7 listopada 2014

Magiczna piątka - książki, które zmieniły moje życie

Jeden z moich ulubionych pisarzy, Carlos Ruiz Zafon, pisał: Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później – i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć – wrócimy. I właśnie kilku takim książkom chciałabym poświęcić dzisiejszy wpis. Może mam zbyt humanistyczną duszę, ale naprawdę jest kilka tytułów, które z jakiegoś powodu są dla mnie niezwykle ważne. Są książki, które mogę nazwać moimi przyjaciółmi. Ze względu na to, czego mnie nauczyły bądź ze względu na moment w którym się pojawiły. Ulubionych książek mam bardzo dużo, jednak tylko kilka wywarło na mnie niesamowity wpływ.









Moja magiczna literacka piątka :

  • Astrid Lindgren "Dzieci z Bullerbyn" - chyba jedna z pierwszych lektur w szkole podstawowej. Być może książka ta nie zmieniła mojego życia, ale bardzo rozbudziła moją wyobraźnię i pierwsze próby pisania. Zaczęłam pisać pamiętnik, początkowo nawet bardzo podobny do lektury, bo nadałam mu tytuł "Dzieci z 9" i opisywałam w nim wszystko co działo się w szkole. Później wyobraźnia zaczęła mnie nieść i z pamiętnika zrobiło się opowiadanie w którym pojawiły się fikcyjni znajomi i zmyślone historie. Niestety po zakończeniu mojego "dzieła" obkleiłam je taśmą klejącą i wyrzuciłam do kubła na śmieci w dniu odbioru odpadów. Trochę żałuję, a Astrid jestem wdzięczna że napisała książkę, która pobudziła mnie do pisania
  • Michaił Bułhakow "Mistrz i Małgorzata" - pomiędzy tą powieścią a pierwszą książką która na mnie wpłynęła była ogromna przepaść. W międzyczasie spodobały mi się dwie książki- "Tajemniczy ogród" i "Ten obcy". Potem już nie przepadałam za czytaniem z prostego powodu - nie znosiłam języka polskiego. W podstawówce i gimnazjum moim ulubionym przedmiotem była biologia i było dla mnie oczywiste, że wybiorę profil biologiczno- chemiczny. Niestety w gimnazjum praktycznie nie miałam chemii bo nauczycielka wiecznie chorowała, więc pożegnałam marzenia i stwierdziłam, że najmniejszym złem będzie klasa językowa. Z matematyki mocna nigdy nie byłam, a klasa humanistyczna nie wchodziła w grę przez nienawiść do języka polskiego. Bardzo szybko zdecydowałam, że chcę studiować prawo i trąbiłam o tym na wszystkie strony. I wreszcie dochodzę do sedna - pewnego dnia moja polonistka nie wytrzymała, że ciągle się obracam i gadam na lekcji. Przesadziła mnie do pierwszej ławki. Akurat wtedy gdy porównywaliśmy "Fausta" do "Mistrza i Małgorzaty". I była to pierwsza lekcja polskiego która mi się podobała. I wtedy stwierdziłam, że żadne prawo, że przestaję uczyć się historii. Interesowała mnie już tylko literatura. Na maturze zdawałam geografię bo coś trzeba było wybrać a z niej czułam się najpewniej. Zaraz po języku polskim. Książka Bułhakowa przekonała mnie do literatury, do języka polskiego i... wpłynęła na jedną z najważniejszych decyzji czyli wybór studiów
  • Fiodor Dostojewski "Zbrodnia i kara" - czytając książkę zachwycałam się sposobem w jaki ukazane jest miasto. Rozwodziłam się nad drobnostkami na które mało kto zwraca uwagę. I wtedy zachwyciłam się powieścią topograficzną. Zagadnieniem, któremu później poświęciłam moją pracę magisterską
  • Carlos Ruiz Zafon "Cień wiatru" - gdy omawialiśmy "Zbrodnię i karę" zachwycałam się tym, że chodząc z tą książką po Petersburgu można zwiedzać miasto. Wtedy moja polonistka powiedziała mi, że podobnie jest z "Cieniem wiatru". Zapisałam sobie tytuł. Postanowiłam, że po maturze na pewno zdobędę książkę. Ale to ona zdobyła mnie. Pod koniec klasy maturalnej zdobyłam wyróżnienie w konkursie literackim organizowanym przez jakieś liceum w Sosnowcu. Nie nastawiałam się na żadną nagrodę, myślałam, że przy wyróżnieniu dostanę co najwyżej dyplom. Wyczytali moje nazwisko, wystąpiłam, dyrektor wręczył mi dyplom, pogratulował. Chciałam wrócić na miejsce a jedna z dziewczyn podeszła do mnie z książką. O mały włos nie upuściłam jej z wrażenia. Tak. Dostałam w nagrodę "Cień wiatru". Można się spierać czy to ja wybrałam książkę, czy to ona wybrała mnie. Ale jej lektura była dla mnie niezwykle przyjemna. W końcu to powieść topograficzna i to niezwykle złożona. Zafon swoim dziełem wzbudził we mnie fascynację Barceloną i jeszcze bardziej nakręcił na powieści topograficzne. A miłość do literatury powstającej spod pióra hiszpańskojęzycznych pisarzy trwa do dziś. Zafon niewątpliwie jest moim ulubionym pisarzem, namiętnie wykupuję wszystkie jego książki i bardzo często do nich wracam
  • Enrique Moriel "Miasto poza czasem" - gdzieś przeczytałam, że wielu krytyków literackich czytając książkę stwierdziło, że na pewno napisał ją Carlos Ruiz Zafon. Okazało się jednak, że pod pseudonimem Enrique Moriel kryje się Francisco Gonzalez Ledesma. Takie porównanie autora do mojego literackiego guru sprawiło, że musiałam zdobyć powieść. Kupiłam, przeczytałam i wpłynęła ona na moje życie. Pomogła mi skonkretyzować moje spojrzenie na religię


Chociaż w międzyczasie przeczytałam wiele książek i sporo pozycji znajduje się na mojej liście ulubionych, to powyższa piątka zdecydowanie jest najbliższa mojemu sercu i niezwykle wiele dla mnie znaczy. Tak jak wspomniałam we wcześniejszej części tego wpisu - śmiało mogę nazwać te tytuły moimi przyjaciółmi. Do tego może jeszcze dwie książki o paryskości , ale ich wpływ nie był tak silny jak magicznej piątki. Czytanie ich to bardziej luźna chwila, która w lekki sposób czegoś uczy.

15 komentarzy:

  1. Pierwsze cztery książki znam i naprawdę wysoko cenię :) Za to z "Miasto poza czasem" spotykam się po raz pierwszy, skoro mamy tak podobny gust to chyba muszę sobie to dopisać do listy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, styl pisania taki zafonowski, więc naprawdę fajnie się czyta i daje do myślenia.

      Usuń
  2. O taaak, Dzieci z Bullerbyn i Zbrodnia i kara, zdecydowanie wpłynęły na moje życie. Pamiętam je szczególnie z dawnych lektur i książek. Za to kompletnie nie umiem odnaleźć się w fenomenie Mistrza i Małgorzaty, chyba skuszę się kiedyś i odświeżę sobie tę lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te szkolne lektury warto sobie odświeżać po latach, zupełnie inaczej się je odbiera czytając tylko dla siebie, a nie pod presją obowiązku szkolnego.

      Usuń
  3. Świetny pomysł na tag!
    Znam 3 książki z Twojej listy, nie zmieniły mojego życia, jednak "Mistrza i Małgorzatę" uważam za moją ulubioną książkę. Średnio co 2 lata wracam do Behemota i na pewno ochrzczę tak swojego kota.

    Jak lubisz literaturę hiszpańską, latynoską to Mario Vargas Llosa lub Gabriel Garcia Marquez :D "Sto lat samotności" zrobiło na mnie przeogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak Ty do Bułhakowa, tak ja do Zafona ciągle wracam.

      Usuń
  4. Wymieniłas wszystkie książki, które i na mnei miały jakiś wpływ, "Mistrz i Małgorzata" to jedna z moich ulubionych książek, do tego piszesz o Zafonie, który również skradł mje serce. Świetna lista i choć zupełnie subiektywna i ja mogę się pod nią podpisać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra wiadomość dla fanów Zafona - w listopadzie światowa premiera ostatniej książki z cyklu "Cmentarz Zapomnianych Książek" ;)

      Usuń
  5. Nigdy nie zastanawiałam się, które z przeczytanych książek mogły zmienić moje życie. Inspiracje czerpię bowiem nie tylko z książek, ale też otaczającego mnie świata i myślę, że to co wpłynęło i nadal wpływa na moją postawę to jest wypadkowa wielu elementów - doświadczenia prywatnego i zawodowego, mocnych stron charakteru, predyspozycji i wiedzy, a także oczekiwań względem siebie i innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda - książki nie są jedynym czynnikiem mającym na nas wpływ.

      Usuń
  6. Cień wiatru, no cóż, po prostu uwielbiam. :) Co prawda, mojego życia nie zmienił, jednak wciąż zajmuje sporo miejsca w czytelniczym sercu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu czuję, że to jest książka, która powstała specjalnie z myślą o określonej grupie osób, w której jestem ja :D

      Usuń
  7. Miło czytać wpisy osoby, którą fascynują książki. To coraz rzadsze zjawisko w dzisiejszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w Polsce czytelnictwo jest coraz mniej popularne. Chociaż ja teraz sporo czasu poświęcam na czytanie poradników i mam nadzieję, że ich popularność podniesie poziom czytelnictwa. Dziś poradnik, jutro biografia, za tydzień powieść - wierzę w ludzi ;)

      Usuń
  8. „Zbrodnia i kara” zwróciła moją uwagę ze względu na Raskolnikowa – nietuzinkowa z niego postać ;) W zasadzie wydawało mi się, że nie mam jednej książki, która jakoś od początku do końca wywołała u mnie takie uczucia, że zmieniła moje życie. Z każdej książki coś czerpię. Z jednej więcej, z innej mniej. Aczkolwiek, gdy zobaczyłam u Ciebie na liście „Zbrodnię i karę” przypomniałam sobie szkolne czasy (no nie było to tak dawno :D) i moje ulubione z tego okresu „Ferdydurke”, którym moi rówieśnicy gardzili, a mnie się podobało! Od tego czasu, gdzieś tam w moich wyborach pozostaje Gombrowicz i jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń