30 listopada 2014

Słowo na niedzielę cz. 3





  • W pierwszej i drugiej części cyklu wspominałam o tekstach poświęconych oszczędzaniu. Cały czas staram się wypracować sobie jakiś złoty środek, który pozwoli mi żyć bardziej oszczędniej. Robiąc rachunek sumienia z ostatnich tygodni sama przed sobą musiałam się przyznać, że sporo rzeczy na które wydaję pieniądze jest mi zbędnych. A w przekonaniu tym utwierdził mnie tekst o popularnych produktach urodowych których tak naprawdę nie potrzebuję. 
  • Skoro o oszczędności na kosmetykach mowa - muszę podkreślić, że jestem miłośniczką kosmetyków pielęgnacyjnych domowej roboty. Jakiś czas temu pisałam o mojej rozjaśniającej masce z banana. Przeglądając inne blogi lubię szukać inspiracji do tworzenia kosmetyków przy wykorzystaniu tego co lodówka i spiżarka dają. W najbliższym czasie zamierzam przygotować sobie domowy peeling cukrowy. Wprawdzie już kiedyś próbowałam tworzyć podobne specyfiki, jednak cukrowy wychodzi mi zawsze zbyt wodnisty. Tym razem muszę spróbować trzymać się znalezionego przepisu ;)
  • Czasem zdarzy się, że musimy popracować zdalnie. Tak było przynajmniej w przypadku mojego ostatniego L4 w zeszłym tygodniu. Szkoda, że dopiero po powrocie do pracy znalazłam zasady efektywnej pracy poza biurem.
  • Nie wiem jak Wy, ale ja - być może w dużej mierze z racji wykonywanego zawodu - jestem strasznie zmęczona wyborami samorządowymi i cieszę się, że to już koniec. Od pewnego czasu żartuję, że po niedzieli albo odzyskam równowagę psychiczną, albo wyląduję w wariatkowie. W mijającym tygodniu przeczytałam tekst o sposobie przeprowadzania wyborów we Francji. Warto przeczytać i uświadomić sobie ile jeszcze musimy się nauczyć i - niestety - przyznać jak wielkich błaznów w porównaniu z Francuzami robią z siebie niektórzy kandydaci w Polsce. Szkoda, że u nas nie odbywa się to z takim minimalizmem i klasą jak w kraju szampana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz