18 listopada 2014

Lovely Curling Pump Up - maskara, która zdegradowała mojego tuszowego faworyta

Przez wiele lat moim numerem wśród maskar był Maybelline The Colossal Volum' Express. Najczęściej polowałam na nią na rossmannowych promocjach, czasem zdarzyło mi się sięgnąć po inne tusze tej marki.

Regały z tańszymi kosmetykami zawsze omijałam szerokim łukiem, posądzając na wstępie produkty o niższą jakość. Dopiero dzięki zaczytaniu się w blogach zaczęłam przekonywać się do tańszych marek. I tak oto latem tego roku w moje ręce wpadła chyba najpopularniejsza z maskar polskiej blogosfery - Maskara podkręcająca i unosząca rzęsy Lovely Curling Pump Up.





Tusz jest dostępny w Rossmannie w śmiesznej cenie, ostatnio kupując nowe opakowanie zapłaciłam za niego 8,99. Przy odrobinie szczęścia można go kupić jeszcze taniej gdy jest promocja. Niska cena nie powinna jednak sceptycznie nastawiać wymagających osób, ponieważ tusz jest naprawdę bardzo dobry, a sposób w jaki wyprofilowana jest szczoteczka przyczynia się do uzyskania fajnego efektu już po pierwszym pociągnięciu tuszem.

Zgodnie z nazwą, zadaniem maskary jest podkręcić i unieść rzęsy. Taki też efekt mam okazję obserwować na swoich rzęsach. Nie wiem na ile jest to zasługa samej maskary, a ile mojego sposobu wykonywania makijażu oczu (przed wytuszowaniem rzęs nakładam na nie serum), jednak efekt końcowy jest dla mnie zadowalający i śmiało mogę powiedzieć że mój dotychczasowy faworyt czyli Maybelline Colossal w końcu doczekał się konkurencji. Rzęsy są podniesione, podkręcone, oko sprawia wrażenie bardziej otwartego i czerń jest prawdziwą czernią. Zauważyłam również, że tańsze tusze które są dobrej jakości (czyli Lovely lub inne maskary marki Wibo) nie uczulają mnie. Maybelline Colossal robił świetną robotę jeśli chodzi o objętość, podkręcenie i kolor, ale niestety już po  jakichś 8-9 godzinach podrażniał moje oczy co często kończyło się pieczeniem i łzawieniem. Przy Lovely Curling Pump Up nie mam tego problemu, zauważyłam że jak pomaluję się nim ok. 7 rano, to spokojnie mogę nie zmywać makijażu oczu do 23.00 i nic mnie nie podrażnia.

Minusem może być jego trwałość - szybko zasycha w opakowaniu. Maskara jest rewelacyjna przez pierwsze kilka tygodni, później przestaje dawać oczekiwany efekt ze względu na zasychanie. Natomiast Maybelline Colossal daje świetny efekt do samego końca. W moim przypadku tusze do rzęs szybko zasychają - każdy tusz ma swoją żywotność po otwarciu, a ja stosuję kilka maskar zamiennie, więc przy takiej gospodarności kosmetycznej każde opakowanie leży u mnie dłużej niż gdybym stosowała tylko jeden tusz.




Podsumowując:

+ cena 
+ dostępność - maskarę można dostać praktycznie w każdym Rossmannie
+ kolor - czerń jest mocna, a nie wyblakła
+ podkręca i unosi 
+ nie podrażnia oczu
+ nie obsypuje się podczas makijażu


+/- silikonowa szczoteczka - nie każdy lubi się taką malować

+/- szkoda, że nie pogrubia rzęs, wtedy byłaby maskarą idealną pod każdym względem


- krótki termin żywotności - na początku stosowania daje rewelacyjne efekty, ale czym bliżej końca opakowania tym słabsze efekty

- gdy nałożymy ją bezpośrednio na rzęsy może je sklejać, dlatego polecam malować rzęsy po mojemu, czyli przed wytuszowaniem nałożyć na nie serum. Ja stosuję obecnie skoncentrowane serum 3w1 Advance Volumiere marki Eveline. 


Ogólna ocena: 9/10



Miałam się ograniczać w zakupach kosmetycznych, ale wczoraj skusiłam się na promocję w Rossmannie 1+1. Kupując dowolny kosmetyk do makijażu, drugi tańszy lub w tej samej cenie możne dostać gratis. Zaopatrzyłam się w nowe opakowanie LovelyCurling Pump Up oraz - zasugerowana pozytywnymi opiniami - LovelyCollagen Wear Volume Mascara. I tym sposobem mam dwa tusze w cenie jednego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz