19 października 2014

Z Paryżem w tle

Często zastanawiają mnie sezonowe fenomeny poszczególnych miejsc, to dlaczego w danym roku wszyscy wyjeżdżają na wakacje do Egiptu lub dlaczego w określonym czasie większość pisarzy za miejsce akcji wybiera Barcelonę lub Mediolan co gwarantuje im sukces literacki, a książki współczesnych im twórców którzy postanowili rozpisać się o Rzymie muszą poczekać na swoje pięć minut. Wprawdzie nie lubię podążać za tym co wszyscy, lecz w kwestii jednego miejsca uległam wszechobecnej fascynacji.

Od dłuższego czasu obserwuję fascynację Paryżem, a ściślej- paryskością. Na wielu stronach internetowych byłam bombardowana tytułami o paryskości, więc jakiś czas temu postanowiłam wczytać się w niektóre z podręczników francuskiego stylu życia.





Lekcje Madame Chic czytałam tyle razy, że znam książkę na pamięć, natomiast Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś to mój zeszłomiesięczny nabytek po który na pewno jeszcze kiedyś sięgnę. Wstyd się przyznać, ale Paryski szyk dopiero czeka na swoją kolej. 


Po lekturze wspomnianych wcześniej tytułów zrozumiałam co jest źródłem tego magnetyzmu jakim cechują się mieszkańcy Paryża - jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, jest to połączenie idealności z jej brakiem. Wyjątkowość Francuzów wynika z pewności siebie. Czasem być może przesadnej, ale na pewno nie chorej - jest ona po prostu przekazywana z pokolenia na pokolenie. W Paryżu każda kobieta jest przekonana o swojej wyjątkowości - zarówno pod względem fizycznym, jak i cech charakteru. Niezależnie od tego, czy w naszych oczach jest piękną kobietą czy szpetną postacią, ona zawsze czyje się wyjątkowa i tak jest postrzegana. Wydaje mi się, że Polki mogłyby się wiele nauczyć od swoich francuskich rówieśnic, szczególnie że to MY jesteśmy uważane przez resztę świata za jedne z najpiękniejszych kobiet.


Kiedyś robiąc pewien psychotest dowiedziałam się, że powinnam mieszkać w Paryżu. Nie wiem czy romantyczne miejscówki i teatry to mój świat, jednak mentalność Francuzów, szampan i świeże chrupiące bagietki - jak najbardziej. Wizyta w Paryżu dopiero przede mną - miałam spędzić tam tegoroczną majówkę, jednak z przyczyn osobistych musiałam zmienić plany. Dzięki temu, że przeczytałam wspomniane książki utwierdzam się w swoim zamiarze odwiedzenia stolicy Francji i już darzę to miasto i jego mieszkańców ogromną sympatią. Żaden film z Paryżem w tle nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak Lekcje Madame Chic oraz Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś. Naprawdę.



Za co lubię mieszkańców Paryża?
  • celebrowanie codzienności - by to dokładnie zrozumieć, polecam przeczytać Lekcje Madame Chic. Gwarantuję Wam, że po lekturze wyrzucicie wszystkie stare rozciągnięte piżamy i nigdy więcej nie zjecie śniadania na desce do krojenia
  • pewność siebie - o tym pisałam trochę wyżej. Co ważne: cechuje ich pewność siebie, nie wywyższanie się (u nas w Polsce niestety wiele osób myśli, że są to synonimy)
  • minimalizm - podobno garderoba przeciętnej mieszkanki Paryża składa się z... 10 podstawowych elementów, które w zależności od tego jak zostaną połączone (i jakimi dodatkami ozdobione) tworzą wyjątkowe stylizacje. Podziwiam i mam świadomość, że tej cechy od Francuzów raczej się nie nauczę
  • stosunek do rodziny i przyjaciół - dla Francuzów najważniejsza jest rodzina. A skoro ją już mają, to teoretycznie nie potrzebują przyjaciół. Ale poza tym są niezwykle towarzyscy, a gdy już się zdecydują na przyjaźń, to tylko taką do końca życia. Początkowo może się to wydawać sprzeczne, ale na dłuższą metę ma sens
  • wygląd - i nie chodzi tu o typ urody, ale o nieprzywiązywanie wielkiej wagi do wyglądu. Podczas gdy my idąc na imprezę spędzamy przed lustrem kilka godzin, kobiety w Paryżu nigdy nie dopuszczą do tego by ktoś myślał, że się starały. Idąc na imprezę zakładają dżinsy i zwykły T-shirt pokazując tym samym, że nie poświęciły połowy wieczoru na przygotowania. I tak się składa, że dzięki temu wyglądają lepiej i sprawiają wrażenie bardziej przyjaznych kobiet, a nie zrobionych lal. I teraz uwaga, jedno z największych zaskoczeń - french manicure nie jest tak do końca french. Paryżanka częściej pociągnie paznokcie jednym kolorem niż spędzi czas na robieniu sobie idealnych pazurków, bo to by sugerowało, że stara się wyglądać dobrze. A ona tak naprawdę nie chce pokazywać że się stara wyglądać dobrze, tylko chce wyglądać dobrze
  • czas - Francuzi mają czas. Doba mieszkańców Paryża trwa dokładnie tyle co nasza. Jednak oni - w przeciwieństwie do nas - zawsze potrafią znaleźć na wszystko czas. Czas dla rodziny, znajomych, czas na wieczorne wyjście w środku tygodnia, czas na przygotowanie kolacji dla znajomych, czas tylko dla siebie gdy chcą pobyć sami. 

8 komentarzy:

  1. Bądź Paryżanką jest wciąż na mojej liście książek do przeczytania, muszę ją tylko upolować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam ją bezpośrednio w wydawnictwie Muza, prawie jak mieli jakieś promocje. Ale jak przeczytałam to oddałam w inne ręce. Lubię czas z tego typu literaturą, jednak rzadko do niej wracam, więc często sprzedaję tego typu książki na allegro. A gdy zapragnę poczytać ponownie - na pewno będą już dostępne u mnie w bibliotece.

      Usuń
  2. Mnie Paryż nie przekonał zbytnio, ale niestety to była dość niechlujna wyprawa, bo grupą, ze znajomymi. A wolę sama, z partnerem. Bo widzę, że nie każdy lubi poczuć atmosferę miejsca, a traktuje każde miasto jako miejsce na kawę i pogaduchy... Nie o to chodzi. Wierzę, że jak pojadę drugi raz to Paryż mnie przekona (kocham za to Museau d'Orsay!!), bo zrobię rewelacyjny research. A wiesz co Ci w Paryżu polecam? Noisy le Grand! Taka zwariowana dzielnica :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytam przeważnie tego typu publikacji, ale nie ze względu na Paryż (ten odwiedziłaby z przyjemnością), po prostu wszelkiego rodzaju poradniki lekko mnie odstraszają :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja znowu bardzo lubię tego typu publikacje.

      Usuń
  4. A mnie w ogóle nie ciągnie w tamte strony :)

    OdpowiedzUsuń