nad jego sensem. Tak naprawdę osoba, która nie przekonała się o tym na własnej skórze, nie wie co mówi. Sens stwierdzenia, że zdrowie jest najważniejsze zrozumiałam na przełomie czerwca i lipca, rycząc w poduszkę i zastanawiając się co się ze mną dzieje i będąc na łasce służby zdrowia, która nafaszerowała mi żyły i cztery litery ratującymi mnie zastrzykami. A widok tabletek codziennie o poranku przypomina mi o sensie tych słów. (Coś mnie poważnie uczula, jeszcze nie wiadomo co. Gdyby ktoś pytał). 
  2. Pod kroplówką myśli się zwykle o tym, co najważniejsze - cytat pochodzi z lektury szkolnej - książki "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall. Obyło się bez kroplówki, ale były zastrzyki ratujące i wielki znak zapytania. I w takiej chwili następuje wielkie przewartościowanie wielu rzeczy. Gdy trafi Ci się taki moment w życiu, nagle wszystkie rzeczy które Cię dotyczą same dzielą się na ważne i te, które kiedyś wydawały się ważne a tak naprawdę są po prostu śmieszne. Taki przełom emocjonalno - myślowy jest naprawdę świetny, jednak nikomu nie życzę by nastąpił u niego w takiej sytuacji jak u mnie. 
  3. Nie warto przejmować się tym co było, ani za dużo planować co będzie - najlepiej skupić się na tym, co jest. W tym roku wiele moich planów uległo zmianie, jednak nie mam powodów do narzekań. Narzekać mogę jedynie na to, że sporo czasu poświęciłam na bezsensowne, daleko sięgające planowanie. W niektórych przypadkach snucie rozległych przyszłościowych planów to tylko strata czasu, który lepiej poświęcić na radość czerpaną z teraźniejszości. I nie wolno dopuścić, by tę teraźniejszość zakłóciła przeszłość.
  4. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie - kolejny tekst powtarzany nam przez rodziców, dziadków, nauczycieli a nawet pojawiający się w książkach, filmach i serialach. Jednak gdy coś Ci się posypie, zaczynasz rozumieć sens tych słów i nawet nie musisz selekcjonować przyjaciół - ziarna od plew oddzielają się automatycznie. Weźmy za przykład sytuację z moim stanem zdrowia - ludzie z mojego otoczenia podzielili się na tych którzy powiedzieli bym dała znać jak będzie lepiej i niecierpliwie mnie poganiali a nawet stroili fochy, oraz resztę. Resztę która albo się interesowała, albo nie wnikała. Osoby, które mogę zaliczyć do reszty, zostawiam sobie w moim życiu, natomiast na osoby obrażające się o to, że czułam się fatalnie akurat wtedy, gdy oni mieli czas się spotkać, mam alergię. I to bardzo poważną. 
  5. Ludzie przychodzą i odchodzą, przyjaciele pozostają - przeglądałam jakiś czas temu stare zdjęcia. Na wielu z nich ja z osobami, bez których kiedyś nie wyobrażałam sobie życia, a dziś ich nie ma. Większości z tych znajomości nie żałuję - po prostu nasze drogi się porozchodziły niezależnie od naszej woli i nasze relacje po prostu miały swój czas. Najwyraźniej nie byliśmy przyjaciółmi, tylko znajomymi. Są też osoby, które pozostały. Czasem mamy więcej kontaktu, czasem mniej, ale oni są i ja jestem i możemy na siebie liczyć. Chyba właśnie to można nazwać przyjaźnią. I będę dążyć do tego, by utrzymywać ten stan relacji jak najdłużej. 
  6. Przyjaciele i rodzina są najważniejsi - krótko i bez zagłębiania się: co ja bym bez nich zrobiła?!
  7. Los Ci sprzyja, musisz tylko w to naprawdę uwierzyć - brzmi to niezwykle pięknie, jednak oczekując że coś nam spadnie z nieba doznajemy rozczarowań. Ale czasem zdarzają się niespodzianki od losu. W tym roku poukładały mi się sprawy zawodowe. Pod koniec stycznia rzuciłam pracę, która nie dawała mi ani satysfakcji, ani poczucia stabilizacji, ani jakiejkolwiek szansy na rozwój. Półtora miesiąca po tym rozpoczęłam pracę dorywczą, by zaraz po jej zakończeniu - dzięki pewnemu zrządzeniu losu - rozpocząć kolejną, którą wciąż mam. Jakoś tak to się poukładało, że na lodzie nie zostałam.Warto też pamiętać, że gdy los zamyka jedne drzwi to tylko po to, by otworzyć drugie. A jak szybko otworzy? Wiele zależy od nas samych.
  8. Najczęściej jedyne ograniczenie to Twoje myśli - wydawać się może, że to banalne hasełko reklamowe takich osób, jak Ewa Chodakowska, powtarzająca ciągle, że twoje ciało może więcej niż podpowiada Ci głowa, czy jakoś tak. Ale to prawda. Często sami narzucamy sobie ograniczenia, wmawiając sobie, że czegoś się nie da. A właśnie, że się da. Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że przybiorę na wadze. Zmęczona balansowaniem pomiędzy 49 a 51 kg postanowiłam dobić do 55 kg. Na początku było ciężko utrzymać wagę 53 kg. Nawet nie zauważyłam kiedy na wyświetlaczu wagi pojawiło się 57 kg. I tak przy moim wzroście nie jest to widoczne, ale mam satysfakcję i świadomość, że się da. 
  9. Jeśli ktoś Cię nie akceptuje lub zamiast dodawać Ci skrzydeł podcina Ci je - nie marnuj na takie osoby swojego czasu - naprawdę, odpuszczenie sobie w niektórych przypadkach może być bolesne. Ale jak ten ból przeminie (a przeminie, choć czasem to może długo trwać) poczujesz niesamowitą ulgę. Bo odpowiedz sobie szczerze - na co Ci koleżanka która cały czas usiłuje dać Ci do zrozumienia, że jesteś od niej gorsza lub chłopak, który zamiast wspierać Cię w gorszej sytuacji tylko Cię dobija? Lepiej rozejrzyj się wśród innych znajomych, a wśród nich - czasem niezależnie od relacji i stażu znajomości - znajdziesz tych, na których naprawdę możesz liczyć. A jak nie znajdziesz, to i tak lepiej żeby pewnej znajomości nie było, niż była ona chorą relacją.
  10. Ktoś, kto zawiódł Cię w najgorszym momencie Twojego życia, nie zasługuje na to, by być obok Ciebie w tym najlepszym - trochę nawiązuje to do wniosku w punkcie wyżej. Mówiąc bardziej moim językiem - niech Ci nigdy nie przyjdzie do głowy zaprosić na lampkę szampana kogoś, kto na pustyni zapieprzył Ci sprzed nosa kroplę wody. Jednak gdy wyselekcjonujesz znajomych (lub oni sami się wyselekcjonują) i będziesz poświęcać swój czas tylko tym, którzy Cię nie zawodzą i nie dobijają, odczujesz jeszcze większą satysfakcję z tych relacji. 
  11. Osoby, które zawiodły Cię w trudnym momencie pojawią się w Twoim życiu jakby nigdy nic dokładnie wtedy, gdy u Ciebie będzie wszystko OK - W tym mijającym roku przypomniało sobie o mnie kilka osób, które odwróciły się ode mnie gdy nie było różowo. Wszystkie te osoby zaczęły przypominać sobie o mnie dokładnie wtedy, gdy już pewne sprawy zaczęły się u mnie układać. Tak to właśnie działa. Niepotrzebnie, bo... [patrz: punkt 10].
  12. Warto pomyśleć o sobie i swoich potrzebach. Jeśli ma się na coś ochotę, trzeba to realizować i dążyć do tego i nie odkładać swoich planów usilnie na coraz dalszą przyszłość - w końcu nigdy nie wiemy co będzie jutro i czy w ogóle nadejdzie. Dlatego dobrze wiedzieć czego chcemy, dążyć do realizacji planów, dzielić chwile z tymi na których możemy liczyć i z którymi znajomość sobie cenimy, no i cieszyć się z tego co daje los, bo cokolwiek daje, daje to w nasze ręce. (Jest kilka wyjątków, ale to temat na inny wpis).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz